Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 7 min czytania

Bezimienne dusze-Rozdział 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

BEZIMIENNE DUSZE

Epilog

Przy zgaszonym świetle, w niewielkim pokoju, była trójka przyjaciół. Spotykali się tu zawsze, gdy któreś z nich potrzebowało rozmowy, rady, pocieszenia w trudnych chwilach. Dziś był taki dzień. Dawno temu wymyślili, że najlepszym lekarstwem na wszystkie ich zmartwienia jest wspólny śmiech. Używali go jednak dopiero w ostateczności, gdy żadne z nich nie potrafiło znaleźć słów, które by pomogły drugiej osobie. Niestety, tej nocy musieli się z taką ostatecznością zmierzyć.

Gdy po długich rozmowach nastało milczenie i nie było już szansy, że ktoś coś jeszcze powie, jedno z nich wybuchnęło obłąkańczym śmiechem. Po chwili do tego śmiechu dołączyły kolejne dwa. Jednak prócz nich nikt tego śmiechu nie słyszał ani nie mógł dostrzec, że płynie on razem z ich łzami. Pomyślicie zapewne, że są to szalone osoby i nie ma powodu żeby zaprzątać sobie nimi głowę. Lecz się bardzo pomylicie oceniając ich w taki sposób,nie wiedząc o nich praktycznie nic. Życie nie było dla nich bajką, która zawsze dobrze się kończy. Każde z nich ma w sercu sztylet przeszłości, którego samemu nie potrafi wyjąć.

Szaleństwo to drugi stopień, przez który chce ich przeprowadzić los. Czy jednak tak musi się zdarzyć? Czy ich życie jest już tak bardzo skomplikowane, że niektórych zdarzeń nie da się odwrócić? Przyszłość pokaże, czy błędy ich bliskich zmieniły ich wystarczająco aby przeciwstawili się zabawie, którą przygotowało dla nich przeznaczenie.

Rozdział I Samotność

Za oknem słońce dopiero budziło się ze snu, oznajmiając wszystkim, że nastał kolejny grudniowy poranek. Czasem jakiś zbłąkany, słoneczny promyk pokonywał barierę okiennych zasłon i wpadał przez szybę w oknie do mojego pokoju, muskając moje odkryte ramiona swoim ciepłem.Nie udało mi się tej nocy zasnąć. Ale nie byłam senna. Byłam samotna.

Wstałam powoli z łóżka, czując jak chłodne powietrze osiada na moim nagim ciele. Było dosyć zimno. W nocy widziałam przez okno, jak malutkie śnieżynki spadały z nieba malując na biało świat. W końcu dziś Boże Narodzenie, jedyny dzień w roku, w którym śnieg jest mile widziany. Wszędzie wokół panowała bezmierna cisza. Poza mną nikogo w domu nie było, rodzice zrobili sobie krótki urlop i wyjechali do Egiptu. Ja wolałam zostać sama, upajając się ciszą, spokojem i z początku także samotnością. Lecz mieszkając samotnie nie miałam nawet z kim słowa zamienić i męczyłam się w pojedynkę ze swoimi myślami. Krótko mówiąc, czekał mnie kolejny smutny, otępiały i nudny dzień.

Rutynowo sprawdziłam, czy nie mam żadnych nowych wiadomości. Była tylko jedna. Nie zdziwiło mnie to. Dostawałam ją już prawie codziennie, co więcej zawsze od tej samej osoby. Oprócz niego wszyscy dali sobie już spokój z pisaniem do mnie. Zwalczyłam w sobie chęć odpisania mu i rzuciłam telefon na biurko kładąc się z powrotem do łóżka. ,,Kiedyś mu to wynagrodzę”,pomyślałam, ,,jeśli nadal będzie chciał być moim przyjacielem”.

Długo zastanawiałam się , czy zamknąć oczy, czy też mieć je otwarte. Oba wyjścia nigdy się nie sprawdzały. Gdy miałam je zamknięte, w ciemnościach mojego umysłu, pojawiało się wiele zapomnianych obrazów z przeszłości. Natomiast mając je otwarte, czasem wydawało mi się, że go widzę. Nie potrafiłam leżeć tak bezczynnie. Musiałam w jakiś sposób skupić swoje myśli na czymkolwiek, byle nie na nim. Jednak rany na moim sercu były chyba jeszcze zbyt świeże, żeby mi się to udało.

Walczyłam z tym na wiele różnych sposobów. Nieraz ze słuchawkami w uszach

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%