Fantasy · 40 min czytania
Beorf. Król Swego Królestwa. VI Inna Wojna
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
BEORF Król swego królestwa
VI Inna Wojna
Powoli dla Tamuzu nadchodziły ciężki dni. Każde wielkie imperium upadało powoli, powolny rozpad czekał również królestwo Dagousa. 16 Czerwca armia gotowa była do uderzenia na Ibin. Tego też dnia Dagous wezwał Beorfa, aby przekazać mu pewne nowe wieści. Marszałek zjawił się u króla punktualnie, co dosyć go zdziwiło. Ostatnimi dniami Beorf był bardzo zajęty. Tak bardzo, że od króla miał się dowiedzieć co działo się z dala od Hamit. Na wejściu ukłonił się i nie pytając usiadł wygodnie w fotelu. Marszałek robił tak dość często na co Dagous mu pozwalał. Człowiek, który wygrywał dla niego wojny mógł sobie pozwolić na pewne odchylenia od przyjętych ogólnie zasad. Dagous stał przy mapie, co często czynił i przyglądał się Ahadowi, był bardzo podniecony. Czy wiesz, po co cię tu wezwałem? Czy ma to coś wspólnego z tym, że armia jest już gotowa do wymarszu? Nie. Sprawa jest innej wagi – Dagous odwrócił się do niego – Otóż nasz najsilniejszy przeciwnik ma pewne problemy. Dowiedziałem się że jakiś czas temu król Ahadu, Esun ciężko zachorował. Być może wkrótce umrze. Twoi szpiedzy nie mogli cię zastać, więc przyszli z tym do mnie. Rzeczywiście, ciekawa to wiadomość, ale dlaczego miała by być taka dla nas dobra? Ech gdybyś słuchał ostatnio swych szpiegów, a nie odsyłał ich do mnie to byś wiedział. Bez Esuna Ahad jest słaby. A kiedy umrze, władza na pewno nie przejdzie w ręce … kogoś równie silnego? A w czyje? Beorfie, wielki z ciebie wojownik, lecz ostatnio twa wielkość podupada. Po śmierci ojca władzę nad Ahadem przejmie Ramne, jego córka. Nie muszę chyba wspominać iż warto wykorzystać te fakty. Taka sytuacja nie będzie nam zbyt długo sprzyjała. Jeszcze dziś postaram się wyruszyć do Ahadu aby osobiście rozeznać się w sytuacji. A co z Ibinem? Kto poprowadzi kampanię? Generał Aren. Ja zaś wolę tam ruszyć osobiście. Jeśli musimy uderzyć na Ahad szybko, to musze wiedzieć jak silny jest nasz przeciwnik. Nie będzie zbyt wiele czasu aby odnowić siły. Zgoda. Ruszaj zatem. Jeśli Esun byłby jeszcze żyw, domyślasz się chyba co masz uczynić? Beorf uśmiechnął się lekko i opuścił pośpiesznie komnatę. W korytarzu jednak zatrzymał się na chwilę. Popełnił wielki błąd. Zbyt był zajęty organizacją armii i wielu jego ludzi zamiast do niego przychodzili do Dagousa lub Milona. Jego zadania wymykały mu się spod kontroli, lecz wszystkim kierował Fagril. Jego najbardziej zaufany człowiek, mógł być więc spokojny. Nie mógł ruszyć do Ahadu sam, ale kogo ze sobą zabrać? Ta misja wymagała pomocy. Ruszył więc wpierw do Amexa, swego oddanego przyjaciela. Mimo ostatnich kłótni wiedział że może na niego liczyć, zresztą odpocznie sobie od zgiełku wojny która przeszkadzała już wielu generałom. Nie chciał wpadać do komnaty jak to miał w zwyczaju, więc zapukał i czekał na odzew. Kto tam? – Odezwał się po chwili Amex To ja Beorf, mogę wejść? – Drzwi otworzyły się. Amexa zdziwiło nieco to zachowanie i wizyta Beorfa w środku dnia. Cóż cię prowadza? Ostatnio ponoć byłeś zajęty. Będziesz mi potrzebny. Ale nie jako generał. Ciekawe – Amex zamknął dębowe drzwi i obaj usiedli w fotelach – Do czego będę ci potrzebny? Jeszcze dziś wyruszam