Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 9 min czytania

...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„ ZE WSZYSTKICH PIÓR ANIOŁA ZOSTAŁO MI JEDNO – WIECZNE PIÓRO. ONO PRZYWRACA MNIE WIECZNOŚCI. ODDAJE UTRACONE SKRZYDŁA. CZASAMI POZWALA MI BYĆ ANIOŁEM. NIE PYTAJ, CZY WZLATUJĄCYM, CZY UPADŁYM…”

-Chciałabym już nie istnieć. Patrzeć na życie tych, których znałam z mojej gwiazdy. O niej wiem tylko ja i nikt nie wie jak się tam dostać.. -szeptała sama do siebie, zawieszona w próżni Bogini Zmysłów. Między gromadą dzikich z krwiożerczymi spojrzeniami szedł on. Półnagi mężczyzna. Ideał wszystkich Ziemianek. Niedoszły Anioł Stróż. Anioł najważniejszego prawa- miłości obcej wszystkim. Nadzmysłowej. -Jestem Aniołem- stwierdził przybysz o czerwonych oczach. Kaz uśmiechnęła się nieśmiało i zapytała: -A dlaczego Twoje skrzydła są czarne? -To rozpacz. To ona mi je spaliła- odpowiedział przybysz. Kaz zanurzyła się w swoich marzeniach. Nagle zauważyła, że mężczyzna cały czas jej się przygląda. -Czemu masz tak przerażająco błędne spojrzenie? -zapytała -Pragnę Cię. Chcę umrzeć ponownie, a ty możesz to spełnić Kaz- odpowiedział Stróż Naiwności. - Nie rozumiem… -Jesteś skazana na klęskę Kaz. Nigdy nie będziesz szczęśliwa… Ty nie potrafisz żyć. -stwierdził i zajrzał w czystą duszę Kaz przez jej duże, zielone oczy. Po chwili, która trwała wieczność stwierdził: -Toniesz we łzach. Dusza twoja, taka błękitna przeraża swym przepychem i błaga o litość życie.. Kaz nie chciała tego słuchać, mimo iż ją niesamowicie pociągał. Uciekła.. Wróciła jednak. Nie potrafiła powstrzymać swojej żądzy…

-Czemu pory roku następują po sobie? Czemu wszystko musi umierać na zimę wraz z jesienią? I czemu masz tak beznadziejnie smutne oczy? –spytała Kaz czarnowłosego Boga jej pragnień: -Nie rozumiem tego, nie rozumiem życia, a najbardziej nie rozumiem przemijania.. -W twoje włosy wplątała się moja muzyka, moja poezja, sens mojego życia. Umrze, jak nadal będziesz stać w bezruchu –odrzekł Bóg nie odrywając wzroku od jej nagich piersi. -Wiesz co? To nie ma sensu. Nic nie ma sensu. Ty nigdy nie odpowiadasz na moje pytania. –szepnęła Kaz i zamykając oczy przeteleportowała się do szarej rzeczywistości. Tym razem nie wróciła, ale miała dziwne wrażenie, że on i tak cały czas czuwa nad nią. Kiedyś, kiedy najmniej się tego spodziewała, usłyszała za sobą pytanie zadane jakby w próżnię: -Widzę łzy nieba na twojej trawie Kaz.. Czemu nie rozkażesz wiatrowi ich przepędzić? –To był Jednooki. -Nie potrafię wyjść i przywitać jesień, Angel. To za trudne dla mnie. Ona zbiera żniwa śmierci. –szepnęła Kaz i zamknęła się w swojej krainie. Innym razem usłyszała szept: -Dzisiejszy poranek był beznadziejny Kaz. Taki bezlitośnie marmurowy. –po czym Anioł Namiętności wytarł metalowe łzy na trawie Kaz. Pojawiał się zawsze wtedy, gdy Bogini czuła, że zatraca swoją osobowość.. -Czuję niesamowitą pustkę –łkała pewnego razu -Teraz figowe listki, choćbyś miała ich tysiące nie zakryją twojej nagości –odpowiedział sucho Mściciel -Potrzebuję kropli deszczu z kałuży miłości. -wydusiła przez łzy poetka -Nikt nigdy ciebie nie pokocha. To jest już zapisane w gwiazdach siostro… -Kim ja tak naprawdę jestem dla ciebie Angel? Czy gwiazdą? Zwątpieniem? Rozpaczą? Kim? -Nie wiem –rzekł krótko Anioł, choć tak naprawdę kochał ją skrycie bez pamięci i całe życie wiedział, że ona jest dla niego wszystkim..

Siedziała na gałęzi starego dębu. Jej duże, zielone oczy jakby zza mgły patrzyły na odchodzące szczęście. W krainę złudzeń. Kaz ze wszystkich sił chciała krzyczeć i powstrzymać perfidię losu. Pragnęła zatrzymać czas i odzyskać utracony raj. Nie potrafiła jednak. -Masz takie lodowate dłonie Kaz –zdenerwował się pewnego dnia Jednooki. -Nic mi nie jest –odpowiedziała Kaz i bezwładnie opadła na ziemię. Gdy się obudziła, zapytała Anioła Urazy: -Czemu masz taki bezzapachowy dotyk? -On jest bezimienny i niewidzialny. W twoim wnętrzu, w pragnieniu twojej duszy.. – odrzekł i rozpłynął się we mgle.

Stał tak w półmroku. Zgarbiony. Ze spuszczonymi skrzydłami i schyloną głową. Z bezsilności i żalu za utraconym rajem. Jego oczy przepełnione smutkiem wyrażały całą tę rozpacz, która raniła jego serce. -I nic, znów ból, Kaz –powiedział -Nie wierzę już w miłość –odpowiedziała patrząc na zachodzące słońca.. Zaszły one wcześniej, niż się spodziewali. Tak samo jak ich namiętność.. -Dlaczego wyjeżdżasz? Nigdy nie miałeś odchodzić!…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%