Fantasy · 5 min czytania
Bitwa o twierdzę zwaną Księżycową Wieżą - Prolog
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
ciąg dalszy cz.2 "Podróż bez słońca"
Bitwa o Twierdzę zwaną Księżycową Wieżą
Prolog
Pogoda za oknem była paskudna i nie nastrajała twórczo, a już tym bardziej nie zachęcała do dobrego humoru domowników posiadłości Velmondów. Z ciemnych chmur od kilku godzin nieustannie padał biały puch, okrywając krajobraz mleczną pierzynką. Od Ponurych Szczytów wiał porywisty, lodowaty wiatr. Zima zaczynała się na dobre. -Szach i mat - mruknęła Carys ze znudzeniem w oczach, po raz któryś tam z rzędu wygrywając z Nathanielem w szachy. Blondyn ani myślał zrezygnować, lecz z każdym kolejnym zwycięstwem panny Velmondo tracił nadzieję na ratunek resztek swego honoru w oczach brata i panów Duke, którzy, nie mając nic innego do roboty, w rekordowym tempie pochłaniali krakersy i dyniowe ciasteczka upieczone przez Dani. Siedząca w fotelu Xiitane polerowała szmatką swój nowy różdżkopodobny nabytek, który niedawno zakupiła u wędrownego kupca. -Ale nuuudy - miauknął Arew. - Że też nie jestem niedźwiedziem. W zimę zapadłbym w sen i przespałbym te nuuudy! Nawet potworki się pochowały i nie ma komu skopać tyłka! Milo odemknął jedno oko i spojrzał na grających, a stwierdzając, że od ostatniego odemknięcia oka nic się nie zmieniło, na powrót je zamknął. -Zapisz się na aerobik - kraknął ospale. -Co?! - kot nastroszył wąsy. -Jedna noga w górę - kruk uniósł łapkę, po czym ją opuścił - później skrzydełko w górę - wykonał adekwatny do tego ruch - i dziesięć razy potakujesz głową na znak, że już się zmęczyłeś. -Sugerujesz, że jestem zbyt mało wysportowany? - miauknął kot. -Ja nie sugeruję lecz obserwuję... No a jeżeli męczy cię leżenie... - kruk nie zdążył dopowiedzieć swojej myśli, gdyż w tym momencie do pokoju wpadła Dani. -Carysiu! Masz gościa! - zawołała. -Kto raczy mi przeszkadzać? - Carys spojrzała groźnie na przyjaciółkę. Właśnie zaczynała wygrywać kolejne rozdanie. -Pewna wyjątkowo niegrzeczna dama - odparł Requel, który właśnie wszedł do pokoju z pudełkiem popcornu... i podbitym okiem, a tuż za nim pani w średnim wieku. Włosy miała upięte w kok, a na twarzy mnóstwo pudru skrywającego zmarszczki i ostry makijaż. Kostium w kratkę prezentował się w kolorze nader wściekłej śliwki. Jej buty na bardzo wysokim i niebywale cienkim obcasie stukały denerwująco o podłogę. -Miranda O'Shukay, zawodowy pisarz z licencją - kobieta wręczyła Carys wizytówkę - byłyśmy na dzisiaj…