Biografia · 2 min czytania
Bełkot
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wpełzł do domu, ale nie znalazł nigdzie swojego umysłu, który odpłynął w głębie bezczelności niebytu. Kładł głowę na nogach i marzył o bezbronnych dzieciach z Afryki a oczy nuciły mu błękitną kołysankę. Nikły wokół przedmioty niemające miejsca w rzeczywistości. Ciemność otaczała ślepotę nieba rozgwieżdżonego boleśnie. Śniły o jawie zmuszone do biegu charty, śliniąc się srebrzyście, szukając kości, wołając szczekiem niezrozumiałym, utraconych braci. Gubią mnie paranoiczne koncepty miłości, ale czuję gryzącą głupotę świata, przecież nie może tak być! Wyją rozpalone do głębi serca, pragnienia znalezione w antykwariacie. Poezja to ideał bełkotu i szaleństwa, nienawidzę jej. Szukam zgubionych kropel krwi ukradzionych totalnie