Romans · 5 min czytania
Białe tulipany.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zbudził ją dźwięk telefonu, budzik informował, że pora wstać. Przeciągnęła się leniwie. Znów ten sen. Zawsze troszkę się różni, szczegóły, ale uczucie pozostaje to samo, poczucie błogiego szczęścia. Który to już raz? – chyba siódmy – pomyślała. Była w tym śnie tak szczęśliwa i spokojna, gdy czuła go przy sobie, patrzył na nią, mówił, śmiał się, tak doskonale ją rozumiał. Pragnęła tylko słuchać jego głosu. Dziwne – zastanowiła się – nie wiedziała co do niej mówił, ale wprawiał ją tym w stan niemal hipnozy. Nie znała jego twarzy, jakby cały stworzony był z jej bezgranicznego uwielbienia.
Ktoś na klatce schodowej trzasnął drzwiami i wyrwał ją z zamyślenia. Spojrzała na ogromne zdjęcie białych tulipanów, które zdobiło przeciwną ścianę. Uwielbiała tulipany.. - To samotność – powiedziała do rudego kota, który mruczał zadowolony na poduszce obok – ach tam, czas wstawać! – ruszyła do łazienki.
W drodze do biura układała w myślach plan dnia. Lista była długa – maile, faktury do zapłacenia, oferty do przygotowania. Zatrzymała się na szybką kawę w ulubionej kawiarni. Przemyślała strategię współpracy z nowym partnerem biznesowym. Gdy przyszło do płacenia zorientowała się przerażona, że nie ma portfela – Chwileczkę, może mam w płaszczu – szukała gorączkowo. Kelnerka rzuciła znużone spojrzenie,ale po chwili wróciła i stwierdziła oschle – Już uregulowano.- A na pytające spojrzenie wskazała na faceta szykującego się właśnie do wyjścia – ten pan kazał dopisać do swojego rachunku. Nie od razu zrozumiała. Bardziej poczuła, niż zauważyła, że nieznajomy wybawca wpatruje się w nią, nie tak zwyczajnie, prostacko, raczej jak w dzieło sztuki. Dziwnie przyjemne uczucie rozlało się po jej ciele. W następnej chwili zobaczyła na jego twarzy smutek, może tęsknotę..
Gdy przechodziła przez rynek wypełniony straganami zastanawiała się, czy mogła jakoś tego gościa zatrzymać, podziękować, ale wyszedł tak szybko, jakby przed czymś uciekał. Przed nią? Pewnie nie chciał, by czuła się zobowiązana. Zachowała się jak idiotka, zamiast od razu podziękować, co ona sobie myślała?! Ale ta twarz....było w niej coś znajomego. Zatrzymała się gwałtownie. Zna go? W tym momencie jakiś młody chłopak wpadł na nią. – Uważaj Kobieto jak chodzisz! – i pobiegł dalej. Zawartość jej torebki leżała na chodniku. Nachyliła się i zaczęła zbierać swoje rzeczy. W rękę wpadła jej karteczka z numerem telefonu. Wczoraj…