Aktualności · 5 min czytania
Bezprawie z prawem (w) prawie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
ustalonym pod siebie, zapominając o szeregowcach, bez których nie możnaby wygrać kampanii. Odbyła się któraś z rzędu i kolejna rozprawa. W mowie końcowej pani prokurator stwierdziła, że przecież opozycjoniści byli zatrzymywani formalnie w ramach rozmów ostrzegawczych, tylko, że do tych nie należała decyzja wyjścia sobie w dowolnej chwili z siedziby ubeckiej. Opierając się na ustawach stwierdziła także, że nie wyraża zgody na zadośćuczynienie gdyż wnioskodawca nie był internowany, ani też nie ma wyraźnych stwierdzeń w aktach IPN, że wnioskodawca był zatrzymywany na dwudziestoczterogodzinny, czterdziestoośmiogodzinny pobyt w odizolowaniu. To internowani wepchnęli się do koryta rządów i to oni ustalili, komu należy się odszkodowanie i to właśnie im, którzy bezpiecznie siedzieli sobie w miejscach odosobnień. Tutaj nasuwa się samoistnie pytanie, a czym oni się przysłużyli Polsce, skoro mieli ręce związane niemocą internowania? Nie jedna osoba poprze to, że w stanie wojennym było bardzo niebezpiecznie, zwłaszcza dla tych, którzy robili wszystko by pokazać Wroniej władzy, że „Solidarność”, to nie ci w internatach, ale ci, których oni inwigilowali, ostrzegali, a nie mając dostatecznych dowodów na ich konspiracyjną działalność, szykanowali dokuczliwymi przesłuchaniami bez skonkretyzowania przyczyny, czy też rewizjami domowymi, pozbawianiem zarobkowego miejsca pracy. Gdy ci internowani odizolowaniem tworzyli sobie zgrabne polityczne życiorysy, nam często groziła nawet śmierć z rąk ochraniających ład ustrojowy. Esbecy skrzętnie plątali nici tworząc osnowę pretekstu do zatrzymania i to najchętniej z pobudek kryminalnych, a nie politycznych. Moje akta zawierają oznaki takich prowokacji, chociażby to, gdy schroniłem się do szpitala przed ich ramieniem, na łóżkach sąsiednich ułożono ormowca Jana Kutwę i ubeka por. J Rafalczyka, a wezwano trzeciego z zewnątrz by ten sporządził protokół pobicia ormowca, gdy nie chciał uczynić tego, co nie było zgodne z prawdą, czego nie było w ogóle miejsca takiego zajścia, musiał odejść z resortu. Innym przykładem, który ułożył mi się w całość po zapoznaniu z aktami IPN, był przyjazd papieża do Polski. Otóż na parę dni przed wizytą papieską wytypowano osoby z opozycji do zatrzymania na owy czas pobytu głowy państwa watykańskiego w Lublinie. Następny dokument zaświadczał o tym, iż jestem w posiadaniu pistoletu, który rzekomo ukradłem. Odbyły się rewizje z nieznanego powodu dla mnie, a w przeddzień…