Przygoda · 7 min czytania
"Bernard" - 9: "Spowiedź"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
9. „Spowiedź”
Królestwo Grotex było uważane za najbardziej przyjazne i najlepiej rozwijające się. Dlatego to tutaj biskup Aleksander postanowił się osiedlić i głosić dobre słowo Boże. Przynajmniej takie było oficjalne jego zdanie na ten temat. Prawda była nieco bardziej zawikłana. Największym plusem tej decyzji było to, że dzięki temu coraz więcej ludności przechodziło na chrześcijaństwo. Dostał nawet specjalne podziękowanie od samego papieża. Sam mimo tego nie miał do końca czystego sumienia. Przychodząc tutaj wiedział o już o kilku tajemnicach, które skrywały się w murach zamka. Sam nawet był częścią jedną z nich. Teraz siedział w konfesjonale i spokojnie oczekiwał na inne zbłąkane dusze niż jego własna. Myślał, że to będzie spokojny ranek. Zwykle o tej porze zwykle nikt nie przychodził do kaplicy. Nie miał wówczas pojęcia, że zaskoczy się dziś pod tym względem - i to podwójnie. Pierwsze zaskoczeni nastąpiło już po 10 minutach, gdy usłyszał jak ktoś wchodzi do kaplicy. Promienie słońca, które przesączały się przez kolorowe witraże rzuciły cień na chudą postać z mieczem przytwierdzonym u boku. Łatwo było się domyślić, że to jakiś mężczyzna. Poczekał aż mężczyzna uklęknie po drugiej stronie konfesjonału. - Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłem. Biskup od razu poznał głos mężczyzny, który bez wstępu przystąpił do spowiedzi. W tym momencie rozbudził się już całkowicie. Gdyby mężczyzna uważniej przyjrzał się twarzy biskupa zza krat mógłby zauważyć, że nawet pobladł. - Zabiłem człowieka. W tym momencie nastąpiła chwila przerwy. Biskup zdążył się otrząsnąć z zaskoczenia. - To było dwadzieścia lat temu i spowiadałeś mi się już z tego. - Doskonale Aleksandrze wiesz o co chodzi. Biskup zaczął nerwowo obracać pierścień, który miał na palcu wskazującym u prawej ręki. - To dla dobra królestwa. Nikt nie może się dowiedzieć. - Więc wybaczasz? Teraz gdy najbardziej jesteśmy narażeni na ujawnienie tego czynu. Biskup otworzył Biblię i zaczął coś z niej coś cytować. Potem wyraźniejszym tonem w końcu powiedział: - Idź już zanim ktoś Cię tu zobaczy. Po chwili usłyszał jak mężczyzna wstaje i wychodzi. Zdenerwowany zaczął się po cichu modlić. Po kilku minutach znów usłyszał czyjeś kroki. Znów ktoś ukląkł w konfesjonale. Znów to był mężczyzna. Początek spowiedzi był identyczny: - Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłem. Zabiłem człowieka. Biskup znów pobladł. Ten głos również dobrze znał. Wiedział, że po drugiej stronie klęczy Bernard. - Rozumiem co niesie z sobą widmo wojny - Zaczął mówić biskup usprawiedliwiającym tonem. - To nie tak. Ja myślę o zabiciu księżniczki Teresy. Aleksander wówczas usłyszał historię Bernarda. Dowiedział się o tym, że tak jak On jest szantażowany. Pomyślał, że przynajmniej w tej kwestii Bernard jest jedyną osobą, która może mu pomóc. Po wysłuchaniu tej opowieści powiedział: - Edward też o tym wiedział. Bernard podniósł głowę, którą miał do tej pory spuszczoną. Wówczas dopiero dostrzegł nieco pobladłą pulchną twarz Aleksandra. - Jego testament głównie to zawierał. Napisał tam o tym, że Książe Dariusz jest bojaźliwy oraz przede wszystkim, że księżniczka Teresa doskonale o tym wie i będzie to chciała wykorzystać. - To dlaczego wasza wielmożność nie powiedziała o tym królowej? Wówczas biskup…