Fantastyka · 8 min czytania
Bezimienni.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szła parkiem. Pomiędzy drzewami. Pustą drogą. Szła a jej serce radowało się, bo szła do niego. Do tego, którego kochałam. W jej piwnych, głębokich oczach odbijały się złote promienie zachodzącego ponad drzewami słońca. Lekki, wiosenny wiatr rozwiewał jej długie, kasztanowe włosy. Uśmiechała się szeroko, a uśmiech ten rozświetlał jej twarz i dodawał niebiańskiego uroku i niewinności, która gdzieś głęboko w niej drzemała skrywana przed światem. Widząc w oddali zarys jego postaci przyspieszyła kroku i jej serce zabiło mocniej. Nie mogła już doczekać się by go zobaczyć. Tak bardzo chciała już wtulić się w niego i poczuć ciepło jego ciała, zapach i oddech. Pragnęła już pocałować jego miękkie usta i słuchać jego łagodnego głosu. Słuchać jego słów nasączonych miłością. Nie mogła doczekać się jego czułego dotyku i tego spojrzenia mówiącego kocham. Już tylko kilkanaście metrów dzieliło ich od siebie. On stał do niej plecami, postanowiła więc go zaskoczyć. Poruszała się ciszej, kroki stawiała z uwagą. Uśmiech wciąż gościł na jej twarzy. Serce tłukło jej się w piersi. Z trudem opanowywała radość. Z każdym krokiem zbliżała się coraz bardziej do niego. Do tego, który był jej miłością. Do tego, który był jej sensem i życiem. Jeszcze kilka metrów.. Już wyciągała do niego swe spragnione ręce, by zasłonić mu oczy. Lecz wtedy dostrzegła coś. Na jego plecach.. Czyjeś dłonie. Kobiece dłonie z długimi paznokciami pomalowanymi krwistoczerwonym lakierem. Zatrzymała się. Nie mogła w to uwierzyć. „Może to nie tak” – pomyślała. Ale w tym momencie on odwrócił się lekko i dostrzegła ją. Wtuloną w niego. Całującą jego usta. I widziała jego. Trzymającego ją w ramionach, chroniąc od wiatru, który właśnie się zerwał. Patrzącego na nią z błyskiem oku, o którym myślała, że jest zarezerwowany dla niej. „To niemożliwe..” – jedyne słowa, które przychodziły jej w tym momencie do głowy. „Przecież to nie może być prawda..” Przed oczami przewijały jej się sceny tworząc chaotyczny film. Widziała jak on przytulał ją z taką delikatnością. Jak całował jej usta tak namiętnie. Jak szli trzymając się za ręce, nie zwracając nawet uwagi na to, co ich otaczało. Do jej uszu napływały jego dawne słowa. Słowa o miłości. O tym, że ona jest jego szczęściem. O tym, że jest jedyna i że on tak bardzo boi się ją stracić.. Nie wiedziała, co ma robić. Nie mogła uwierzyć w to, że on mógł tak bardzo ją okłamać. Jak długo to trwało? Jak długo była ślepa? Dlaczego on to zrobił? Zastanawiała się, co robiła źle. Może czegoś mu brakowało? A może ta obca kobieta ma coś, czego ona nie posiada? Nie umiała zrozumieć tego wszystkiego. Nagle cały ciężar całej sytuacji spadł na jej barki. Czuła jak rzeczywistość ją przytłacza. Co teraz? Czy powinna odejść, czy może jednak dać znać, że stoi obok? Tymczasem oni zaczęli oddalać się. Czuła jak jej szczęście odchodzi z każdym ich krokiem. Jej świat rozsypał się. Serce pękło jak szkło. On zniszczył jej marzenia i odebrał plany. Zatruł wspomnienia. Chciała go znienawidzić. Chciała zapomnieć. Ale mimo tego, co zrobiła.. Nadal go kochała. Skoro odebrał jej niemal wszystko.. Czemu więc nie mógł zabrać też ze sobą tej bezgranicznej miłości, którą go kochała? Był bezwzględny.. Silny wiatr szarpał jej włosy. Liście tańczyły dookoła niej dzikim tańcem gonione wichurą. Lecz ona stała nieruchomo. Pierwsza łza spłynęła po jej policzku. Otarła ją dłonią, ale jej miejsce zajęły kolejne. Nie nadążała z ich ocieraniem.
- Nie płacz, Bezimienna. – usłyszała za plecami spokojny, męski głos. Odwróciła się i zobaczyła młodego chłopaka o łagodnym wyrazie…