Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 7 min czytania

Biała herbata.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Warszawa, Okęcie, godz. 11:11

„Wysoki, szczupły mężczyzna, lat 21, kolor oczu- piwny, włosy blond, lekki zarost, charakterystyczna blizna na lewym policzku. Prosimy o zatrzymywanie każdego, kto odpowiada temu rysopisowi, istnieje prawdopodobieństwo zamachu terrorystycznego. Z powodu niejasnego źródła informacji, nie zarządzamy ewakuacji.” - Słyszałeś? To już ósmy taki komunikat w ciągu czterech dni- powiedział zachrypianym głosem przysadzisty policjant, trzymając w jednym ręku kawę, w drugim krótkofalówkę uniesioną lekko, żeby jego towarzysz także usłyszał. - Taak, trąbią o tym cały czas, jeszcze się dziwię, że nie przeciekło to do mediów- odpowiedział, przeciągając się wychudziały pracownik ochrony. -Racja przyjacielu, święta racja. Dziennikarze są jak sępy czekające na okazję, żeby człowieka rozszarpać- mruknął. - Dobra stary, idę sprawdzić bagaże- oznajmił kompan dziarskim tonem, wsadził kciuki za skórzany pasek od spodni i sprężystym krokiem oddalił się. -Jasne… stary- prychnął policjant naśladując kolegę, pokręcił głową i wyrzucił pusty kubeczek po kawie.

*** - Nareszcie dotarłem- pomyślał z zadowoleniem, odgarnął kosmyk blond włosów opadających delikatnie na błękitne oczy i rozejrzał się po zatłoczonym holu lotniska z uśmiechem. Chwilę później kupił bilet i udał się na herbatę do zacisznej restauracji, która była położna najdalej od głośnego holu głównego i wejścia. Odlot miał dopiero za trzy godziny. Usiadł na wysokim, drewnianym krześle i przyglądał się zabawnej parze staruszków w hawajskich koszulach, którzy spierali się, kto będzie miał miejsce przy oknie w samolocie. Zachichotał cicho słysząc tą sprzeczkę, w tym samym momencie kelnerka przyniosła zamówiony napój. Powoli ciesząc się chwilą mieszał gorącą białą herbatę, postukał łyżeczką o krawędź i położył ją na stoliku, nagle jakaś kobieta przypadkiem potrąciła stolik i filiżanka zsunęła się z blatu i z głuchym jękiem rozbiła o marmurową podłogę. - Niech to szlag trafi- zaklął cicho mężczyzna, patrząc na swoje mokre spodnie, poczym schylił się by pozbierać rozbite szkło. - Przepraszam- wyszeptała winowajczyni- nic Panu nie jest?- Zapytała i wpatrywała się w jego gładką cerę, do momentu, aż rumienieć oblał jej policzki. - Nie, nic. Niech Pani następnym razem będzie bardziej ostroż…- nagle zamilkł. - W porządku? Proszę Pana? - Mogłaby się Pani nachylić? Posłusznie wykonała prośbę i jej twarz przybrała grymas przerażenia. - B…bomba- wyjąkała. -N-niech się Pani uspokoi, zaraz zawołam ochronę.- Wyszeptał, a jego głos zadrżał panicznie. Podniósł się i ruszył w stronę znajdujących się niedaleko ochroniarzy, toczących ożywioną dyskusję na temat ostatniego meczu piłki nożnej. Wreszcie podszedł do nich i odezwał się już spokojniejszym tonem: -Przepraszam Panów. - Słucham? – Powiedział jeden z mundurowych patrząc na jego niebieskie, głębokie oczy. -Ja, ja nie jestem pewny, ale wydaje mi się, rozumieją Panowie, ja mogę się mylić, ale, chyba ja… znalazłem bombę. Twarze funkcjonariuszy zamarły, jakby nagle nałożono na nie maski, ze śmiertelną powaga spojrzeli na siebie, ich oczy pociemniały, miny zrobiły się skupione, ciężko było zobaczyć jakikolwiek wyraz. W końcu jeden z nich wyprostował się, wetknął kciuki za gruby, skórzany pasek, odchrząknął i powiedział cicho: - Proszę nas tam zaprowadzić.- Zabrzmiało to jak rozkaz,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Biała herbata. — czytnik · opowiadania