Filozofia · 3 min czytania
***
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Joanna szła wolnym krokiem w kierunku parku. Wyciągnęła machinalnie lusterko. Sprawdziła makijaż, poprawiła usta szkarłatną pomadką i założyła niesforny lok za ucho. Jak zwykle w takich chwilach zaczęła przygryzać dolną wargę głęboko zamyślona. Dzisiejszy ranek spędziła na myciu głowy i malowaniu paznokci. Tak, ta drugo czynność zajęła jej bardzo dużo czasu. Najpierw z palety barw wybrała karminową emalię. Pociągnęła kilka paznokci. Nie, ten kolor jest zbyt wyzywający. Zmyła wszystko. Jeszcze raz. Może jasnoróżowy? Nie, nie, nie. Przecież nie lubi tego koloru. Co z tego, że jest tak modny tym sezonie? Nie jej to nie obchodziło. W końcu wybrała zwykły bezbarwny lakier. Pomalowała wszystkie paznokcie i schowała buteleczki od szafy. Miała dziś na sobie sztruksową, zieloną spódniczkę. Nie za długą, nie za krótką. W sam raz, tak jak lubiła. Dopasowała do niej jasną bluzeczkę na ramiączkach i jedwabną apaszkę. Beżowa chustka była pamiątką po zmarłej babci. Rozkosznie miękki materiał ślizgając się pod jej palcami zawsze wywoływał bolesne wspomnienia. Joanna dotarła wreszcie do parku. Nie umawiała się tu z nikim. Wolała być sama. Przynajmniej miała czas na przemyślenia. Uwielbiała błądzić myślami. Delektowała się swoją…