do Ahadu. Esun umiera i muszę tam być z kilku powodów. Co to za powody, dla których muszę jechać z tobą? Zmiana władcy oznacza zmianę polityki, a Ahad to nasz najsilniejszy sąsiad. Musimy się dokładnie rozeznać w sytuacji, sam sobie nie poradzę, a szpiedzy którzy są w Ahadzie … również sobie nie poradzą. I kto jeszcze pojedzie? Nugatu i Kudor. A co z Ibinem? Miałeś poprowadzić atak. Aren z pewnością sobie poradzi. Ty zaś będziesz mi potrzebny. No dobrze, wydam tylko stosowne rozkazy mym chorągwią i przygotuje się do drogi. Dziękuję ci – Uśmiechnął się – Wyruszamy za dwie godziny. Beorf opuścił komnatę w pośpiechu jak i cały pałac Gestatora. Znalezienie Nugatu, krzątającego się po mieście jak i porucznika Kudora nie okazało się trudne. Zgodnie z planem opuścili Hamit i ruszyła prosto do Voj. Razem z nimi Voj opuścił również Fagril, lecz ten miał inne zadania i podążył do Beorfu. Podróżowali pod eskortą, tak że wszyscy wiedzieli kto zmierza. Ten stan trwał aż do Pik’Yxado, tam cała czwórka przeprawiła się przez jezioro Hu aż do Huzet. Z Huzet już sami wyruszyli prosto do Caside. Zdziwiło to nieco wszystkich, spodziewali się iż ruszą prosto do Eket i dalej już do Ahadu, lecz Beorf miał inne palny które częściowo rozumiał Nugatu. W Caside, na dworze Lorda Zipre Xemy czekał na nich kolejny szpieg Marszałka. Ten znał już plany swego pracodawcy. Na dworze czekały nowe konie, wóz kupiecki i szaty kupców. Beorf wszystkich swych szpiegów umieszczał w kupieckich karawanach, bądź przez nie przemieszczał do innych miast. Ta jednak w całości miała się składać ze szpiegów. Zgodnie z poleceniami Marszałka w wozie umieszczono odpowiednie towar i przygotowano wieści z miejsc, w których rzekomo przebywali wcześniej. Wszystko to po to, aby postrzeżono ich jako zwykłych kupców. Dwa dni później karawana gotowa była do wyjazdu i z rana wyruszyła ku granicom Królestwa Ahadu. Jednak Beorf nie skierował się prosto do Tugeh, choć droga prowadziła wprost do stolicy tej krainy. Pojechali do Yby, miasta położonego na południe od Tugeh. Podróż była długa, ale nie napotkali żadnych trudności. Amex i Beorf nie rozmawiali zbyt wiele. Ich przyjaźń powoli rozpadała się. Lecz dla Beorfa nie było to żadną przeszkodą w realizacji zadania, jak i planowanej wojny. Po dziewięciu Dniach wędrówki i przebyciu ok. 600 kilometrów dotarli do drewnianych palisad Yby. Tam początkowo przyjęto ich z niechęcią. Przybywali w końcu z Tamuzu, którego się bano i z resztą nie lubiano. Lecz nikt tego nie okazywał. Dzięki doświadczeniu Nugatu szybko zjednali sobie przychylność mieszkańców i rozpoczęli handel. Tak więc rozpoczęło się. Czwórka Tamuzańczyków sprzedając bądź kupując towary rozpoczynał przyjacielską konwersacje. W ten sposób dowiedzieli się wiele o Ahadzie, obronności państwa, nastrojach i wielu innych podobnych sprawach. Beorf maił zamiar zostać w Yby trzy dni, lecz gdy dowiedział się że wkrótce przybędzie tu kawaleria postanowił zostać. Musiał się im przyjrzeć, ta formacja mogła zniweczyć wiele jego planów. Czwartego dnia pobytu w Yby przybyło stu kawalerzystów. Wzbudzili oni w Beorfie niemałe wrażenie. Ich przyjazdowi towarzyszył także i Amex, który również zaniemówił. Spójże na nich, z jaką gracją się poruszają – Wykrztusił Amex Niczym nasza Chemoska piechota. To będzie dla nas