Pisarstwo · 37 min czytania
Bella - część I (rozdziały 4-6)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
BELLA (bella-my-book.blogspot.com)
Rozdział IV
Niespodziewana informacja
Pewnego popołudnia Kate była bardzo smutna. Niestety nie chciała mi powiedzieć dlaczego. Siedziałyśmy więc obie w pustym pokoju popijając gorącą czekoladę. Rozmyślałam wtedy o tym, że tak naprawdę jesteśmy tu więzione. Na szczęście nikt się nad nami nie znęcał, ale świadomość, iż ktoś ma nad nami kontrolę była straszna. Treningi codziennie stawały się coraz dłuższe. Wiedziałam, że w następną sobotę mogę stracić najważniejszą kobietę w moim życiu –mamę… Nagle ciszę przerwała Kat. -Muszę ci coś powiedzieć. Muszę, bo już dłużej nie mogę tego ukrywać. Ale nie możesz o tym nikomu powiedzieć. Bella.. Jestem córką Zeusa. Mam nadprzyrodzone moce. I wielkie zadanie: uratować podziemny i tajny świat greków od ujawnienia… -Ale… jak to jest możliwe ?! Przecież greccy bogowie to tylko mit. Po co wymyśliłaś tę całą historię ? To bzdura, bo jak niby mogłabyś być córką największego boga greków ? -przerwałam jej nie mogąc uwierzyć w to co właśnie usłyszałam. -Posłuchaj mnie zanim cokolwiek powiesz. Jesteś najbliższą mi osobą NA TYM świecie… -Na tym świecie ? -znów weszłam Kate w słowo. -Tak, na tym świecie. Bo ja od dziecka żyłam w dwóch światach. W podziemiach szkolono mnie na wojowniczkę. A tutaj musiałam chodzić do normalnej szkoły i nie wolno mi było pisnąć ani słówka o tym kim jestem naprawdę. Gdybym powiedziała coś komukolwiek mój ojciec zesłał by na mnie straszne kary. On jest bardzo surowy i nigdy nie zmienia podjętej decyzji. To co ci teraz powiem uzgodniłam już z nim. Niestety nie mogę ci ujawnić wszystkiego. Nawet tych informacji nie powinnaś wiedzieć, ale przekonałam ojca, że można ci ufać. Jednak przypuszczam, że on zobaczył cię w swoich Aktach śmiertelników. -A co to ? -Każdy z ziemskich ludzi ma swoje Akta w podziemiach. Przedstawiają one człowieka takiego jakim jest. Bez cenzury. Wszystkie twoje myśli, sny, uczucia. Wszystko tam jest. -Będę je mogła kiedyś zobaczyć? -Wątpię. To mało prawdopodobne aczkolwiek możliwe. Ale nie łudź się, to się raczej nie stanie. Zeus ujawnił tylko jednemu śmiertelnikowi Akta. Co czyni złudną nadzieję, że ty możesz być następna. Ale odciągnęłaś moje myśli od tego co chciałam ci przekazać. Gdy się urodziłam moi rodzice urządzili wielkie przyjęcie. Marzył im się pokój w naszym świecie więc naiwnie zaprosili wszystkich z podziemi. Zarówno dobrych bogów jak i złe demony. Gospodarze przyjęcia byli dla wszystkich bardzo mili. Niestety goście dla siebie już nie. Padło kilka nieprzyjemnych słów. I wtedy rozpętało się piekło. Bogowie i demony rzucały groźbami. A musisz wiedzieć, że cokolwiek wypowiedzieli musiało się spełnić, ponieważ zarówno dobrzy jak i źli mieli nadprzyrodzone moce. Obelgi były różne, zaczynając od takich błahych jak pryszcze czy lekki ból gardła dla ostrzeżenia, idąc przez jeden rok bez obfitych plonów lub półpasiec, dochodząc do największej groźby tamtego wieczoru. Wypowiedział ją Największy Demon Zła gdy zapadła cisza. Brzmiała ona dokładnie tak: „Gdy wasza córka Dobra skończy lat 14 będzie musiała wybrać osobę, która ma jej towarzyszyć w walce z córką Zła i jej osobą do pomocy. Jeśli tego nie zrobi w waszym świecie już na zawsze będą panować ciemność i