Przygoda · 7 min czytania
"Bernard" - 3: "Wojna"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
3. „Wojna”
Po południu Edward Hens, który był głównym dowódcą wojsk Grotexu jeszcze przed pierwszym starciem podzielił wszystkich na grupy. Każdą grupą dowodził jakiś zaufany rycerz ze świty króla Wacława i królowej Urszuli. Było już po siedemnastej, gdy raporty ze strat otrzymał prawie od wszystkich swoich kolegów. Został mu się tylko jeden: Karol. Zostawił go na koniec, bo wiedział, że został ranny. Wchodząc do namiotu w którym leżał z innymi rannymi, zauważył, że nadal trzyma się za swój prawy bok. - Jak się czujesz, drogi Karolu? – Zapytał podchodząc do niego – Widzę, że opatrunek, już masz założony. - Tak, ale wciąż cholernie boli. Karol na chwilę odstawił prawą dłoń, którą cały czas uciskał na prawym boku, aby się przywitać z swoim kompanem. Wówczas Edward zauważył, że przez opatrunek na jego prawym boku przesiąka już krew. Odwrócił się i kiwnął na medyka. - Nie trzeba Edwardzie… Naprawdę jest już wszystko w porządku – Zaczął jakby w pośpiechu rezygnować z wizyty medyka. Edward zmarszczył swoje czarne, krzaczaste brwi. Zobaczył jak nagle Karol siada, a następnie wstaje. - Widzisz nic mi nie jest… - Dodał już normalnym tonem, po czym machnął na medyka, aby z powrotem zajął się kimś innym. - No dobrze, a teraz powiedz jak tam twój oddział. Karol zaczął relacjonować przebieg bitwy w swoim oddziale. Gdy już skończył nastała krótka chwila ciszy zanim Edward znów się odezwał: - Mam wiadomości od naszego wysłannika, że jutro szykują się na drugie starcie. Karol zacisną pięści. - Musimy tak jak dziś jeszcze raz zwyciężyć… - Dodał jeszcze po chwili – Mam nadzieję, że razem ze mną przeżyjesz tą wojnę. Zresztą sam wiesz, że sam Król pokłada we mnie największe nadzieje. Jak tylko pokonamy królestwo Tygrun i Szargel ma odbyć się mój ślub z księżniczką Teresą. Ciebie natomiast proszę, żebyś był moim świadkiem. Karol z poczerwieniałą twarzą spojrzał na swojego kompana. „Czy On coś podejrzewa” – pomyślał w pierwszej chwili. - Zgadzasz się? Karol wysilił się na uśmiech - Tak - Odpowiedział, bo cóż innego mógł powiedzieć. - Znakomicie, zatem obaj dotrwajmy do tej chwili. Zostawiam Cię już, wracaj nam do zdrowia czym prędzej. Jutro kolejna wielka bitwa. Po chwili gdy Edward wyszedł, Karol jeszcze długo tłamsił swój gniew. Pamiętał gdy dowiedział się o tym po raz pierwszy. Już wtedy miał ochotę zabić Edwarda. Nie mógł zrozumieć czemu król pragnął małżeństwa swej córki z Edwardem, a nie z nim. Na szczęście dla Karola sama wplątana w to księżniczka też nie za bardzo była tym zachwycona. Wtedy właśnie poznał plan swojej Pani. To przecież był przepis na morderstwo doskonałe: śmierć podczas wojny jest czymś, czemu nikt się nie dziwi. Nawet jeśli zginie ktoś tak ważny jak rycerz Edward. Jeszcze przez długi czas jego myśli krążyły nad planem i nad jego miłością – księżniczką Teresą, aż zasnął dopiero koło północy. Kolejny dzień przyniósł ochłodzenie. Gdy wszyscy przygotowywali się już tak jak wczoraj do walki wczesnym porankiem, z nieba zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. Tym razem Bernard był w grupie, którą dowodził sam rycerz Edward. To mu dodało otuchy i wiary, że dziś też zwyciężą. Pozostało tylko pytanie: jakim kosztem? Gdy nad trawiastymi równinami zagrzmiało pojawiło się wojsko Tygrunu. Niebo spowiły ciemne chmury, sprawiając wrażenie, że jest bardzo późno. Tym razem to Edward wydał rozkaz ataku jako pierwszy. Odległe grzmoty zagłuszyły zderzenia mieczy i okrzyki. Bernard walczył najlepiej, jak umiał. Wiedział, że…