Fantasy · 10 min czytania
Bestia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przyszłość Księcia zapowiadała się w ciemnych barwach. - Musi być jakieś wyjście, po prostu musi- rzekł Książę, chodząc nerwowo w tę i nazad po komnacie. Jego kroki z przestrachem obserwowali dwaj zaufani doradcy. - no co tak stoicie barany, wymyślcie coś - rzekł niemal błagalnie - dlaczego to padło na mnie co za pech, jestem za młody na ofiarę. Nie mogło to paść na jakiegoś cholernego barona albo nawet jakiegoś kmiotka? Albo na któregoś z moich kochanych braci? Ale nie, los chał że on Książę Andrzej Barabut syn króla Alberta Barabuta zwanego tłustym został przeznaczony jak to było od lat w zwyczaju w takich przypadkach do oddania w ręce Bestii. - Może Panie wynająć jakiś zbójów lub skrytobójców - odrzekł starszy z doradców - może im się udać. Książę zgromił go wzrokiem - gówno im się uda ilu już próbowało a potem wąchało kwiatki od spodu a nawet jakby nawet im się udało i tak podejrzenie spadło by na mnie. Za późno na to. - A może później tą sprawę da się załatwić po cichu?- zasugerował młodszy - A co o Potworze słyszeliście? No co, da się ? - no fakt nie da się - przytaknął młodszy - cholera to i czary odpadają. - Uciekać? - zaryzykował starszy - unikniesz wtedy Panie strasznego losu. - Jak uciekać ? Gdzie ? Zostać banitą na cale życie? Nie, nie odpada. Ale z drugiej strony spotkanie z bestią budziło w nim strach i przerażenie. Znana powszechnie była historia Księcia Pafnucego Waligóry zwanego grzmotem z powodu częstych głośnych dźwięków wydawanych bynajmniej nie z ust. Stary ten hulaka przepił już pół swego księstwa i dla pieniędzy jak mówili gotów był sprzedać nawet swoją babcię. Gdy więc ów Waligóra dowiedział się jaka jest nagroda za załatwienie sprawy z Bestią, nałożył na siebie najlepszą zbroję i wsiadł na najlepszego konia i w te pędy pogonił by sprawę załatwić. Ale gdy stanął oko w oko z Potworą wystarczyło pięć minut by wziął nogi za pas. A że był wtedy wyjątkowo trzeźwy, i dzięki temu miał jasność umysłu co jak mówił uratowało mu życie. Za cudowne ocalenie zaprzysiągł rok nie wziąć alkoholu do gęby i słowa dotrzymał. Ponoć i inni rycerze i książęta próbowali swoich sił ale na próżno. Teraz przyszła kolej na Księcia Andrzeja lecz jego sytuacja była gorsza od poprzedników, nie mógł się wycofać. Narada nic nie dała. Zrozpaczony z nerwowym bólem brzucha Książę udał sie tam gdzie zwykle chadzał piechotą i chciał mieć spokój a gdzie w latach wzburzonych hormonów oglądał potajemnie ryciny mistrza Playboyusa . I tym razem miał przy sobie książeczkę. Gdy był jeszcze bardzo młody często ją przeglądał. Stara i kolorowa książeczka zawierała w sobie opowieści oraz wspaniałe rysunki o dzielnych rycerzach walczących ze wszelkiego rodzaju bestiami. Przenosiła go wtedy we wspaniały świat wyobraźni gdzie był niezniszczalnym herosem. Taak ale nie było w niej nic o takiej potworze z którą on sobie musi poradzić. Smętnie przerzucał kartki, gdy nagle jego wzrok padł na rysunek przedstawiający smoka o potężnych zębach. Przyglądał mu sie pilnie. Gdzieś w jego umyśle błysnęła ulotna myśl czemu towarzyszyło głośne pierdnięcie. Dwa kolejne i przeciągłe pierdnięcia świadczyły że Książę nie dał jej umknąć. - tak to jest to - rzekł z przejęciem Ponownie zawołał swoich doradców i przedstawił swój pomysł. Gdy skończył - obaj słudzy patrzeli z rozdziawionymi minami na siebie. - no i co sądzicie? Może sie udać? - zapytał - noooo prawdę mówiąc - rzekł ostrożnie starszy ze sług - ponoć w dawnych czasach podobne przypadki były tylko jak by tu powiedzieć trochę jakby odwrotnie. Ale to bardzo niebezpieczne zadanie mości Książę. - owszem niebezpieczne- ale pamiętajcie tam gdzie ja idę pójdziecie i wy - toteż zastanówcie się co będzie gorsze. Długo sie nie zastanawiali. -Tylko czy znajdą wśród nich na tyle odważni by załatwić zadanie, ostatnio jakoś cicho o nich - zasugerował drugi - z odpowiednia nagrodę zawsze się znajdą - rzekł pewnym siebie głosem - ogłoście wśród nich że za załatwienie Bestii dam we władanie połowę mego księstwa oraz pięć skrzyń ze złotem. W sumie w razie powodzenie Książę niewiele tracił gdyż wspomniana połowa to były góry i inne bezdroża. - no a teraz w drogę rzekł- i pamiętajcie wszytko musi być w tajemnicy bo i inaczej - tu przejechał wymownie po szyi. Doradcy ukłonili się i ruszyli by wykonać zadanie. Mijały tygodnie a termin nieuchronnego spotkania z bestią zbliżał się, a o sługach słuch zaginął. Książę by umilić sobie ostatnie chwile wspaniałego życia, pił wino na umór i uganiał się za dziewicami. O ile z pierwszym nie było problemu o tyle z drugą sprawą było gorzej. Jako ze dziewic w obecnych czasach jak na lekarstwo, kuracją psychiczną i fizyczną zajęły sie profesjonalistki. - Książę, Książe - okrzyk doradcy zabębnił w głowie Księcia niczym grzmot pioruna - ciszej do diabła rzekł. Głowa mu pękała od nadmiaru wykonywanych obowiązków książęcych, które wlał w siebie