ciężka wojna. Musimy znaleźć jakiś ich słaby punkt … chodź spróbujemy pogadać z dowódcą – Kawalerzyści wjechali na centralny plac Yby. Gdy Beorf podchodził do dowódcy ten rzekł: Nie teraz handlarzu, pierwej coś ogłoszę – Oficer nie miał wesołej miny, Beorf już się domyślał dlaczego i wraz z Amexem uciekli w tłum – Nadszedł dla nas smutny dzień – zwrócił się do tłumu – Dwa ni temu nasz wielki władca i Król Ahadu zmarł. Jak wam wiadomo ciężko chorował i w końcu nadszedł na niego czas. Lecz nie smućcie się, wkrótce władza nad krajem przejdzie w ręce jego córki Ramne, która zapewni nam świetlaną przyszłość i życie w dostatku. Ta wiadomość była dla mieszkańców szokiem. Ich wielki i umiłowany władca odszedł w zaświaty. Marszałek poniekąd cieszył się z tego, ta wiadomość oznaczała ułatwienie przyszłej kampanii oraz misji. Amexie, już nie mamy tu nic więcej do roboty, jedziemy do Tugeh – szepnął mu na uboczu. Koronacja odbędzie się wkrótce, musimy się pośpieszyć. Zbierz naszych ludzi. Wyruszamy jeszcze dziś. Koronacja Ramne miała się odbyć wkrótce i Beorf bardzo pragnął zdążyć na ten dzień. I udało mu się. Do Tugeh przybył w przeddzień koronacji i w dzień po pogrzebie króla. Miasto ciągle nosiło żałobę po swym władcy, wszyscy ludzie nosili smutne rysy na twarzach. Choć wkrótce Ramne miała stać się Kroplową Ahadu, nikomu nie poprawiało to zbytnio nastroju. Beorf i jego towarzysze szybko spotkali się z pozostałym szpiegami. Ci zaś od dawna byli już szanowanymi kupcami. Kilka lat jakie spędzili w Tugeh, wsparcie ze strony Dagousa i Tamuzu pozwoliły na wzbogacenie się tych zwykłych na początku ludzi. Choć plan wojny wcale im się nie podobał ze względu na zyski jakie czerpali z handlu, to byli lojalni wobec Beorfa. To w końcu dzięki niemu ze zwykłych ludzi stali się najbogatszymi kupcami w Ahadzie. Pieniądze i wpływy jakie dzięki temu zyskali na dworze Esuna miał teraz wykorzystać marszałek. Pod wieczór, dnia którego przybyli, Beorf siedział na wozie umiejscowionym na podwórzu domu Wukana. Wukan był człowiekiem który kierował całą siatką w Tugeh i jednym z najbogatszych mieszkańców. Wszyscy ludzie Marszałka spoczywali w jego willi, zaś Beorf postanowił porozmyślać w spokoju. Na placu nie było żadnych strażników. W mieście było to całkowicie bezpiecznie, niemal tak jak w Beorfie czy Eket. Myślał o tym wszystkim co do tej pory widział w Ahadzie, próbował już wstępnie ułożyć jakiś plan działania. Analizował obronę miast, jej organizacje, wyszkolenie żołnierzy. Lecz największe obawy budziła przed nim Ahadzka kawaleria. Wiedział iż jest to formacja która może przesądzać o przebiegu bitew, mimo to nigdy nie wydał rozkazu na jej utworzenie. Teraz tego żałował i zastanawiał się dlaczego tego nie zrobił. Jego spokój przerwał odgłos nadchodzących kroków. Jutro koronacja A, to ty Amexie. Tak, to dobry moment aby poznać dokładnie naszych wrogów. Czy te wojny kiedyś się skończą? – To pytanie go wielce zaskoczyło Co masz na myśli?! Nie sądzisz że to nas w końcu zgubi? Że Dagous zniszczy to co zbudowaliśmy do tej pory? Nie uważasz że powinniśmy na jakiś czas odpocząć, przecież od jakiegoś czasu ciągle walczymy, zaniedbujemy handel… Po części masz racje – Beorf opuścił głowę – Dagous jest trochę szalony, nie dostrzega wyczerpania wojsk. Lecz odnosimy zwycięstwa. Zresztą