Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 9 min czytania

Billboard

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Oblizałam usta stojąc przed lustrem. Miały ładny kształt, musiałam to przyznać. Tak samo jak reszta twarzy. Regularne rysy. Zgrabny nosek. Tak, podobało mi się to, co widziałam. Nie, nie byłam zakochana w sobie. Po prostu trzeźwo patrząca na siebie. Po co szukać wad tam, gdzie ich nie ma? Przeczesałam włosy dłonią. Miłe w dotyku. Takie długie i jasne. Jaki to właściwie kolor? Blond? Brązowy? Tyle lat je mam, a nadal nie potrafię dokładnie określić. Z oczami zresztą podobnie. Zielone? Szare? A może jednak niebieskie? Zresztą, to bez znaczenia. Skończyłam przeglądać się w lustrze. Pora wziąć prysznic. Rzuciłam niedbale w kąt luźną koszulkę, w której spałam. Chwilę później czułam, jak chłodna, ale przyjemna, woda spływa stróżkami po moim ciele. Tysiące kropelek delikatnie, każda swoją drogą, spływały w dół. Uśmiechnęłam się do siebie. Zakręciłam wodę, po czym osuszyłam się ręcznikiem. Białym i miękkim w dotyku. Zupełnie jak te z reklam proszków. Kolejnym owinęłam mokre włosy. Wyszłam z łazienki. Pod bosymi stopami czułam dywan sypialni. Lekko łaskotał. Usiadłam na łóżku. Nie było powodu do pośpiechu, miałam jeszcze dużo czasu. Otworzyłam szufladę z bielizną. Chwilę przyglądałam się jej zawartości. Sięgnęłam po jedwabne białe stringi i pasujący do nich stanik. Wróciłam do lustra w łazience i zaczęłam suszyć włosy. Rozczesałam je. Związałam w kucyk. Rozważyłam kwestię makijażu. Nie będzie potrzebny. Jedynie tusz do rzęs. Tak, idealnie. Podeszłam do szafy. Zlustrowałam jej zawartość. Sięgnęłam po białą bluzkę z jakimś delikatnym, lekko różowym motywem, który był praktycznie niewidoczny. Do tego zwiewną spódnicę. Również białą. Obejrzałam się w dużym lustrze. Ładnie. Biżuterię mogę sobie darować. Jedynie srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie serca. Stary i już lekko pordzewiały. Rodzinna pamiątka przekazywana z matki na córkę. Większość rodzin ma coś takiego, moja nie była wyjątkiem. Nałożyłam jeszcze jasne sandały. Ze sznureczkami wiązanymi tuż przed kolanem. Wzięłam torebkę i w myślach sprawdziłam, czy niczego nie zapomniałam. Klucze? Są. Portfel? Jest. Telefon? Jest. Chyba wszystko. Nie ma sensu zostawać w domu dłużej. Zamówiłam taksówkę.

Szarym ulicom promienie słońca w magiczny sposób nadawały kolory. Przyglądałam się samochodom. Tak ich dużo. A wśród nich ja, w żółtej taksówce. Wszyscy dokądś pędzili, spieszyli się. Miliony ludzi, miliony ważnych spraw do załatwienia, miliony powodów do pośpiechu. Taksówka zatrzymała się pod budynkiem. Kiedy wysiadłam, poczułam na twarzy dosyć mocny wiatr. Zamknęłam oczy. Stałam tak kilka sekund, po czym weszłam do środka. Darowałam sobie pukanie, drzwi i tak były otwarte. Znalazłam się w studiu fotograficznym. Profesjonalnym. Jednym z tych, w których robi się zdjęcia na okładki kolorowych pism. Rozejrzałam się wokół, ale nie zobaczyłam nikogo. Gdzieś w tle słychać było muzykę. „Where does my heart beat now. Where is the sound”, głośniki śpiewały głosem Celine Dion. Powoli podeszłam do ustawionych pośrodku dekoracji. Niski, kwadratowy stolik przykryty białym materiałem tak dużym, że zakrywał stolik całkowicie i jeszcze ciągnął się po podłodze. Obok stał koszyk z płatkami herbacianych róż. Dotknęłam dłonią materiału. Przyjemnie chłodny. Zauważyłam jedwabny szlafrok wiszący na krześle. Podniosłam go i obejrzałam dokładnie. Na piersi miał wyhaftowany jakiś kwiat. Nie znam się na kwiatach. Trochę przypominał lilię. Zdjęłam moje ciuchy i założyłam szlafrok. Poczułam na skórze przyjemny i chłodny materiał. Usiadłam na krześle, na którym wisiał. Nie pozostawało mi nic, poza czekaniem. Nie czułam potrzeby patrzenia na zegarek. Bo po co? Uchyliły się drzwi od ciemni. Wyszedł stamtąd chłopak. Nie więcej niż 25 lat. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Miał śmieszne włosy. Mniej więcej do ucha. Brązowe, a na nich jasne pasemka. Przez to wydawał się jeszcze bardziej dziecinny. A może przez kolczyki w uszach? Podszedł do mnie. Uścisk dłoni. Miło mi. Możemy zaczynać. Nie, nie ściągaj szlafroka, zdjęcia będą w nim. Proszę, usiądź na stoliku. Popatrz w górę. Tak, teraz dobrze. Trochę bardziej w lewo. Obejmij nogi ramionami i pochyl głowę. Tak, idealnie. Skakał na około mnie z aparatem, a ja posłusznie wykonywałam jego polecenia. Jednak nic nie daje człowiekowi takiej władzy, jak obiektyw. Ludzie stojący przed nim wykonują każdy rozkaz. Ciekawe. Po pewnym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Billboard — czytnik · opowiadania