Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Medycyna · 8 min czytania

...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

DZIEŃ PIERWSZY Po co oni mnie zamknęli w tym beznadziejnym wariatkowie? przecież ze mną nie jest tak źle jak z tymi ludźmi dookoła! Przede mną wizja minimum sześciu tygodni spedzonych na Sali z jakimś trzydziestoparolatkiem cierpiącym na schizofrenię. Nawet nie wiem, jak ma na imię. Ale szczerze mówiąc- nie interesuje mnie to. Mnie jest dobrze, jak mogę spędzić kilka godzin samotnie wyglądając przez okno wychodzące na zimowy ogród- tak piękny o tej porze roku. I mam gdzieś tych kretynów w białych kitlach, co teoretycznie próbują mi pomóc, a tak naprawde zalezy im tylko na tym, by w rejestrze szpitalnym pojawiła się jak największa ilość wyleczonych osób. Jakby jednak na to wszystko spojrzeć z drugiej strony- to nie musiałem wyrażać zgody na leczenie, w końcu jestem pełnoletni. Ale matka prosiła. Płakała i krzyczała. A już niedługo umrze. Ciągle to powtarza, hipochondryczka. A mnie już nie obchodzą jej łzy. Stałem się na nie niewrażliwy. Ojciec chyba też- po wielu latach człowiek się przyzwyczaja do emocjonalnego terroru. Płatki śniegu powoli pokrywają delikatnym puchem cały ogród. Jaka cisza…

„Czasem czas mrozi ludziom krew w żyłach- by się nie rozkładali.” S.J.Lec

DZIEŃ CZWARTY Wczorajszy wieczór obfitował we wrażenia. Pomimo mojej alienacji dowiedziałem się wszystkiego- rozemocjonowana czterdziestolatka w pampersie i potarganych rajstopach przybiegła do mnie i zdała mi dokładną relację. Otóż niejaki „Pan Stasio” dostał ataku szału(cierpi na napady lękowe) i pilniczkiem do paznokci chciał zranić pielęgniarza(trzeba dodać, ze na oddziale psychiatrycznym nie można trzymać ostrych narzędzi, nawet pilniczki są rekwirowane). Ten jednak był szybszy- co nie jest trudne gdy ma się do czynienia z sześćdziesięcioletnim staruszkiem- staruszkiem wyrwał mu narzędzie zbrodni z ręki, w międzyczasie wołając pielęgniarki na pomoc. Niecałe pięc minut później Pan Stasio leżał już przypięty do łóżka pasami i z relanium powoli wstrzykiwanym dożylnie. Zdarzenie to miało miejsce przed kolacją, natomiast kolacja jest wydarzeniem samym w sobie. Nie do opisania jest widok scen jakie urządzają pani Wiesława, Julia oraz Helenka cierpiące na anoreksje: przyklejają bułki pod stołem- w tym przypadku specyficznym klejem jest masło; rzucają nimi do kwiatków wykorzystując moment nieuwagi pielęgniarek; wlewają mocno słodką herbatę do kwiatka stojącego nieopodal stolika- tylko patrzeć aż zwiędnie-oraz chowają resztki jedzenia do bluzek, staników, skarpetek i majtek…. A ja siedzę tutaj, samotny na brązowym fotelu, w pokoju pełnym ludzi, i po raz kolejny uświadamiam sobie, że moja samotność mnie pożera…..

DZIEŃ SZÓSTY „Śmierć jest nagrodą życia” J.Giraudoux trudno jest mi mówić o moim Pragnieniu, gdyż ono jest niezrozumiałe dla innych ludzi…a prawda jest taka, że ONO pochłonęło mnie do reszty. Śmierć- tak, ona jest wybawieniem, ona jest moja prawdziwą Matką i tylko ona może dać mi ukojenie…. Z pozoru jestem normalnym chłopakiem- dziewiętnastolatek który do niedawna był prymusem; uwielbiany przez rówieśników rówieśników otoczony przez łańcuszek dziewczyn. Na pozór bezproblemowy, roześmiany i kontaktowy, ale prawda jest inna. Od kilku lat czuję się pożerany. Pożerany przez własne Ja, które nie daje mi spokoju. Moje JA jest mroczne. Smutne. Zrozpaczone. Niezrozumiane i zagubione. Przez pewien okres czasu mnie tylko nadgryzało- powodując przeciągające się stany melancholii i zmuszające do zastanowienia się nad swoim Celem i życiem. A teraz już zaczęło mnie połykać. Połyka w całości, nie przejmując się konsekwencjami zaczyna mnie trawić. Nie interesują go moje opory, błagania i krzyki oraz groźby, po prostu robi to, co chce. I chyba właśnie dlatego jestem tutaj. Żeby mu przerwać trawienie i wyciągnąć mnie z jego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%