Przyjaźń · 5 min czytania
bez tytułu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Poznałem ją na prywatce u Kasi. Kiedyś widziałem ją gdzieś, bo kojarze jej twarz,ale nie przypuszczałem, że stanie się mi taka bliska.. Ciemna blondynka. Bujne, proste włosy opadają swobodnie na ramiona. Oczy niebieskie. Właściwie błękitne. Jak niebo. Spokojny wyraz twarzy, maleńkie, czerwone usteczka. Chyba nie za dobrze bawiła się na tej imprezie. Od początku siedziała na sofie popijając jednego drinka i dopalając papierosa. Ja, znudzony towarzystwem obecnym na imprezie, zainteresowałem się jej oczami. Podszedłem bliżej: - Wolne? – rzuciłem Pokiwała głową - Jak się bawisz?- spytałem, gdy mijała kolejna minuta ciszy. Właściwie nie wiem, po co pytałem.. - Jak widzisz- wymamrotała i wpatrywała się w pusta szklankę po alkoholu. - Przynieść ci jeszcze?- wstałem - Nie, ja nie piję- odpowiedziała. Po chwili wróciłem z lampką wina. - Powiedz mi, gdzie ty właściwie mieszkasz?- zagaiłem. - Na Lipowej- odparła -A ty? –rzuciła - Na Bór Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, opowiadałem jej o mojej pasji, jaką są konie, ale po kilku minutach zauważyłem, że jej to wcale nie interesowało. Wyłączyła się zupełnie. Chyba coś sobie układała w myślach. Nagle wstała, wzięła kurtkę z wieszaka i doszła do drzwi.Kiedy podbiegłem i spytałem czy ją odprowadzić, odmówiła.
*** Ten dzień zapowiadał się zwyczajnie. Kolejny wakacyjny poranek. Kawa, poczta internetowa i znowu kłótnia z dziewczyną. Tak zleciał dzień. Wieczorem tak strasznie chciałem iść na spacer. Czułem, że coś się stanie..
Wtedy nie wiedziałem, że będę mógł jej ufać. Coraz częściej myślałem o dziewczynie z imprezy . Ciekawy byłem gdzie teraz jest i co robi. Pogrążony w myślach, doszedłem do przejazdu kolejowego. Usłyszałem sygnał zbliżającego się pociągu. Kiedy obejrzałem się odruchowo w lewo, ktoś leżał na torach, kilka metrów ode mnie. Kolejny dźwięk ciuchci. Pobiegłem co sił w tamtą stronę. Jakaś dziewczyna. To była ONA. Oczy miała zamknięte, jej ciało lekko i spokojnie podnosiło się na wskutek drgań szyn. Zacząłem do niej krzyczeć, nie było reakcji. Podniosłem jej ciało, łapiąc w połowie i zeskoczyłem na trawę. To były ułamki sekundy. Gdy znaleźliśmy się na ziemi, pociąg przejeżdżał w miejscu, w którym znajdowaliśmy się sekundę wcześniej. Tysiące myśli chodziło mi po głowie. Zacząłem do niej mówić, budzić ją, klepać delikatnie po twarzy. Ona nic. - Pewnie po narkotykach..…