Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 5 min czytania

Biegnę

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Może w końcu zacznę. Do tej pory ciągle w sobie to trzymałem. Może miałem, może chciałem... Kilka ja sposobów na to by bez echa krzyczeć komuś, by bez łzy na sucho głowę oprzeć w ramie i wypłakać się tak niezauważalnie. Tylko ciut tamtemu panu, tamtej pani prawie wcale, może jemu tez przypadkiem, dzień przeżyty z niedostatkiem. Szeptem prawie, szept szedł z wiatrem, dosięgnięty obok przechodzący pan ukradkiem. Jednak co on może wiedzieć, co wie ten, czy tamten, to są przecież tylko słowa, życia nikt nie nagrał z boku, żeby ten znów mowie albo tamta pani, mieli cos zrozumieć z moich slow potoku.

- co tam słychać u kolego szanownego, cos dobrego czy tez złego? Jak się monotonia dnia wyróżnia od zeszłego przeżytego? - co mu można odpowiedzieć albo jej zależnie płci, jak zawarte już w pytaniu, dzień jak świeczki knot się tli. - no już druga była po śniadaniu, potem fajka, kawka, potem znowu papierosek i o trzeciej już poranna toaleta, przypudrować lekko nosek. Nie, żartuję z tym ostatnim, już zabawki pochowałem, już zmęczyłem się, przegrałem.. Wiec zostaje telewizja, ta sportowa, dla nich zdrowa. Oglądanie i palenie, słonce powolutku powoduje mrok na scenie. Patrzę w telewizji na zwycięzców i przegranych, jakże szybko myślę, po tym drugim, goja się ich rany. Świat oszalał, czy zwariował, jak mam ja w dzisiejszych czasach dobrać odpowiednie słowa.

Wieczór bliski, a nie patrzę, rzeczywiście mrok już nadszedł. Znowu dowiedziałem się ostatni... następuje wreszcie chwila co ja cały dzien. wyczekiwałem. Można, trzeba ubrać się na wieczór trochę cieplej i zatracić tak bezpiecznie.

Biegnę, krok za krokiem, równo, pewnie. W ciągu biegu następuje cała masa zdarzeń zwiewnie. A to koleżanka zadzwoniła, chwile pomówiła, nawet sam do końca nie wiem o czym, a już zaraz inna jedzie – trąbi tą ulica co ja wzdłuż niej biegnę – samochodem zwalnia, macha i się śmieje. Konwersuje z nią ostrożnie, czasem cofam to co powiedziałem, mowie znów, lecz inaczej dialog ten dobrałem. Jedna czwarta drogi za mną, co się stało z koleżanka? Jedną, drugą, trzecią, czwartą – myśli biegną ze mną, a ja jestem już z kochanką. Wiec mam żonę, dwójkę dzieci, jak w sielance ten czas leci. Zaraz jednak do porządku myśli przywołuję – kochać znaczy ufać, a ja chce tych dwoje w jednym i tym żyję, to mój chleb…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Biegnę — czytnik · opowiadania