Inne · 3 min czytania
* * *
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jej oczy spoglądały w jego strone. Tym razem nie zdążyły uciec. On patrzył w oczy dziewczyny jak zahipnotyzowany. Nigdy nie widział oczu tak bardzo zielonych. To nie możliwe, żeby taka mysiowłosa dziewczyna miała tak czysto szafirowe oczka. Te dwa świecące szafiry patrzyły na niego z taką ciekawością i zarazem miłością, chociaż się nie znali. W jego głowie huczało tysiąc myśli, ona czuła motyle w brzuchu. Ale... Ale oni się przecież nie znali. Dziś, w ten piękny, słoneczny, lipcowy dzień ich oczy spotkały się po raz pierwszy. Ona wysiadła z zatłoczonego przez obozowiczów autokaru, on jako przedstawiciel strony czeskiej miał ich przywitać. Lecz zapomniał o tym gdzy ujrzał ją - stojącą w bezruchu, ubraną w czarny t-shirt, wąskie dżinsy i trampki. Z tego tansu wyrwał ją czyjś głos usłyszany zza pleców: -Rusz się maleńka! Postawiła pierwszy niepewny krok. Nogi miała jak z waty. Nie słyszała już nic, mimo że wokół brzmiały krzyki zarówno czeskie jak i polskie. Jej wzrok nadal w nim tkwił. Nie wiedzieli co począć. W pewnym sensie czuli się zakłopotani nie wiadomo czym. On zrobił pierwszy krok. Podszedł do niej i tak po prostu ją pocałował. Ona zaczarowana tą chwilą upuściła plecak i objęła go najmocniej jak potrafiła. Czuła się tak…