Melodramat · 3 min czytania
***
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Lubię siedzieć na parapecie słuchając kropli deszczu, które uderzają o szyby. Czasami słychać wiatr, szeleszczący ostatnimi liśćmi drzew i wdzierający się we wszystkie możliwe szczeliny. To dźwięki tak charakterystyczne dla tej pory roku. Dawno nie było tak zimnej i deszczowej jesieni... Niestety muszę wstać z łóżka i ubrać się, bo wszyscy razem idziemy dzisiaj do kościoła. Prawą ręką wyszukałam na szafce nocnej przygotowane wczorajszego wieczoru ubranie. Zsunęłam się z łóżka przypadkowo stawiając nogę na czymś mokrym. Zupełnie zapomniałam, że położyłam wczoraj na podłodze kubek z mlekiem, który teraz przypadkowo rozlałam. Nie zwracając na to uwagi przebrałam się w strój odświętny i zeszłam na dół. Z daleka słyszałam już trwające przy stole rozmowy dorosłych i głośne śmiechy bawiących się dzieci. Jak się okazało ostatnia zjawiłam się na dole więc zdążyłam tylko zjeść szybko kanapkę i już musiałam się szykować do wyjścia. - Idziesz ze mną pod parasolką czy bierzemy osobne? - zapytała mnie Beth. Była to dziewczyna, z którą dzieliłam pokój i która jednocześnie była moją najlepszą przyjaciółką. Wzięłam więc swoją laskę i wyszłam z domu trzymając się kurczowo Beth żeby nie zmoknąć. Korzystając z panującego milczenia rozkoszowałam się dźwiękiem deszczu…