kto nas może powstrzymać. Mam nadzieje że wiesz co czynisz i że Daax ci w tym pomoże. Lecz moim zdaniem czas już na pokój i powrót do naszego miasta – Beorf nieco poruszył się. Chciał mu przypomnieć że to miasto nosi w końcu jego imię, lecz powstrzymał się. Amex i Kiseaso byli współmiernie odpowiedzialni za wielkość Chemosu a później i Tamuzu. Jutro się wszystko okaże. Jeśli stwierdzę że zwycięstwo nad Ahadem będzie zbyt kosztowne i ryzykowne to osobiście powiem o tym Królowi. Obawiam się że może cię nie posłuchać. Będzie musiał. Bez mnie nie zwycięży. I doskonale o tym wie. Ty bez armii również – Amex zebrał się i odszedł. Kolejna próba przemówienia do rozumu Marszałka spełzła na niczym. Zaś Beorf miał nowe tematy do rozmyślań. Kolejny dzień był słoneczny i pogodny, jak na tą porę roku. W sam raz pasował na handel. Lecz tego dnia Wukan i pozostali kupcy nie rozkładali swych kramów. Tego wieczora miała się odbyć koronacja Ramne i wszyscy się do niej przygotowywali. Beorf ciągle jednak nie wiedział jak wygląda i jaką może być władczynią. Bardzo go to trapiło, zaś ta wiedza zdawała mu się niezbędna. Właściwie to wszyscy których spotkał niewiele wiedzieli. Dzięki Wukanowi poznał jednak wiele ważnych i wpływowych osób, generałów, oficerów, kupców i urzędników. Wiedział już na tyle dużo o Ahadzie że w jego umyśle gotowe już były plany przemarszu wojsk. Uczestniczenie w koronacji stawało się powoli dla niego zbędne, lecz coś, jakaś moc ciągnęła go do pałacu na ten wieczór. I nawet nie mógł się spodziewać jak wielki może mieć to wpływ na jego plany, losy całego Tamuzu i północnej części kontynentu. Wieczór zbliżał się coraz szybciej. Ok. godziny osiemnastej Beorf, Amex, Kudor Nugatu i Wukan udali się do pałacu w centrum Tugeh. Pałac był jedynie siedzibą królewską a nie budynkiem obronnym jak np. zamki Lordów w Tamuzie. Do wnętrza prowadziły ogromne i szerokie schody, na ich końcu znajdowały się przeszklone cztero metrowe wrota. Wszędzie pełno było kwiatów i poubieranych na biało odświętnie żołnierzy. Za wrotami leżała niewielka sala o białych ścianach i kolejne schody takie jak na zewnątrz tyle że dwa razy wyższe. Te prowadziły na piętro i do kolejnych mniejszych wrót. Za nimi znajdowała się kolejna sala znacznie większa. Biel ścian była tak wielka, a oświetlenie tak mocne, iż można było pomyśleć iż panuje w niej światło słońca. W Sali znajdowały się dwa rzędy kolumn. Zaś po bokach wzdłuż całej Sali było kilka tarasów z których można było obserwować miasto. Na końcu Sali zaś stał tron Esuna. Równie piękny jak i cała sala. Wszystko to zrobiło spore wrażenie na Beorfie i pozostałych jego towarzyszach. Ahad zadziwiał ich na każdym kroku, niezwykła była to kraina. Może z wyjątkiem Wukana który miał już okazje tu przebywać nie raz. Twój zamek w Beorfie może się schować – Powiedział oniemiały Amex Chyba masz rację. Każę Kiseaso nieco przebudować mój dom – Zaśmiał się Beorf. Spójrz panie ilu tu gości, będziemy mieli pełne ręce roboty – Wtrącił Wukan wskazując na tłumy Wobec tego zabierzmy się do niej od razu. Ty Kudor pójdziesz ze mną. Spotkamy się pod tronem gdy rozpocznie się uroczystość. Ruszyli w tłum. Na razie goście dopiero zbierali się. Przez dwie godziny szpiedzy poznawali nowych ludzi bądź rozmawiali z poznanymi już wcześniej i wyciągali od