Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 7 min czytania

Bezsenność cz.1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dni zaczynały zlewać się w jedność, noce zresztą nie ustępowały im na krok. Zachód, wschód słońca i znów inna cyferka pojawiała się w kalendarzu. Nie cierpiał tego ustrojstwa, drażniło go i wytrącało z równowagi, było to jednak zło konieczne, które tolerował jak wiele innych niewygód. Koniec końców musiał utrzymywać jakoś kontakt z rzeczywistością, lub tylko tak sobie wmawiał. Rodzina już dawno postawiła na nim kreskę, przyjaciele? Już dawno o nich zapomniał, nie miał ochoty z nikim rozmawiać. Początkowo próbowali, mówił im że, na marne. Po roku dali sobie spokój, po dwóch latach najwytrwalsi również przestali zawracać mu głowę. -To byli dobrzy przyjaciele-mruknął do siebie. W końcu dwa lata to szmat czasu, a oni nie dawali mu spokoju, lecz teraz, nie miał już ich przy sobie i nigdy nie będzie miał. Chcieli go leczyć, ględzili coś o depresji, alkoholu, że tak nie można żyć. To jak do kurwy nędzy? Na to pytanie zasypywali go banałami, znajdź sobie kobietę, pracę. Pojawiał się tylko jeden szkopuł. Nie cierpiał rutyny, walczył z nią całe życie. Była to swoista hipokryzja bo odkąd przestał sypiać jego życie wyglądało cały czas tak samo. Rano zwlekał się z kanapy wyłączał telewizor i w czerwonym spękanym kubku parzył sobie kawę, zapalał papierosa i siadał przy komputerze. W międzyczasie zmuszał przy użyciu pilota wieżę do cichego odgrywania tej samej kompilacji utworów. Przejrzał wiadomości, które i tak go nie interesowały i szedł do biblioteki oddać książkę i wypożyczyć nową. Rytuał się nie zmieniał, czasem jedynie nie zdążył przeczytać wtedy siadał na starym wymoszczonym tandetną czerwoną skórą fotelu i kończył. Jadł ciągle w tej samej restauracji zawsze około czternastej. Kelnerka uważała go chyba za nie do końca normalnego, w końcu był tu codziennie i mimo jej prób nie chciał wejść z nią w żadną znajomość. Była ładna nawet bardzo ale co mogła mu zaoferować? Seks to jedyna możliwość jaką dostrzegał, wiedział że, nie chciała by z nim rozmawiać, mogła by się przestraszyć tego co usłyszy. Też dała sobie spokój jak wszyscy po jakimś czasie, ludzie są tacy sami to tylko my wmawiamy sobie własną inność, na pęczki jest ludzi podobnych do nas, z podobnymi zainteresowaniami, cechami czy wyglądem. Tylko jednostki wybitne się wyróżniają ale powiedzmy sobie szczerze, za wiele ich nie ma. Kiedyś nad tym myślał i doszedł do wniosku że, bogu znudziła się zabawa w kreatora część stworzył wyjątkową, a reszta to nieudana mieszanka różnych styli. Chciałby kiedyś mu powiedzieć całą prawdę, o nienawiści jaką do niego czuje czy też jak wkurwia go jego obojętność. Coraz bardziej oddalał się od wiary, a szkoda bo to jedyne co łączyło go z innymi ludźmi. Wiara w masochistycznego boga nowego testamentu i sadystycznego jakim był w starym. To też oddalało go od wiary, tak naprawdę szukał takich argumentów by do końca zerwać z ludźmi, zacząć działać jak robot. -Jak ja was wszystkich nienawidzę- odburknął, kelnerka wyglądała na speszoną, chyba usłyszała i teraz oprócz politowania w jej wzroku pokazał się cień strachu. Trzeba będzie zmienić…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bezsenność cz.1 — czytnik · opowiadania