Erotyka · 8 min czytania
Bez tytułu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Jestem wredny, tak patrzę na to z perspektywy czasu. Wtedy, gdy wszystko się działo nie myślałem tak. Mariusza i Renatę znałem długo, byli moimi przyjaciółmi. Bardziej znałem Mariusza, ale bardziej widziałem, że tak to nazwę - Renatę. To dlatego, ze obaj z Mariuszem zajmowaliśmy się fotografią i widziałem na zdjęciach Renatę tak, jak ją Pan Bóg stworzył. Dziś pamiętam tylko, że była to jakaś plaża, fale morskie i jej wygolona w paseczek cipeczka. Gdzieś zostało to w pamięci...
Nadszedł dzień, gdy Mariusz i Renata powiedzieli mi, ze pobierają się. Bardzo ich lubiłem i nie dziwiło mnie, że super dziewczyna wychodzi za super faceta. Miałem być drużbą. I byłem, ale o tym później.
Dwa dni przed ich ślubem spotkaliśmy się na imieninach u wspólnych znajomych. Po kilku drinkach oczywiście tańczyliśmy. No może to za dużo powiedziane, bo ja zatańczyłem może z cztery razy. W tym pewnie trzy z Renatą, bo bardzo ją lubiłem i nie przeszkadzało jej, ze mylę rytm. Później kolejne drinki i nagle moje zdziwienie. Reneta łapie mnie za rękę i wyciąga na parkiet. "Nie mogłam sobie tego odmówić, po tym komplemencie" - usłyszałem. Wcześniej powiedziałem, że ślicznie wygląda, co było zresztą zgodne z prawdą obiektywną - zapewniam. Zatańczyliśmy. Nie wiem, co by się stało, gdyby nie zabrzmiał za chwilę Chris Rea ze swoim "Road to hell". Ale zabrzmiał i przytuliliśmy się do siebie.
Bardziej niż wcześniej kiedykolwiek. "Wiesz, boję się..." - powiedziała. Chodziło rzecz jasna o ślub. Znałem już trochę życie
- "wiem" - odpowiedziałem. Rozmawialiśmy chwilę, aż zapytałem "Byłaś kiedyś z innym mężczyzną oprócz Mariusza?".
- Pytasz o seks?
Część 22 / 3
- Też
- Nie, nie byłam
- Nie obawiasz się, że będziesz tęsknić za tym innym.
-Jakbyś czytał w mojej duszy...
Przytuliliśmy się jeszcze bardziej. "No to masz jeszcze jeden dzień, by to zmienić" - zażartowałem. Nie odpowiedziała. Nawet się nie uśmiechnęła. Nie wiem, co wówczas się ze mną stało. To irracjonalne dla mnie. Słyszałem tylko, jak moje usta wypowiadają coś, czego sam nie mówiłem: " Jutro około 18-tej czekam na Ciebie u mnie w domu, będę sam (mieszkałem z narzeczoną ale wyjechała na uczelnię), Ty też przyjdź sama..." Nic nie odpowiedziała. Tańczyła dalej przytulając się i jakby nie wyczuwając, że palę się ze wstydu. Jak mogłem to powiedzieć? Jak mogłem to zrobić super kumplowi? Sekundy zaczęły się dłużyć - w końcu muzyka zamilkła. Uśmiechnęliśmy się do siebie sztucznie i poszliśmy w swoje strony.
X x x
Część 33 / 3
Potworny kac męczył mnie przez cały dzień. Niewiele pamiętałem z wczorajszych imienin. Poza jednym. Jak się z tego wytłumaczyć? A jeśli powiedziała Mariuszowi? Nie powiedziała. Dowiedziałem się o tym, gdy około 18-ej zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie spodziewałem się, że przyjdzie. A jednak. Te błękitne niebieskie oczka, niewinność w każdym zakamarku twarzy, spuszczona głowa, i ubiór jakby wyjęty z akademii szkolnej. Spódniczka, bluzeczka... "Wejdź" - powiedziałem. To dziwne, ale w ogóle nie czułem zażenowania.
"Pomożesz mi przy kolacji" - powiedziałem. Zboczyliśmy na obojętne tematy polityki, gotowania, pogody. Przeszliśmy do kuchni, gdzie Renia pomagała mi przygotować kanapki. Dużo żartowaliśmy. Aż do momentu, gdy wspomniała o ślubie.
- To już jutro, słońce - westchnąłem.
- Jutro - westchnęło słońce.
Nikt nie uwierzy, ale nie miałem tego zaplanowane. Zapytałem o uczelnię (Renia kończyła studia) jednocześnie stając twarzą w twarz do niej. Ciągle rozmawiając odpiąłem guzik jej bluzeczki. Później drugi. Odpowiadała rzeczowo na moje pytania, jakby nie zważając co robię Zobaczyłem jej dekolt i koronki czarnego staniczka. Dalej rozmawiałem, pytałem o coś nieistotnego siląc się na sprawianie wrażenia bardzo zainteresowanego. Trzeci i czwarty guziczek. Odpowiadała wolniej,…