demony. A wy nie będziecie mogli nic zrobić !!! -Mówisz mi to ponieważ… - Chciałabym, żebyś to ty za pół roku walczyła razem ze mną przeciwko córce Zła. Jeśli się nie zgodzisz to w naszym świecie zapanuje ciemność, bo ja już raczej nie zdołam znaleźć kolejnej tak idealnie pasującej do mnie i mojego stylu walki osoby. -Jeżeli to wszystko co mówisz jest prawdą to dzięki przeznaczeniu jesteśmy tu więzione. To przeznaczenie nas tutaj zaprowadziło. Dzięki niemu nauczono nas walczyć. Nie mogłabym się nie zgodzić walczyć przeciwko Złu. Przecież prosi mnie o to sama córka Zeusa i moja najlepsza przyjaciółka. Będę razem z tobą do ostatniej kropli krwi ! … Tylko co z moją mamą ? Jej też o wszystkim powiesz ? Przecież nie będę mogła jej tak po prostu zostawić. -Niestety nie mogę jej powiedzieć. Zrozum wyjawienie sekretu podziemnego świata jednemu śmiertelnikowi to bardzo dużo. Gdybym spytała mojego ojca o pozwolenie na opowiedzenie wszystkiego twojej mamie tylko bym go rozwścieczyła. Zaufałam ci Bello. Pamiętaj o tym. I wiedz, że nie możesz o tym wszystkim czego się dowiedziałaś nikomu powiedzieć. Bo nie chcesz wiedzieć co by się z tobą stało gdybyś to komuś wyjawiła. -Nie chcę. I dla mnie oczywistą rzeczą jest, że nikomu nie mogę powiedzieć o tej rozmowie. Spokojnie… nie takich tajemnic dotrzymywałam. -Chcesz przez to powiedzieć, że tajemnice takie jak równoległy świat ktoś powierza ci bardzo często ? -No jasne !!! -na te słowa roześmiałyśmy się i mocno przytuliłyśmy. Leżąc w łóżku nie mogłam przestać myśleć o tym czego się dowiedziałam. No bo jak to jest możliwe, że istnieje równoległy świat do naszego. W dodatku wzorowany na mitologii greckiej. To mi się nie mieściło w głowie. A na dodatek to ja miałam walczyć razem z córką Dobra przeciwko „reprezentantom” Zła. To brzmi przecież śmiesznie. To niemożliwe. A jednak… Usnęłam z pytaniami, które krążyły mi głowie. Jak minie jutrzejszy program ? Jak będzie wyglądała walka Dobra ze Złem ? Czy Dobro wygra ? Czy poznam Zeusa i swoje Akta ? I najważniejsze, Jeśli pójdę na tą bitwę to czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę mamę ? Obudziłam się przestraszona i z krzykiem na ustach, bo śnił mi się koszmar. Byłam w lesie. To była noc. Wyjątkowo ciemna noc. Ledwo cokolwiek widziałam w bladym świetle księżyca. Nagle usłyszałam szelest liści i jakąś postać za drzewem. Zaczęłam uciekać. Biegłam ile sił w nogach, ale czułam, że ten ktoś lub coś co mnie i goni jest coraz bliżej. Nie mogłam nic na to poradzić. Nagle zobaczyła ogromne światło. Nigdy nie widziałam czegoś jaśniejszego i tak mocno przeszywającego. W jednej chwili poczułam się bezpieczna. Wiedziałam, że już nic mi nie grozi. Wyciągnęłam rękę w stronę światła, a to nagle zmieniło się w nagiego mężczyznę z zakrwawioną twarzą. Obezwładnił mnie i chciał zgwałcić… Wtedy się obudziłam. Nie mam pojęcia co ten sen mógł oznaczać, ale jestem pewna, że kiedyś się tego dowiem. Po tej nocy cały czas się bałam. Nie jestem w stanie powiedzieć czego. Bałam się dosłownie każdego cienia. To było straszne. A największy lęk wzbudzała we mnie noc przed programem. Niestety nie bez podstaw. W nocy przed programem znów nękały mnie koszmary. A najdziwniejsze było, to że ten sen był przedłużeniem poprzedniego. …Nagi człowiek z zakrwawioną twarzą chciał mnie zgwałcić. Wtedy poczułam w sobie niesamowitą