Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Thriller · 7 min czytania

Biały Korytarz

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie pamiętam, kiedy się obudziłem i jaki to był dzień. Jedyne, co mi utkwiło w pamięci z tamtych chwil to to, że budzik wył niemiłosiernie a mnie strasznie bolała głowa. Stoczyłem się z hotelowego łóżka i poczłapałem w kierunku apteczki. Otworzyłem szklane drzwiczki i wyciągnąłem małe białe pudełko z tabletkami przeciwbólowymi. Zażyłem dwie ? tak na wszelki wypadek i poszedłem się umyć. Zimna woda dobrze mi zrobiła i od razu poczułem się rześko i młodo. Owinięty tylko w bawełniany ręcznik ruszyłem na poszukiwanie odpowiedniego stroju. Apartament, w którym się aktualnie znajdowałem, składał się z olbrzymiej łazienki, garderoby połączonej z sypialnią i wielkiego salonu. Skierowałem się właśnie do garderoby i otworzyłem masywną czarną szafę, która zajmowała jedną ze ścian. Przeglądałem zawartość kolejnych wieszaków przerzucając je od niechcenia. W końcu wyciągnąwszy trzy z nich poszedłem do salonu. Wszystkie okna były przysłonięte grubymi zasłonami a mając bliżej do białego włącznika na ścianie zapaliłem światło miast odsłonić okna. Rzuciłem garnitur wraz z dodatkami na skórzaną sofę. Obok owej sofy stała mała szafka z trzema szufladami. Nie wiedząc czemu otworzyłem jedną z nich i ku memu zdumieniu znalazłem w niej czystą bieliznę, którą czym prędzej założyłem. Włożyłem także resztę stroju a także czarne świeżo wypastowane buty, które znalazłem w pudełku schowanym za jedną z zasłon. Także i w tym wypadku jakaś niewytłumaczalna w racjonalny sposób siła kazała mi sprawdzić właśnie w tym miejscu. Przypomniało mi się wielkie lustro stojące w rogu sypialni. Czym prędzej, więc udałem się właśnie tam by zobaczyć jak wyglądam w nowym wdzianku. Moim oczom ukazała się odbita w tafli lustra sylwetka mężczyzny koło czterdziestki z lekko posiwiałymi włosami i z przystojną opaloną twarzą. Nie była to moja twarz, przynajmniej taką, jaką pamiętałem z przed snu, ale to już nie miało znaczenia. Ubrany byłem w jasnobrązowy płaszcz z dużym kołnierzem ze sztucznego futra w ciemnobrązowym kolorze. Koszula miała barwę złamanej bieli a krawat był w delikatne szare wzory. Przyszło mi na myśl, że przecież zawsze chciałem taki być. Przystojny, w drogich markowych ciuchach w ekstrawaganckim pięciogwiazdkowym hotelu. Ale to przecież teraz i tak już nie miało żadnego znaczenia. Wyszedłem na hol. W pamięci utkwiło mi tylko to, że podłogę zdobił czerwony dywan i że było bardzo gorąco. Stanowczo za gorąco. Zszedłem po ruchomych schodach na parter, minąłem recepcję i przez kręcone drzwi wyszedłem na zewnątrz. Uderzył mnie podmuch zimnego czy wręcz lodowatego wiatru a śnieg tłuk niemiłosiernie mi o twarz. Zgodnie z moimi oczekiwaniami przed hotelem stał zaparkowany czarny samochód. Wyczekiwał przy nim wyjątkowo brzydki szofer otwierający właśnie drzwi i pokazujący zapraszającym gestem bym zajął miejsce na tylnim siedzeniu. Pamiętam, że chciałem uświadomić mu, że ubrany jest jak kretyn, ale w porę się powstrzymałem i wsiadłem a on lekko zatrzasnął drzwi i zajął miejsce przeznaczone dla kierowcy. Samochód…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Biały Korytarz — czytnik · opowiadania