Biografia · 2 min czytania
***
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stojąc przy oknie i ogrzewając się o ciepły, wręcz gorący kaloryfer patrzyłam na ulicę. Jeżdżące po niej samochody, szybko przemykających ludzi opatulonych po czubek nosa. Pewnie przeklinali w duchu cały świat za tak marną pogodę i odliczali w myślach kroki by zmniejszyć dystans dzielących ich od punktu A do punktu B. Ja tak zawsze robię. Ale nie dziś. Mimo, że padał deszcz ze śniegiem szłam przez miasto uśmiechając się, sama nie wiedząc z czego sie tak cieszę? Wystawiłam beztrosko język by spadło na niego kilka pałtków śniegu. I gdy teraz stałam przy oknie patrząc na fruwające w powietrzu liście, padający deszcz i błąkające się pomiędzy kroplami płatki śniegu, pomyślałam, że mi dobrze i nic nie zepsuje dzisiejszego dnia. I nagle przemknęła mi przez głowę myśl, że to już 2 lata jak wujechał... Dziś ta myśl nie robiła na mnie żadnego wrażenia, ale gdy cofnęłam sie do 14 października…