Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

dla-dzieci · 18 min czytania

Baśń o Lustrze Zła

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

O Lustrze Zła

Dawno, dawno temu, za wieloma górami, wieloma rzekami i wieloma dolinami, żył sobie pewien chłopiec o imieniu Tomek. Nie umiem Wam dokładnie powiedzieć gdzie mieszkał, bo sama nie jestem zupełnie pewna. Wiem natomiast, że żył on wraz z rodzicami w małym, skromnym domku, we wiosce położonej na skraju wielkiego lasu. Mieszkańcy tej wioski, żyli w spokoju, a że była to wioska mała, to każdy się w niej znał. Ludzie byli tu dla siebie życzliwi i starali się dzielić między sobą wszystkim, co tylko mieli. Niestety, pewnego wiosennego dnia zaczęło dziać się coś dziwnego, a nad tutejszą miejscowością zawisła po raz pierwszy groźba nieszczęścia. Myśliwi ze zwierzyną i bronią przewieszoną przez ramię, a także kobiety wraz z dziećmi, wracające z koszami owoców powracały z lasu przygnębione i smutne. Kilka dni później powstały pierwsze spory między mieszkańcami. Ilekroć ktoś wchodził do lasu, a później pojawiał się w wiosce, skala problemów narastała, a każdemu dały się we znaki liczne kłótnie. Mieszkańcy, nie byli dla siebie już tak życzliwi. Zgoda stała się im zupełnie obca. - Pamiętaj, nie bądź obojętny na zło. – Powtarzała mu mama dzień w dzień, kiedy Tomek jak zwykle wracał smutny do domu. Bo nawet mały Tomek, zauważył, że dzieci sprzeczały się miedzy sobą z powodów zupełnie błahych. Żadne z nich nie chciało się bawić ze sobą, albo chciało przynajmniej postawić na swoim bez najmniejszego kompromisu. Sam głowił się długo, dlaczego tak nagle wszystkie dzieci i dorośli w okolicy stały się tak nieustępliwe i przygnębione. Pewnej nocy, kiedy leżał już w swoim łóżku podsłuchał rozmowę swojego taty – tutejszego myśliwego – ze swoją mamą. Rozmawiali o jakiejś wyprawie. Mały Tomek słuchał z zapartym tchem, a nawet podszedł bliżej przymkniętych drzwi by słyszeć lepiej. Od kilku lat ojciec obiecał mu wspólną wyprawę do lasu. Trudno się, więc dziwić, że kiedy ojciec chłopca, ciągle odkładał wspólną wycieczkę na później, syn myśliwego zaczął się niecierpliwić. Tak więc następnego dnia, zanim słońce zdążyło wyjrzeć zza horyzontu, mały Tomek wymknął się niepostrzeżenie z domu idąc tuż za ojcem w kierunku lasu. Na zewnątrz panował jeszcze mrok, a las w kierunku, którego chłopiec zmierzał chowając się za pniami drzew, wydawał się znacznie straszniejszy niż na co dzień. Kiedy wszedł między drzewa lasu, wydawało mu się jakby czyhał tu na niego coś strasznego. Niestety za tatą trudno było nadążyć, a należało zachować ostrożność. Tomek potykając się o spróchniałe konary zwalonych drzew zaczął zwalniać. Nagle przed oczami dziewięcioletniego chłopca pojawiła się maleńka postać unosząca się ponad ziemią. Tomek mało nie krzyknął z zaskoczenia. Drobna postać dziewczynki o skrzydełkach motyla krążyła wokół niego by potem zacząć się oddalać. Wokół istoty unosiła się jasna poświata, a podczas lotu, tuż za nią pozostawały małe iskierki, które po chwili gasły. Chłopiec przez chwilę się zawahał, a następnie zboczył ze ścieżki, którą szedł jego ojciec i wkrótce stracił go z oczu. Po chwili maleńka postać przysiadła na gałęzi drzewa. Tomek zmęczony marszem przysiadł tuż obok by móc przyjrzeć się bliżej istocie i odetchnąć. - Kim jesteś? – Spytał cicho chłopiec patrząc w małą uskrzydloną postać niczym zauroczony. Dookoła małej istotki unosiła się łuna jasno niebieskiego światła, wśród którego ledwo dostrzegł minę wyrażającą zdziwienie. - Czy nie słyszałeś o wróżkach? – Odpowiedziała piskliwym głosikiem pytaniem na pytanie, po czym zachichotała wesoło. Chłopiec pokręcił przecząco głową. - Jak to? Czy nikt Wam nigdy o nas nie mówił? – Spytała cichutkim szeptem wróżka. Tomek przypomniał sobie wtedy o starych opowieściach dziadka o tym, że serca lasu strzegą maleńkie strażniczki nocy. Niestety były to opowieści, według których można było dostrzec wróżki jedynie w nocy, a nikt z osady nie odważył się na nocną wyprawę w głąb gąszczu, który nocą wydawał się zupełnie obcy. - Chyba coś słyszałem, ale nie wiedziałem, że w nocy przylatujecie, aż tak blisko... - Ciii! – Uciszyła go wróżka i przyłożyła do maleńkich ust palec na znak ciszy. - O co chodzi? – Spytał znacznie ciszej. - Nie latamy tu z własnej woli. Zostałyśmy do tego zmuszone. – Powiedziała wróżka i prychnęła głośno. - Jak to? Przecież jesteś tylko ty. – Chłopiec rozejrzał się niepewnie dookoła a następnie ponownie popatrzył z powątpiewaniem na wróżkę. Ta tylko klasnęła w dłonie, a zza gęsto ulistnionych