Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wojna · 4 min czytania

Biały bez

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Lipiec 1944 rok Lato, a jednak każdy następny dzień jest coraz ciemniejszy. Niebo zamiast jasnego niebieskiego koloru pokrywa pył, który wznosi się z każdą nową eksplodującą bombą lub miną. Trwająca od pięciu lat wojna, pochłonęła już tysiące ludzi i pochłonie jeszcze więcej, jednak Polacy wierzą, że niedługo skończy się ich piekło. Wierzą w siłę swojej ojczyzny. Niemieccy żołnierze nie ominęli żadnej miejscowości nawet niewielkiej wsi o nazwie Puznów. Nie mieszkało tu tak dużo ludzi jak przed wojną. Uciekali stąd z nadzieją, że gdzie indziej będzie bezpiecznie. Nie mieli racji. W czasach takich jak te nigdzie nie było bezpiecznie. Pewnego dnia wieczorem, gdy słońce zakryte szarym pyłem chyliło się ku zachodowi trzech chłopców uciekało przed niemieckimi żołnierzami. Byli odrobinę od nich szybsi, jednak wiedzieli, że nie zdołają uciec. Dobiegli do rozstaju dwóch dróg. Po między nimi rósł piękny, wysoki, biały bez. Jedyna piękna rzecz, która pozostała w tym zniszczonym kraju. Dwóch z chłopców nie zwróciło na to uwagi i pobiegli drogą, która wiodła do lasu. Chłopiec o imieniu Krzysztof skręcił i schował się pomiędzy gałęziami bzu. Na niektórych białych płatkach widniały czerwone plamy. Nawet kwiaty były zbrukane krwią. Chłopak skulił się jak najbardziej mógł. Czekał. Tylko tyle mu pozostało. Już nic nie mógł zrobić. Usłyszał kroki biegnących żołnierzy. Odetchnął z ulga, kiedy przebiegli nie zatrzymując się. Jednak wiedział, że jego przyjaciele nie mają szansy uciec. Nagle strzał. Stłumiony, gdzieś z oddali. I jeszcze jeden. Poczuł słone krople na policzkach. Stracił prawie wszystko pozostała mu jedynie nadzieja. Jednak ona również z każdym dniem gasła. Ogarnęła

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%