Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

pisarstwo · 6 min czytania

***

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Krzysztof siedzi przy szpitalnym łóżku Marty. Trzyma jej dłoń. Przez chwile Marta patrzy na niego, potem traci przytomność. Majaczy.

Czuję się tak dobrze, mogę powiedzieć „dupa” i „kurwa”, a Ty nie przestajesz mnie kochać. To dziwne, bo ja już nie chcę tak mówić, a przecież mogłabym. Teraz chcę tylko Ciebie. Wiem, czasami nie masz ochoty być ze mną. Zawsze jednak wracasz i siadasz obok mnie na podłodze pod stołem, tak jak dziś. Czy Ty wiesz, że ja zawsze właśnie tam na Ciebie czekam? Ty się mnie nie boisz, prawda Marku? Ty nie możesz się mnie bać, przecież Ty mnie kochasz. Pamiętasz jak spotkaliśmy się pierwszy raz? U Uli na urodzinach. U tej z którą wtedy chodziłeś. Wszyscy mieliśmy osiemnaście lat. Najpierw było fajnie, a potem Ula wyleciała z płaczem z pokoju krzycząc, że ją zdradziłeś. Ty tego nie zrobiłeś, Ty ją kochałeś, prawda? Gdybyś jej nie kochał nie upiłbyś się wtedy tak bardzo. To z bólu, ja też robię dziwne rzeczy z bólu. Wtedy od razu zakochałeś się we mnie. Tańczyłeś ze mną całą noc i całowałeś po szyi, to mnie tak łaskotało. Po urodzinach chciałam odwieźć Cię do domu, ale nie byłeś wstanie podać swojego adresu, więc zabrałam Cię do siebie. Rodziców nie było, wyjechali na kilka dni na wieś do dziadków. Położyłam Cię w moim pokoju na łóżku. Przytuliłeś mnie do siebie i zacząłeś dotykać mojego ciała. Tak mnie to bolało, ale ludzie powinni się dotykać, więc milczałam. Twoje gwałtowne ruchy powoli uruchamiały wskazówki czasu. Wirowały we mnie, a ja razem z nimi. Krzyczałam: „nie, tak nie można, to boli! Nie masz prawa”. Chciałam być miła, podeszłam, zdjęto mi bluzkę. Ale przecież Ty nie miałeś siły wtedy zdjąć mi jej, ale jak dotykałeś bolało tak samo. A może ja sama zdjęłam? Boże, co ja zrobiłam! Przecież musiałam być miła, zawsze musiałam być miła. Wtedy po raz pierwszy czas przyjął ludzkie oblicze i powtarzał setki razy: chodź! chodź… Zaciskałam zęby i szłam. Rano ocknęłam się pod stołem zespolona z jego drewnianą nogą. Zatrzymałam czas. Ty leżałeś obok, byłeś taki spełniony. Nigdy nie rozmawialiśmy o tym. Wtedy wystarczyło mi, że dzieliłeś ze mną moje sekretne miejsce. Mogłeś tam robić ze mną co chciałeś. Kiedy czas przyjmował ludzkie oblicze zamykałam oczy i z całej siły chwytałam wirujące we mnie wskazówki wspomnień. Przez dłuższy czas pomagało, ale dzisiaj pękło coś we mnie. Czy Ty mnie słuchasz Marku? Gdzie jesteś, nie zostawiaj mnie teraz! Boję się!!!

Nagle Marta milknie. Krzysztof trzyma mocno jej dłoń. Patrzy na nią uważnie. Jest taka piękna. Tak bardzo chciał mieć z nią troje dzieci. Byłby dobrym ojcem. Chciał!? Czy to znaczy, że już nie chce? Co mu też przyszło do głowy? Teraz coraz więcej pytań nie daje mu spokoju. Nigdy takiej jej nie znał. Jest przerażony. Chce uciekać, przecież Marta jest inna,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%