nich istotne informacje. Nikt niczego nie podejrzewał. Bo skąd. W końcu na salę weszli trębacze, zaś środek Sali prowadzący od drzwi do tronu zrobił się pusty. Żołnierze stanęli wzdłuż korytarza jaki się utworzył i nie pozwalali nikomu przejść. Między nimi rozwinięto długi czerwony dywan, zaś trębacze poczęli wydawać z trąb dźwięki fanfar. Beorf, Kudor i Amex znaleźli się po prawej stronie pod tronem, zaś Wukan i Nugatu po stronie przeciwnej. Wszystko trwało chwilę. Przy tronie pojawiły się cztery osoby. Wer Xonum dowódca armii Ahadu, Lutin zarządca miasta i najważniejsza po królu postać w państwie, Lumban główny doradca zmarłego Esuna oraz czwarta nikomu nie znajoma postać w kapturze, przysłaniającym twarz i czerwonym płaszczu. Lecz Beorf miał świadomość, że skądś go zna. Gdy postacie zajęły swe miejsca przy tronie fanfary rozbrzmiały ponownie wypełniając całą salę swym pięknym brzmieniem. Otworzyły się główne drzwi którymi wcześniej weszli Beorf i jego towarzysze. Jednak przez tłum zgromadzonych Marszałek nie mógł dojrzeć cóż się tam dzieje. Trębacze ciągle wydawali dźwięki gdy postać i kilku oficerów za nią powoli przesuwała się do tronu. Domyślał się że będzie to Królowa, nie miał jednak pewności. Postać powoli zbliżała się do końca Sali, zaś Beorf coraz bardziej niecierpliwił się. Amex skromnymi gestami próbował uspokoić Marszałka, na próżno. W końcu postać znalazła się przed tronem i Lutinem. Jej twarz ciągle pozostawała skierowana ku zarządcy, zresztą i tak skrywaną przez błękitną woalkę. Ramne miała ok. metr i siedemdziesiąt centymetrów wzrostu, długie lekko czarne włosy, przywdziana w długą białą suknię ze złotymi obszyciami. Uklękła przed Lutinem, zaś Lumban wziął od Wera koronę i skierował się ku Ramne. Lutin zdjął z jej głowy woalkę, wziął od Lumbagu koronę Ahadu i umiejscowił ją na głowie nowej Królowej. Jako tymczasowy władca Ahadu, mocą nadaną mi przez zmarłego niedawno Esuna ogłaszam cię Królową Ahadu!!!!! – Grubym głosem ryknął Lutin – Tym samym przekazuję ci ten symbol władzy – Lutin umieścił koronna jej głowie, po czym odszedł, a jego miejsce zajął Marszałek Wer Xonum. Wyciągnął srebrny krótki miecz i rzekł. Ten miecz nie służy do walki, lecz jest symbolem władzy nad armią i całym krajem. I jako dowódca armii przekazuję ci ten symbol który powierzył mi twój ojciec przed śmiercią. Niech ma służba będzie godna ciebie i tej krainy o królowo – Wer dał jej miecz, potem uklęknął przed nią. W tym momencie Ramne podniosła miech do góry, później ponownie pasowała Wera na Marszałka Ahadu. Następnie odwróciła się unosząc miecz w górę. Tłum zaczął wiwatować na cześć swej nowej władczyni. Mimo odczuwalnego zagrożenia ze strony Tamuzu ludzie cieszyli się. Niektórzy pamiętali atak Chemosu na bandytów z Martwych Wzgórz i wielkie zwycięstwo Beorfa. Lecz większość sądziła że gdy Czerwony Lord zaatakuje Ahad zrobi to inaczej a armia pod wodzą Ramne zwycięży napastników. Beorf zaś zamarł gdy ludzie wiwatowali z radości. W tym momencie zobaczył Ramne w całej okazałości. Jej twarz była piękna niczym twarz anioła jakie czasem zsyłał Daax. Piękno Ramne było dla Beorfa tak niesamowite iż nie mógł się poruszać i oddychał z ledwością. Nigdy nie czół się tak jak tego dnia, wielkie szczęście przepełniało mu serce iż ujrzał tą piękną kobietę. Amexie – Wyszeptał po chwili Beorf pośród wiwatującego tłumu zapominając o imionach jakie używali w Ahadzie. O co chodzi? Spójrz … Na co? Na nią. Jaka ona jest piękna – Marszałek wpatrywał się w stojącą przy tronie Ramne jak w obrazek. Powoli podchodził do tronu, świat dla niego zamarł. Przez tych kilka chwil wszystko przestało się dla niego liczyć – Nigdy jeszcze nie widziałem tak pięknej kobiety – powiedział do siebie Beorfie czy wszystko porządku? – Odwrócił się do Amexa, który chwyciło za bark i ścisnął go za ramiona. Generał przez moment myślał że Beorf skarci go za to iż zwrócił się do niego jego prawdziwym imieniem. To było wielkie ryzyko. Muszę ją poznać! Muszę się z nią spotkać! – Amex był zaskoczony. Twarz Lorda Chemosu wyglądał jak niegdyś. Wyglądała jak twarz młodego oficera, pełnego radości i pomysłów. Rozpromieniona bardziej niż nawet wtedy gdy razem służyli pod rozkazami Kunugi. To ucieszyło Amex. Tymczasem tłum zaczął się przesuwać i kierować do rozstawianych przez służbę stołów. Przez ten moment gdy oboje rozmawiali Beorf nie słyszał nawet przemowy królowej, tak był oniemiały. Gdy skończyli Marszałek obrócił głowę aby ponownie spojrzeć na jej piękno. Nie ma jej! Gdzie ona się podziała?! Musimy ją znaleźć. Nie panikuj, przecież nie mogła zniknąć. Z pewnością gdzieś tu jest. Zaraz jej poszukamy. Zaraz się tym zajmiemy, znajdę tylko tych dwóch niewydarzonych szpiegów – wtrącił Kudor. Wolał się zbytnio nie wtrącać do rozmowy, ale zauważył, co się działo. Dobrze rozdzielmy się – Beorf ruszył jak ślepiec w tłum, zaś Amex z Kudorem na poszukiwanie pozostałych szpiegów. Odnalazł ich dość szybko. Macie odnaleźć królową i powiadomić Beorfa gdzie się znajduję – Rzekł do nich i szybko się oddalił. Tak …jest – Nugatu nie dokończył odpowiedzieć a Amex również zniknął w tłumie. Wszyscy rozeszli się po Sali, lecz nie zdołali odnaleźć Ramne. Po ok. trzydziestu minutach wielu gości zajęła miejsce przy stołach. Lecz Ramne i Beorfa nigdzie nie było. Załamany z tego powodu Beorf znalazł się na jednym z tarasów z którego było widać największą część rozświetlonego Tugeh. Stał tam przez chwilę, rozmyślając o nowych sprawach. O wielu trudnych sprawach. Wnet do jego uszu z niedaleka dotarł ciepły i łagodny głos. Kiedy jestem przygnębiona również tu przychodzę – Zaskoczony Beorf nagle obejrzał się w prawo i ujrzał Ramne w całej swej okazałości. Wasza wysokość – Odpowiedział lekko przestraszony. Tego widoku się nie spodziewał, przez moment nie wiedział co uczynić, nagle ukłonił się nisko. Wstań – Roześmiała się – Jeszcze nie jestem przyzwyczajona do bycia Królową – Beorf uniósł głowę i spojrzał jej w błękitne oczy. Ta chwila na zawsze pozostała w jego pamięci. Czół się jak zahipnotyzowany, jak we śnie, nie wiedziało ma rzec – Nie jesteś zbyt rozmowny? Nie to … to nie dlatego – Ciągle czół się zmieszany – Nigdy nie maiłem okazji spotkać żadnej Królowej. Więc teraz masz okazję – uśmiechnęła się ponownie W dodatku tak pięknej. Dziękuję ci. Me imię jest ci na pewno znane … - Nie zdążyła dokończyć Cóż za niezdara ze mnie. Nie przedstawiłem się. Jestem Nylit Nurtux. Kupiec z Jabedeu wasza wysokość Mów mi Ramne Z całą przyjemnością Beorf powoli odzyskiwał siły i pewność Musiałeś więc widzieć wiele ciekawych miejsc? Tak, lecz to najbardziej zapadnie mi w pamięci. …