Religia · 2 min czytania
***
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Boże! Tak bardzo Ci dziękuję, Że postawiłeś go na mojej drodze! Za ten śmiech, wesołość. Za tę radość i miłość Wyrwane z wiecznego snu!
Ty, Piękny, jak królewicz z bajki na białym koniu, Uratowałeś mą dusze przed upadkiem W nieskończony mrok. Z łobuzerskim uśmiechem na ustach I błyskiem w niebiesko-szarych oczach Położyłeś się obok, kładąc rękę na moim sercu. Milczałeś, patrząc tylko na mnie I wyczekując kolejnych słów. Wiedziałam, lecz wątpiłam, Że to Ty przyszedłeś mnie odwiedzić.
Ze złoto-pomarańczowymi skrzydłami Otuliłeś mnie ciepło, budząc wspomnienia Z częstszych sennych spotkań I długich nocnych rozmów... Tęskniłam, a teraz proszę: Chcę znów móc zasypiać, Czując Twe ramiona wokół mnie oplecione! I ten zapach piór błyszczących Wraz z szepczącym oddechem na szyi! Tak długo Cię nie