Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 9 min czytania

Bezsenność II – przemiana

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Logika jest absolutnie pewną metodą dochodzenia do niepewnych wniosków”!?

„Cisza jest przystanią zmęczonego słowa”

Jest noc. Siedzę i myślę, ot nic nadzwyczajnego. Choć nie! Dla niektórych to jest niezwykłe – myśląca kobieta!? Nie myślę zwyczajnie jak żona, matka tylko jak kochanka - kochanka nocy, ciszy i szeptów.

W nocnej ciszy można usłyszeć o sobie wiele. Idiotyczne, czy też najmądrzejsze myśl nie robią podchodów, jak za dnia, tylko bez pardonu ładują się w butach do głowy albo siadają naprzeciw, podpijają ci kawę i chichoczą bezczelnie jedna przez drugą. Myśli te są prawdziwe, mimo, że czasem brzydkie, są czyste, przejrzyste, nieskazitelne jak kryształ. Nie oszukują, nie mamią.

Nocy rytm pulsuje nawoływaniem niespełnień, które w dzień przechodzą bez echa. Teraz są, słyszę je i czuję. Czasem kilka z nich towarzyszy mi do rana, ale tylko tych moich. Obce są niczym film, przelatują mi przed oczyma obrazy na małym ekranie. Rzadko jakiś obraz widzę dłużej, a jeśli ma to miejsce, to wiem, że do głosu dochodzi czyjaś krzywda. Nie wiem, czemu muszę na nią patrzeć, dlaczego ja?

Jednak najbardziej bolesne są niespełnienia małych, najmniejszych marzeń, bardziej bolesne niż nawoływania krzywdy. Bo krzywda wcześniej czy później dostaje choćby namiastkę nagrody, którą jest kara za winę. A za marzenia nikt nie karze. Niszcząc jakiekolwiek marzenie, nie popełniasz zbrodni. Czy można karać za unicestwienie nierealnego? Czy nierealne można unicestwić? Zniszczenie czegoś, co jest wytworem wyobraźni, nie może być odbierane jako popełnienie przestępstwa. Więc ktoś, kto dopuszcza się marzyć, sam, świadomie skazuje się na cierpienie. Sny na jawie są złe, potrafią omotać rozum. Karmią serce i duszę mistyfikacją.

A ja marzę na przekór, jeśli będę cierpieć - trudno. Ból jest częścią ludzkiego życia. Ja jestem częścią ludzkości. Nie mogę się jej wyrzec, choćbym bardzo chciała. Ludzkość jest częścią świata, świat to namiastka wszechświata, a wszechświat to marzenia – niezdobyte miliony gwiazd. Więc jestem marzeniem – gwiazdą. Lśnię.

Niebieską poświatę widać tylko nocą, to moja tajemnica. Za dnia blednę, ale teraz poświata pulsuje przyjemną, ciepłą, eteryczną energią. To ona prowadzi moje palce po klawiaturze. Bezwiednie unosi je, do napisania kolejnych słów. Nie pogania mnie, każdą myśl piszę powoli, z namaszczeniem. Każde słowo jest ważne, każde prawdziwe. Ja to ja, ona to wie i nie boi się mnie, nie pokazuje palcem: Patrzcie odmieniec! Jest dla mnie wypełnieniem pustki. Jak całunem zakrywa mnie przed światem. Przy niej nie czuję tak mocno samotności, tej okrutnej, najstraszniejszej strony ludzkiego życia.

Jestem samotna nocą i za dnia. Za dnia bardzo. Nie nadążam za światem, który rozpędził się wiele lat temu i trwa w tym pędzie do dziś. Bardzo długo się przyzwyczajam do nowych sytuacji, miejsc. Kiedy coś się zmienia, badam, obserwuję. Ale zanim to poznam przychodzi kolejne, nowe. Może dlatego jestem samotna, bo nie nadążam? A opóźnienia tworzą dystans między mną, a tym, czego pojąć nie mogę. Dlatego lubię noc, bo ona się nie śpieszy. Od lat ma jeden i ten sam rytm.

Dziś po raz pierwszy spojrzałam w lustro nocy. Srebrzysta tafla z początku mętnawa i drżąca wygładziła się i moim oczom ukazał się ktoś, kogo znałam od dawna, ale bałam się go bardzo. Wielu ludzi patrząc w lustro, widzi kogoś zupełnie innego. Ja widziałam podobnie jak oni, nieprawdziwy obraz namalowany z porażek, gniewu, niezrozumienia.

Przenikliwe spojrzenie z lustra miało w sobie coś demonicznego i jednocześnie pociągającego. Kusiło wszystkie zmysły delikatnie, lecz z tonem nie znoszącym sprzeciwu. Próbowałam jeszcze zamknąć oczy, ale przed zwierciadłem nocy nie można uciec, ono jest w nas. I kiedy raz odważysz się w nie spojrzeć, dochodzisz do wniosku, że wmawianie sobie na siłę, że go nie ma, jest jeszcze bardziej bolesne, niż tworzone dotychczas fałszywe obrazy.

Patrzyłam na siebie. To byłam „ja” prawdziwa, bez niedomówień i tajemnic – obnażona. Zrozumiałam, że dłużej nie mogę tworzyć pozorów. Duszenie w sobie prawdziwości, odziera człowieka z tego, co najpiękniejsze. Wiedziałam, że żeby poznać się na wskroś, muszę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bezsenność II – przemiana — czytnik · opowiadania