siłę. Odepchnęłam tą osobę i niespodziewanie zobaczyłam w tym zakrwawionym człowieku dobro. Zaczęłam krzyczeć… i obudził mnie jeden z trenerów. Powiedział, że usłyszał krzyk i przyszedł sprawdzić co się dzieje. Podobno byłam cała sina jakby mnie ktoś dusił. Po zapewnieniu go, że wszystko w porządku wstałam i rozmyślając o moich dziwnych snach zaczęłam szykować się do treningu chociaż było jeszcze wcześnie i wszyscy jeszcze spali (mieszkałam w pokoju z mamą i dwiema sławnymi bliźniaczkami, których imion nie pamiętam). Usiadłam na łóżku i pomyślałam, że może Kat będzie wiedzieć coś więcej na temat tych moich dziwnych snów. Byłam już przed drzwiami jej pokoju gdy coś podpowiedziało mi żebym nic jej nie mówiła. Nie wiem dlaczego tego posłuchałam. Przecież Kate jest moją przyjaciółką. Bijąc się z myślami wróciłam do pokoju. Znów usiadłam na łóżku. -Gdybym tylko miała sennik –pomyślałam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Postanowiłam poczekać, aż wstanie mama. Mama obudziła się dopiero po ok. 8. Nie mogłam z nią porozmawiać, ponieważ w biegu szykowała się na trening walcząc z bliźniaczkami, które też dopiero niedawno otworzyły oczy, o łazienkę. Potem zjawili się trenerzy i udaliśmy się na trening. Tam czekał na nas tor przeszkód nad wodą. Najpierw musieliśmy przeskakiwać nad śmigłami, potem przejść przez ściankę wspinaczkową, na górze czekała nas walka z rozwścieczonym sumo, a potem „tylko” przepłynąć rzekę pod prąd i zjechać na dół najwyższą kolejką świata. Każdy musiał przejść ten tor dziesięć razy. Równo o 18 otrzymaliśmy polecenia udania się do pokojów i odświeżenia. Godzinę później byliśmy już na stadionie. I słuchaliśmy człowieka z białym lwem: -Witam ponownie w „Gwiazdy walczą na arenie”. Powitajmy gorąco naszych uczestników. -w tym momencie światła zostały skierowane na nas i rozległ się aplauz publiczności- Spójrzmy na ekran i obejrzyjmy tor przeszkód uczestników, którzy odpadli w zeszłym tygodniu. -Na ekranie pojawili się Adam i Gween. Cali spoceni znajdowali się w centrum amazońskiej puszczy. Gween miała w ręku mapę, a Adam plecak. Nie mieli nic więcej. -Zasady są proste jak drut. Dostajecie mapę i musicie przejść do miejsca oznaczonego znakiem „X”, stamtąd zabierrze was helikopter. Tylko, że po drodze czekają na was różne niespodzianki. Ale jest jeszcze jeden szkopuł. Każdy para uczestników, która odpadła ma inny, własny tor przeszkód. –Potem obejrzeliśmy morderczy wręcz tor przeszkód osób, które jeszcze tydzień temu były z nami.- A wiec zaczynajmy walki ! -jako pierwsza walczyła moja mama, potem ja z Kate, a następnie bliźniaczki. Po nich jeszcze trzy pary. Następnie przyszła kolej na oceny sędziów. Byłam nimi przerażona, ponieważ sędziowie krytykowali wszystkich bardzo ostro, a ja i Kat byłyśmy dziś wyjątkowo rozkojarzone. Z tego powodu nie walczyłyśmy za dobrze. Nie wiem co trapiło Kate, ale ja cały czas rozmyślałam o tym co mi powiedziała. Wreszcie zaczynało to do mnie docierać. Poznałam córkę Zeusa. Walka poszła nam bardzo źle i byłyśmy prawie pewne, że nasza przygoda z programem zaraz się zakończy. W czasie ogłaszania werdyktu trzymałyśmy się za ręce. -Tor przeszkód będą musiały przejść… Bella i Kate ! Te słowa brzmiały niczym wyrok. Zdążyłam jeszcze mocno przytulić mamę i przysiądz jej, że się jeszcze kiedyś zobaczymy. Następnie zostałyśmy wyprowadzone.
