Romans · 2 min czytania
*
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nad letnim Gwieździstym niebem. Szła dziewka nocy świętojańskiej. Chodź rękę nie miała z kolebem, wielbiła kogoś , z pod tej kity końskiej.
Idąc stawem,małym Gajem. Na chłopaszka wnet spojrzała wysuwając polerowanym czołem Zakochującym ciałem drżała.
Wtem z nad lasu mała zjawa to żywica z drzewa leciała Nagle wiatr ucichł , wychodzi ta zmora to dzieweczki miłość prawdziwa ,nie z Amora
-stanąć między miłością ? Nie ma mowy to ma Luba,wieczny płomień. to niech wyjdzie z pod podkowy wielbić ja ją w co dzień!
-więc poczekaj Panie drogi więc nie przejdę przez twe progi ? -więc idź kochać…