gałęzi zaczęły wyłaniać się dziesiątki wielobarwnych światełek, wychylających się spoza liści i konarów drzew. Tomek otworzył szeroko oczy. - Nazywam się Artimme. – Powiedziała bladoniebieska wróżka i skinęła głową. – A ty jak się nazywasz i co tutaj robisz? O ile się nie mylę to ludzie nie chodzą tu nocą. - Ja nazywam się Tomek. – Ukłonił się nisko. – Może wy wiecie, co się dzieje z ludźmi chodzącymi tymi leśnymi ścieżkami? Od jakiegoś czasu ludzie wracają stąd przygnębieni, smutni i kłócą się o wszystko. Niedługo może stać się coś strasznego. – Pośród małych wróżek rozbrzmiały głośne szepty zagłuszające prośbę chłopca. - A więc już wiesz. – Powiedziała wróżka i spuściła głowę. – Od kilku tygodni w lesie dzieją się złe rzeczy. – Pozostałe wróżki zaczęła gorąco przytakiwać chlipiąc na przemian. - O co chodzi? Powiedzcie, proszę! – Artimme westchnęła smutno i przysiadła nieco bliżej. - Słyszałeś może kiedyś o Lustrze Zła? – Spytała szeptem. Kiedy ujrzała zdezorientowaną miną chłopca usiadła wygodnie na liściu i zaczęła mówić. – Ten las był tu od setek lat, a w nim mieszkały różne, przedziwne stworzenia. Żyły tu w wielkiej zgodzie i nigdy znały pojęcia „ spór”. Władzę w tym lesie sprawowała Biała Pani. Była niezwykle dobrą istota. Chodziły słuchy, że ma niezwykłe moce, a spotkania z nią mogli doświadczyć tylko nieliczni. – Wróżka chwilę się zamyśliła. - I co dalej? – Spytał Tomek. - Abyś wszystko zrozumiał, musisz wiedzieć, że są lustra dobra i lustra zła. Te pierwsze pokażą ci twoje zalety, a każdą z wad zamaskują, abyś był szczęśliwy i cieszył się życiem. Lustra dobra pokażą ci, że jesteś jeden, jedyny i wyjątkowy. Dodadzą pewności siebie. Lustra zła posiadają straszną siłę. Odbijają nieprawdziwe obrazy i z czasem pozbawiają go koloru. Wszystkie Twoje wady są wyolbrzymione, a osobę, która w nie patrzy odbierają barwy. W dodatku odbierają radość życia. Nigdy nie można lekceważyć jego siły, bo chociaż wydaje się drobna, w rzeczywistości jest niezwykła potęgą zła. - To przecież niemożliwe. – Powiedział Tomek. – Nasze lustra nie mają żadnej mocy. Przynajmniej tak mi się wydaje. – Przy ostatnich słowach zawahał się. - To przecież oczywiste. Gdybyś pozwolił mi dokończyć wiedziałbyś, dlaczego tak jest. – Powiedziała Artimme nie ukrywając złości. Tomek nieśmiało przeprosił i usadowił się na pniu drzewa. - No, więc, wspominałam Ci o Białej Pani. Ponad dwieście lat temu stworzyła ona 14 dobrych luster, które miały dodawać radości mieszkańcom naszego lasu. Niestety nikt nie wiedział wtedy o tym, że nie są to zwyczajne lustra szczęścia. Każde z luster miało swojego strażnika, a pośród magicznych zwierciadeł było jedno, najpotężniejsze różniące się jednak od pozostałych. Nikt go nigdy nie widział. A jednak istniało. Nam przypadało doglądanie prawidłowej funkcji luster. Dopiero niedawno dowiedziałyśmy się, od samej Białej Pani, która ukrywa się wśród Was, że każde z luster miało stanowić zabezpieczenie w razie niebezpieczeństwa ze strony zła. Zwierciadła zostały obdarzone cnotami, które składały się na nasz leśny ład i porządek.- Wróżki zaszlochały cichutko - Niestety pewnego dnia przybył Pan Ciemności. Zaczął niszczyć wszystko, co napotkał na swojej drodze, a wkrótce opanował cały las skazując Białą Panią na wygnanie. Pan Ciemności był w rzeczywistości starszym bratem Białej Pani. Nikt nie wie, dlaczego tak się od siebie różnią. Pan Ciemności chciał zmienić zwierzęta, ale wymagało to dużej ilości czarnej magii, która było powstrzymywana przez Lustra Dobra. Zniszczył dwanaście słabszych luster, ale trzynastego, najpotężniejszego, nigdy nie odnalazł. Wraz z tymi lustrami zniknęło dobro w nich zaklęte od dziesiątek lat. Jego siła nadal chroniła niektórych mieszkańców lasu i powstrzymywała Pana Ciemności. Połowa zwierząt została zamieniona w złe istoty. Drapieżniki stały się sojusznikami Pana Ciemności, dlatego rozpoczęła się walka, którą wy, ludzie uważacie za zjawisko naturalne. - A co z czternastym zwierciadłem? – Spytał Tomek zachwycony niesamowitą opowieścią. - Czternaste lustro zostało przemienione w Lustro Zła, które jak sądzę jest przyczyną wszystkich waszych i naszych kłopotów. Jest jedno w całej naszej okolicy. Do tej pory siła Lustra Dobra i Lustra Zła równoważyła się. Niestety bez obecności Białej Pani, lub jej części, siła dobrego zwierciadła słabnie, gdziekolwiek jest. - Co mogę zrobić? – Spytał chłopiec cichutko. - Nie idź tam. To zbyt wielkie wyzwanie dla Ciebie. – Powiedziała stanowczo.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Baśń o Lustrze Zła — czytnik · opowiadania