Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 9 min czytania

...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Natalia wpadła na dworzec główny w Krakowie. Biegła przejściem podziemny. Była pewna, że nie zdąży. Nagle z wielkim "Łuuubudu" wpadła na kogoś. Przewróciła się. Otworzyła oczy i zobaczyła czyjąś dłoń. -Przepraszam... - usłyszała miły, ciepły głos. Podniosła wzrok i zobaczyła sympatycznego blondyna z niebieskimi oczyma. Przywołała na twarz uśmiech. -Nic się nie stało, naprawdę... -odpowiedziała wstając a następnie znów schyliła się i zaczęła zbierać różne rzeczy które wypadły jej z małego plecaka. Chłopak schylił się również. Podał jej parę rzeczy, aż w końcu wziął do ręki zdjęcie, na którym Natalia była w objęciach ciemnowłosego chłopaka. -Kto to?- spytał odruchowo -Nie... nikt ważny... - powiedziała Natalia- to tylko Michał, mój chłopak... -to jak twój facet to musi być ważny-chłopak uśmiechnął się, ale w oczach Natalii zakręciły się łzy-to jest... przepraszam... -nic się nie stało... pójdę już-i odeszła powolnym krokiem w stronę peronu 4. Chłopak długo jeszcze spoglądał na tę dziewczynę, o pięknych ciemno-rudych włosach, zielonych oczach i delikatnych piegach...

Natalia weszła do swojego przedziału z kuszetką i położyła torbę na środkowym łóżku. Przedział był pusty. Stanęła przy oknie. Wreszcie po raz pierwszy jedzie na wakacje bez rodziców. Będzie mogła w spokoju siedzieć na plaży, patrzeć na wzburzone morze i rozmyślać nad swoim życiem... -O kurcze! Cześć!- usłyszała za plecami. Odwróciła się. Ujrzała tego chłopaka, na którego wpadła w przejściu. -O! Jak fajnie! Będę mieć miłego współtowarzysza w podróży... -współtowarzysza... jakby za komuny - uśmiechnął się- a tak w ogóle to Marcin jestem... -Natalia... Podali sobie ręce. Coś miłego przepłynęło przez tych dwojga lecz w tym momencie pociąg ruszył, i aby się nie przewrócić puścili się. Usiedli na łóżkach naprzeciwko siebie i wyglądali przez okno tonąc w banalnej rozmowie. -Eee Natalia? Mogę o coś zapytać? - powiedział nagle Marcin. -Wal - odrzekła Natalia. -Więc... ten chłopak ze zdjęcia... chyba nie jesteś z nim zbyt szczęśliwa...? Natalia? Nie płacz, mała... -Nie płacze. Ja nigdy nie płaczę... - powiedziała stanowczo Natalia ocierając jednak mokre oczy- tylko... ja go kocham, a on jest ostatnio taki... niemiły, oschły, cos się burzy... -Może wszystko będzie dobrze? -Wątpię... on mnie ostatnio uderzył... -CO?! Natalia podwinęła rękaw koszulki i pokazała dużego siniaka na ramieniu -Bo najpierw mnie widział jak z kumplem szłam... i spoliczkował mnie za to... nie słuchał moich wyjaśnień... Ale potem przeprosił, już myślałam, że wszystko będzie ok., poszliśmy do niego, było cudownie, pocałunki, przytulanie... Ale on chciał czegoś więcej, a ja nie... I uderzył mnie... Teraz uciekam od niego, nie wie że tu jestem. Chcę to wszystko przemyśleć, ja go kocham, może mu dam to, czego chce, niech tylko nie odchodzi... Marcin zapalił papierosa. Starał się opanować chęć wyskoczenia z pociągu, wrócenia na piechotę do Krakowa i przydzwonienia Michałowi prosto w tą kwadratową szczękę. -Wydaje ci się, że go kochasz... Kogoś, kto cię skrzywdził nie możesz kochać...-powiedział gdy się uspokoił -Ale... -Żadnego ale. To nie jest miłość. Nie marnuj życia przy nim Natalia uśmiechnęła się. Może i chłopak miał rację? -Umiesz grać-spytała aby zmienić temat, wskazując na pokrowiec z gitarą, który Marcin miał ze sobą. -No... coś tam umiem... -A zagrasz mi coś? -Ok. Z tym, że ja tylko takie typowe nie 'płacz Ewka' i 'zawsze tam gdzie ty', umiem grać -Nie szkodzi! Ja lubię te piosenki. Proszę zagraj... -Ok... Hm.... Gdy nie bawi cię już... Świat zabawek mechanicznych - zaczął 'kołysankę dla nieznajomej'. {i}Kochaj mnie, kochaj mnie, kochaj mnie nieprzytomnie jak zapalniczka płomień, jak sucha studnia wodę... kochaj mnie namiętnie tak, jakby świat się skończyć miał...{/i} Natalia przy tych słowach zamyśliła się. O to chodzi w miłości. Żeby kochać ze wszystkich sił...{i} na linie nad przepaścią tańcz, aż w jedną krótką chwilę pojmiesz po co żyjesz...{/i} powinno się całe życie dla tej osoby ofiarować, powinno się jej dawać każdy swój oddech, każdy gest, każdą myśl... czy ona chciała to ofiarować Michałowi? -No wystarczy-Powiedział Marcin -Nie... zagraj cos jeszcze... ładnie śpiewasz -Eh... ok. -powiedział zadowolny z pochwały-Zamienię każdy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%