Część 22 / 2
Rozdział V
Tor przeszkód
Byłyśmy przygotowane. Przed areną zostawiłyśmy plecaki ze spakowanymi naszymi rzeczami. Czułyśmy, że możemy odpaść i dlatego wolałyśmy być ubezpieczone. Założyłam plecak, uściskałam płaczącą mamę i ruszyłam razem z Kat za trenerami. Szliśmy i szliśmy. Droga trwała ogromnie długo i nie widać było końca. Nie miałyśmy odwago zapytać jak daleko jeszcze. W końcu doszliśmy do jakiegoś ogromnego drzewa. Tam dostałyśmy kask z zamontowanymi kamerą i mikrofonem oraz mapę. -Good luck… -pożyczył nam powodzenia gladiator. Nawet nie wiedziałyśmy, że jest on anglojęzyczny. Potem przyleciał po niego helikopter i tyle go widziałyśmy. Rozwinęłyśmy mapę. Czułyśmy się trochę jak łowcy skarbów. Tyle tylko, że w tej grze stawką było nasze życie. Na skrawku pergaminu narysowane było wielkie drzewo. -To tutaj jesteśmy -zauważyłam. -Spostrzegawcza jesteś –dodała trochę złośliwym głosem Kate, ale było to uzasadnione ogromnym stresem jakim obie przeżywałyśmy. Dalej na mapie, która wyglądała trochę tak jak mapa Narnii, zobaczyłyśmy rzekę, a nad nią most. Nie wiedziałyśmy, że tego niewinnego przejścia nad małą rzeką chronią krokodyle. Gdy tam dotarłyśmy te potwory już na nas czekały. Nie wiedziałyśmy jak się bronić. Uciekłyśmy na drzewo pełne pająków. Po kilku minutach w końcu przypomniałyśmy sobie o tym czego nas uczyli trenerzy na drugich zajęciach. „Aby walczyć ze zwierzęciem musisz się w nie wczuć. Myśleć i czuć tak jak ono. Nie wolno ci popełnić żadnego błędu. Bo możesz przepłacić życiem.” Gdy krokodyle schowały się w rzece zaczęłyśmy –próbować- myśleć tak jak one. -Gdybym była krokodylem, z pewnością zmyliłabym wroga chowając się gdzieś. Zachowywałabym się tak, żeby przeciwnik pomyślał, że odpuściłam. -myślałam głośno- potem zaczaiłabym się i zaatakowała. -Dobrze kombinujesz Bella. Sadzę, że musimy jakoś zmylić te stwory. Po trzydziestu minutach miałyśmy gotową kukłę. Wyglądała prawie jak człowiek. Zrobiłyśmy ją z liści i tego co akurat wygrzebałyśmy ze swoich plecaków. Zawiesiłyśmy lalkę na nitkach i ostrożnie spuściłyśmy na dół po stronie pnia, której krokodyle z pewnością nie mogły dostrzec. „Spacerowała” ona na tyle daleko, aby nie można było poznać, że jest kukłą. Chodziło, o to żeby dawała cień i zainteresowała krokodyli. Zawiesiłyśmy ją, a wiejący wiatr i deszcz, który padał tam non stop sprawiał, że się poruszała. A my spokojnie mogłyśmy przejść nad rzeką po gałęziach ogromnego drzewa na kolejne. Dzięki sprytowi, inteligencji i sprawnym palcom nie musiałyśmy na śmierć i życie walczyć z krokodylami. Chyba, to iż przy pierwszym zadaniu nie doszło do rozlewu krwi nie spodoba się prowadzącemu… -W porządku, pierwsze zadanie pokonane -powiedziałam drżącym głosem. -Zobaczmy co nas czeka dalej -dodała rozwijając mapę Kate. Przyjrzałyśmy się jej. Za rzeką narysowany był (niestety w dość dużej odległości) wodospad. Doszłyśmy