Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

+

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Boże, jak to bolało. Nikt nigdy nie zranił jej tak mocno. Bez słów. Bez ciosów. Bez wyrzutów sumienia. Była idealistką myśląc, że to będzie trwało wiecznie. Przecież nie zniszczyły tego kłótnie, plotki. Zniszczył brak wiary. Jednoosobowy brak wiary w przyjaźń. W jej moc, w magię. A ona, głupia i naiwna, stawała na głowie, by ocalić chociaż cień przeszłości- bo wciąż czuła specyficzny zapach zbliżającej się nocy, wymieszany z piaskiem, z wonią przyblokowych ogródków i kropel deszczu, który uparcie przywoływał obrazy z okresu, w którym wizja niewspółistnienia razem nie miała prawa bytu. To zadziwiające jak człowiek potrafi się do wszystkiego przyzwyczaić. Najniebezpieczniej jest oswoić, a później zakochać się w samotności. Ona zawsze odwzajemnia uczucie- tak mocno, że nie ma miejsca dla nikogo więcej. Porywa w niebyt. Jak czarna dziura pochłania wszelkie przejawy życia, chce wszystkiego dla siebie. Egoistka utrzymująca przy życiu zombie wyzute z uczuć. Stoi teraz przed jej blokiem. Zbliża się zachód słońca, powietrze zanieczyszczone jest przez ludzi palących trawy, którzy łudzą się, że dzięki temu ich ziemia będzie bardziej

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
+ — czytnik · opowiadania