Filozofia · 7 min czytania
Beat i nicość - list dj'a Zenona do ludzi traktują
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Beat i nicość – list dj’a Zenona do ludzi traktujących hip-hop jak wybryk kultury
Jakże porywające odrodzenie sztuki rymotwórczej nastąpiło w hip-hopie. Odrzucony przez poetów surogat dawnej poezji w postaci rymów, znalazł życzliwych przyjaciół wśród raperów. Już w międzywojniu Boy-Żeleński zauważył wymieranie rymów w poezji. Po wojnie nastała moda na wiersze wolne, białe, awangardowe. Z czasem awangarda stała się klasyką. Ale popatrzmy na współczesną „jazdę na wolnym” i porównajmy ją z romantycznymi improwizacjami. Weźmy może Wielką Improwizację. Konrad w natchnieniu wygłasza coś imponującego, w szczególności pod względem rytmizacji i rymów. Przedtem jednak popija trochę z kumplami. Z drugiej strony mamy scenkę – grupka chłopaków w szerokich spodniach wieczorem przed sklepem monopolowym. Wypili już tanie wino, połknęli po połówce tabletki spida i co? Dwóch z nich zapamiętale wyrzuca z siebie zrytmizowany potok słów. Pozostali dzielnie dopingują kolegów... Wychodząc z założenia, że ludzie zawsze są tacy sami, a zmieniają się tylko okoliczności, w których dane jest im się znajdować stwierdzamy, że w młodych ludziach tkwi potrzeba rymowania. Filomaci i Filareci uwięzieni przed procesem nie mieli oporów przed dopuszczaniem do głosu ich natury. Nie mieli obaw i kompleksów, bo nie istniało wówczas coś takiego jak awangarda. Oni ją tworzyli. Poezja rymowana jest więc podstawową formą liryczną, jaką posługuje się człowiek. W hip-hopie to wypłynęło. Przyjmuje się powszechnie, że muzyka hip-hopowa przywędrowała do nas z zachodu. Należy zauważyć jednak, że polska kultura szczyci się dalece bogatszym dorobkiem rymowanym, niż kultura Murzynów amerykańskich. Hip-hop wywodzi się z bluesa. Tu dopatrujemy się jego lirycznych korzeni. Jest więc liryzm, są rymy, czego brakuje? Ideologii. Polski hip-hop bez ideologii, to nie polski hip-hop. W hip-hopie przeważają tzw. Ciężkie klimaty. Mroczny podkład dopełniają teksty, jak to mówią fani „o życiu”. I tak. Mamy koszmar blokowiska, monotonną szarą codzienność, niebezpieczny świat, w którym biedni blokersi nie potrafią się zupełnie odnaleźć, a wszystko jest nastawione do nich wrogo. Raczej proste są teksty hip-hopowe. Każdy dzieciak by zrozumiał. Wszystko czarno na białym, konkretnie – świat jest przeciwko nam. Sporo tu egzystencjalizmu, choć nie do końca. Spokorniały blokers po przejściach ma jeszcze swojego Boga. Bóg jak to Bóg, raczej nie jest rozmowny, ale zawsze wysłucha. Można do niego przyjść i odnaleźć ukojenie. Bóg z Dziadów cz. III, w którego wymierzona jest Konradowska „jazda na wolnym”, również milczy. Postawa mickiewiczowskiego buntownika zostaje w ten sposób ośmieszona, następuje wykazanie jej jałowości. To doświadczenie polscy raperzy, jako spadkobiercy Konrada przyjęli. Fakt ten w wielkim stopniu rzutuje na tematykę piosenek hiphopowych powstających po obu stronach Wisły. Raperzy nie trzymają się górnolotnych tematów. Oprócz pewnej wizji naszych czasów skupiają się również na imprezowaniu i problemach swojego środowiska. Coraz więcej pojawia się na przykład wzajemnych oskarżeń o tzw. komerchę, lub kserobojstwo. Pierwszy termin oznacza wydawanie płyt, po to tylko by na nich zarobić. Drugi – można zastąpić słowem „plagiat”. Zdarzyło się co prawda kilka razy. Kiedy to