do wniosku, że nie warto iść dalej. Postanowiłyśmy rozbić namiot. Noc była wyjątkowo zimna. Spałyśmy, a raczej próbowałyśmy usnąć w dresach i bardzo ciepłych bluzach. -Kat, dlaczego oni nam to robią? -Nie wiem. Ale mam przeczucie, że te krokodyle nie były najgorszym co nas spotkało. Nie chcę się dowiedzieć co tor przeszkód ma nam jeszcze do zaoferowania. -Strasznie się boję. Kate, zobaczymy jeszcze kiedyś nasze rodziny. Kat nie odpowiedziała. Siedziała i wpatrywała się w ciemność. Szkoda, że nie wiem o czym rozmyślała. Mogę się tylko domyślać, że jej myśli biegły w stronę podziemnego świata i Zeusa oraz walki, którą stoczymy. Ja natomiast rozmyślałam tylko i wyłącznie o tym czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę mamę tak jak jej obiecałam. Nawet nie wiem kiedy usnęłam... -Bella, śpisz ? -obudził mnie cichy, trochę wystraszony szept przyjaciółki. -Teraz już nie. O co chodzi ? -spytałam zaspanym tonem. -Nie chciałabym cię dołować, ale nie zadałam ci podstawowego pytania. Jak sądzisz, przeżyjemy ? -Niestety, nie znam odpowiedzi Kat. Przytul mnie, proszę. Rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Obie zaczęłyśmy płakać. Trwałyśmy w swoich objęciach bardzo długo. Ja cały czas płakałam. Nie wiem dlaczego. Chyba czasem potrzebna jest taka chwila smutku żeby zebrać siły do dalszej walki z bardzo ciężkim przeciwnikiem -życiem. Tylko czy życie rzeczywiście należy traktować jak wroga.? Chyba raczej powinno się iść z nim za rękę nawet jeżeli jest to bardzo trudne , prawie niemożliwe… Poleżałam jeszcze chwilę myśląc co teraz zrobić. Co nas teraz czeka .? Z trudem podniosłam się z maty. Starannie ją złożyłam, żeby zajmowała jak najmniej miejsca i włożyłam na dno plecaka. Potem szybko uczesałam włosy , związałam je w koński ogon, przetarłam twarz wilgotną chusteczką. Potem wpakowałam to wszystko do plecaka i wyszłam z namiotu słuchając burczenia mojego brzucha i zastanawiając się czy zjem jakiekolwiek śniadanie. Ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam przed sobą wielką kanapkę. -Ja w przeciwieństwie do ciebie pamiętałam o jedzeniu.! -niezbyt uprzejmie powitała mnie Kat. -Przecież to nie ja miałam być odpowiedzialna z jedzenie tylko ty ! I miałaś tylko to do roboty, ja zajęłam się wszystkim innym ! -odburknęłam i zajęłam się jedzeniem. Po skromnym śniadaniu ruszyłyśmy w stronę wodospadu. W ogóle ze sobą nie rozmawiałyśmy. Atmosfera była bardzo napięta, ponieważ obie nie wiedziałyśmy co nas czeka, dlatego nie wiedziałyśmy jak dać upust swoim emocjom. Droga była bardzo trudna. Trzeba było uważać, żeby nie wpaść w ruchome piaski, nie wejść w wielkie pajęczyny czy żeby mosty, którymi przechodziłyśmy nad ogromnie szerokimi rzekami się nie urwały, ponieważ były zbudowane z bardzo cienkich linek, a noga mogła utknąć w przerwie gdzie brakowało deski. No i te ogromne liście. Byłyśmy złe na siebie, więc Kate, która