Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

bezsennosc

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kolejny kubek pomarańczowego soku. Nawet wiedząc, że papieros przed snem wywołuje takie pragnienie muszę zapalić przynajmniej dwa. Bezsenne noce powodują, że nie mogę znaleźć miejsca dla siebie. Jeszcze kilka dni temu podchodziłem do okna i spoglądałem na pustą ulicę, wracających niekiedy niedobitków ze spotkań służbowych. Tak było jeszcze kilka dni temu. Zakończyło się z dniem, w którym zobaczyłem coś co jest na granicy snu i jawy. Wypuszczając następna chmurę tytoniowego szaleństwa po drugiej stronie ulicy zauważyłem postać. Czekając aż dym zmiesza się z powietrzem w jej ręce dostrzegłem coś ostrego. Trudno było określić co to było. Po kilku nieprzespanych nocach obraz staje się mniej wyraźny, a świadomość nie pozwala ci określić na pewno czy to jest prawda czy twój chory wymysł. Jeszcze łyk soku i zabiję posmak bezsennego papierosa. Na samą myśl o następnym nudnym dniu w nudnej pracy zawsze robiło mi się niedobrze. Taka sama myśl dopadała mnie kiedy wsiadałem do tramwaju. Zawsze najwięcej ludzi wsiada do tego samego tramwaju co ja, jak na złość. Zawsze chcą stać tam gdzie ja, opierać się o mnie. Gdy ja siedzę to oni też chcą siedzieć. Nawet gdy czytam książkę to powinienem rozglądać się czy nie wchodzi przypadkiem starsza osoba. Tak jakbym miał siedzieć i czuwać żeby komuś ustąpić miejsca. Choćbyś nie wiem jak był pochłonięty książką to i tak będą cię wyzywać od najgorszych, że udajesz, że czytasz po to tylko żeby nie ustępować miejsca komuś starszemu. Komuś starszemu kto biega cały dzień po mieście ale z samego rana jest zmęczony by postać jeden przystanek. Niech sobie siądzie, tylko niech nie mówi, że udaję czytać. Tak, ja codziennie jeżdżę sobie tramwajami po mieście i udaję czytać, nie mam nic innego do roboty tylko wkurzać emerytów w tramwajach. Nie mogłem już więcej, wstałem i poszedłem na koniec wagonu. Oparłem się i spoglądałem na twarze obcych w wagonie za mną. Znowu dopadła mnie bezsenność wczorajszej nocy. Na końcu tramwaju zobaczyłem tą samą postać. Tak samo miała w prawej ręce coś ostrego. Znikła po tym jak wszyscy wyszli. Nie przejąłem się za bardzo, a chyba powinienem bo ostatnimi czasy w moim życiu nic niezwykłego się nie wydarzyło. Jednak nie chciałem mieszać sobie w głowie. Wystarczy że robi to za mnie szef. Powinienem pracować w magazynie, prowadzić sklep, odpowiadać za reklamę, zdobywać nowych klientów, tyle tych pomysłów było, że on sam nawet nie pamięta. Jedyny plus dzisiejszego dnia to nieobecność szefa i brak narady. Kocham narady. Na niej każdy może się wykazać, każdy może podsunąć świetny pomysł. Tylko po co? Chyba po to, żeby szef odrzucił twoje zaangażowanie. Wtedy nie musi ci dawać podwyżki. Sobie samemu da ponieważ za tydzień na naradę przyjdzie i powie, że właśnie ma świetny pomysł na reklamę. Nieważne, że to był twój pomysł, ważne by firma rozwijała się, to należy do naszych głównych zadań. Tam nie ma czegoś takiego jak „mój pomysł”, „twój pomysł”. My jesteśmy jedną wielką rodziną. Tutaj liczy się dobro ogółu. Tata ma zawsze racje, tata równo rozdzieli pieniądze. Uwielbiam chwile po naradzie, mam czas na papierosa i kawę. Wyjście na papierosa traktuję jak sport ekstremalny. Tyle wysiłku trzeba włożyć w rozmowę z firmowymi przyjaciółmi. Przed rozmową z księgową zawsze studiuję prognozę pogody gdyż to jest nasz ulubiony temat. Jestem optymistycznie nastawiony na tą znajomość, kto wie być może kiedyś zaczniemy rozmawiać o rozkładzie jazdy komunikacji miejskiej. Natomiast moja koleżanka zza ściany ma taką wspaniałą rodzinę, że czasami czuję się jej członkiem. Czasami głupio mi bo nie wiem naprawdę czy jej córeczce spodobają się czerwone buciki czy bardziej zielone. Męża ma nad wyraz wspaniałego. Ja nie wiem dlaczego kobiety narzekają na mężczyzn, przecież Agnieszka ma idealnego męża. Jaki on jest wspaniały, cudowny, aż musi mu kanapeczki rano przygotować, taki to on jest funtastic.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%