Inne · 5 min czytania
***
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Może nie powinnam. - Właśnie, nie powinnaś. - To jak? Godzimy się na kanapie czy w kuchni? - Chyba zgłupiałaś. Myślisz że zakręcisz tyłkiem koło mojego nosa i wszystko ujdzie ci płazem! - Ale… - I pewnie uważasz, że jesteś tak seksowna że nie jestem w stanie ci się oprzeć! - Ej… - Założę się, że szkoliłaś się w niszczeniu męskiego rodu za pomocą wzroku! - No wiesz! - Wiem. To gdzie idziemy? Do kuchni? - Jesteś okropny… - Ja jestem okropny? A niby kto chce mnie przekupić swoimi smakołykami pochowanymi pod ubraniem za które –uwaga!- to JA zapłaciłem! - Zobaczymy się za godzinę, kiedy ci przejdzie. Cześć. - Idź sobie, idź! I tak wrócisz! - Pa. - Pa. - Kocham cię. - Ja ciebie też. - Idę. - Idź idź. - Będziesz tęsknił? - Jasne. - Pa. - Pa. - Ale idiota z ciebie! - Tak? Idziesz czy nie, bo chcę zamknąć drzwi za tobą… Aaa…mam dość. Ja wyjdę.
I wyszedł. Usiadłam. Nie miałam sił zdjąć płaszcza. Co się stało? Co mogło się stać przez parę chwil nieuwagi, kiedy przestałam czuwać nad własnymi uczuciami? Co mogło doprowadzić do idealnego strachu przed byciem tutaj razem z nim? Nigdy nie pomyślałabym, że potrafię płakać suchymi łzami. Dyscyplina! Wróć kobieto do swojej sprawdzonej pozy. Jak wróci ON. Jak ON wróci. Popatrzyłam chwilę na żaluzje opinające okno swoimi blaszkami. Czuję się jak makrela. Dlaczego wyłowili mnie w momencie największego szczęścia? Wyłączę się.
- Co tak siedzisz? - A nie mogę? - Możesz tylko zdejmij najpierw płaszcz. - Płaszcz? - Tak. 2050 zł. - Dobra. - Co tak beznamiętnie? - Mam zacząć histeryzować? Mam zmusić się do wbijania paznokci w twoja nieczułą skórę? Mam to zrobić? - No cóż, mogłabyś… - Phi! - Ja ciebie też. - Wyjdź. - Dopiero co wróciłem. Teraz twoja kolej. - Ok. Wracam…zresztą…nie wrócę. - Wrócisz wrócisz. Zabierz sobie klucz bo idę spać. - Spierdalaj. - To ty spierdalasz. Jeszcze nigdy nie byłaś taka zimna jak dzisiaj. Idź, ogrzej się w słońcu i wróć do mnie. - Chciałbyś! - Chciałbym. Mam spodnie do prania. - Wychodzę.
Czasami zachowywała się