szła pierwsza odgarniała je, a potem puszczała mi je prosto w twarz. Sama nawet nie wiem czemu. Przecież byłam dla niej miła, a ona nagle stała się taka opryskliwa. Wtedy naszym oczom ukazał się wodospad. Co najmniej trzy razy większy od Niagary. Jednak był on za mgłą. To było z pewnością kolejne utrudnienie. Zanim przypomniałam sobie, że jestem pokłócona z Kate odruchowo złapałam ją za rękę. O dziwo, nie wyszarpnęła jej. -Dziękuję -powiedziałam szeptem. Chyba emocje sprawiły, że ton mojego głosu był tak cichy. -Za co ? Nic nie odpowiedziałam. Choć w głowie nasunęło się tysiące słów za co chciałabym podziękować mojej przyjaciółce. Stałyśmy obie w milczeniu gdy nagle odezwała się Kat. -Chodźmy znów pokrzyżować plany twórcą „Gwiazd...”. Trzeba znaleźć jakiś sposób, żeby obejść tę mgłę. Chyba, że zaryzykujemy i wejdziemy w nią. Bo oni pewnie przypuszczali, że będziemy bały się iść najprostszą drogą i wybierzemy tą na około, która może okazać się bez powrotu. Odpocznijmy tu chwilę. Zobacz jak tu pięknie. Usiądźmy i zastanówmy się którędy iść dalej. Jesteś głodna ? -spytała. Była dziwnie miła. I jakby głos jej się zmienił. Nie wiem dlaczego nagle przestałam jej ufać i zaczęłam trochę jej bać. Jednak nie dałam tego po sobie poznać. W końcu to -jak twierdzi- córka Zeusa. Boga wszystkich bogów podziemnego świata. A co jeśli umie czytać w myślach ? Albo co gorsza umie kierować tym co myślą inni albo to ona jest po tej ciemnej stronie podziemnego świata ? Z zamyślenia wyrwał mnie ogromny huk. Tak wielki jakiego nigdy nie słyszałam. Przestraszyłam się go ogromnie. A najgorsze było to, że kompletnie nie wiedziałam skąd on dochodził ani co lub kto go spowodowało. Widziałam wszystko we mgle. Obok mnie nie było nikogo, a to dziwne bo na polanie siedziałam przecież z Kat. Nagle upadłam. Naokoło mnie zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Słyszałam strzały i czułam, że jest mi piekielne gorąco. Słyszałam jak obok mnie w popłochu uciekają zwierzęta. Dziwnym trafem nie zmasakrowały mnie choć były tak blisko. W oddali słyszałam wybuchające bomby. A nade mną mnóstwo odlatujących ptaków. Wiedziałam, że obok mnie biegają ludzie i strzelają do siebie. Potem usłyszałam krzyki poczułam, że ktoś świeci mi czymś przez chwilę prosto w oczy. Upadłam. Wolałam leżeć bez ruchu. Cały czas zastanawiałam się co się dzieje. Gdzie ja jestem i gdzie do jasnej cholery podziała się Kate ? I czy ona w ogóle jeszcze żyje… Nagle wszystko wokół mnie ucichło. Moje zmysły stały się wyostrzone. Nie odważyłam się otworzyć oczu. Nasłuchiwałam. Trwałam w bezruchu jakieś 5 minut. Potem ostrożnie jedno oko, a następnie drugie. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam tylko mgłę i przerażoną Kat siedzącą obok. -Gdzieś ty była cały ten czas kiedy działy się te wszystkie straszne rzeczy ? I jak do licha znalazłyśmy się w tej mgle ? -Przecież to ty chciałaś iść tędy…