Psychologia · 8 min czytania
Black roz.6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ta noc nie należała do szczególnie udanych, rodzice zauważyli zniknięcie Sary i mieli już zgłaszać jej zaginięcie na policji, co było według niej lekką przesadą. Nie była w stanie im wytłumaczyć dlaczego o takiej porze nie była w domu tylko się gdzieś włóczyła. Skończyło się na szlabanie na wyjścia, kieszonkowe i telewizję przez całe dwa miesiące, bez możliwości skrócenia wymiaru kary. To był jej pierwszy raz gdy została ukarana, ale nie miała czasu się tym przejmować. W jej głowie kołatało się mnóstwo pytań na które chciała znać odpowiedź. „Ta kobieta mnie znała” – pomyślała. – Nazwała mnie tak jakoś dziwnie… To było… Jakoś tak z angielskiego… No tak… Nazwała mnie Black – Czarna… Czy to moje prawdziwe imię? To by znaczyło, że nie jestem polką, albo nie w pełni… Ale nikt przecież nie daje dzieciom takich imion. No chyba, że rodzice są jakimiś ekscentrykami… Na przykład imię tamtej – Nemezis. To nie jest normalne imię, niezależnie od kraju z jakiego by pochodziła. Mimo to, te imiona… Nie są mi obce… Są mi tak jakoś bliskie. Dlaczego…?” I tak zadając sobie raz po raz to samo pytanie zasnęła niespokojnym snem, z którego zbudziła się wcześnie rano. Pierwszą rzeczą jaką zrobiła po przebudzeniu było sięgniecie do słownika mitologii rzymskiej i greckiej. Pamiętała to imię ze szkoły, nie była jedynie pewna do kogo się odnosiło. Po chwili znalazła interesujące ją hasło: „Nemezis – "postanowienie" - w mitologii greckiej bogini zemsty (była bardzo surowa), sprawiedliwości i przeznaczenia (nazywana także kobietą bez winy i wstydu). Zsyłała na ludzi szczęście lub niepowodzenie, ścigała przestępców i decydowała o losie w zależności od zasług; uważana była za uosobienie gniewu bogów. „ „A więc naprawdę istnieją tak ekscentryczni ludzie. Ale to chyba już przesada nadawać takie imię dziecku?” Pomyślała. „Tylko dlaczego zatem ja miałam bym być „Black”? Przecież to ma się jak pięść do oka. Boże! O co tu chodzi?!” Nie chcąc już więcej nad tym rozmyślać, ubrała się, zabrała swój plecak i zeszła na śniadanie. Mama przypomniała jej o karze i kazała jej wracać po szkole bezpośrednio do domu. Sara obiecała, że tak zrobi, zjadła szybko śniadanie i wyszła do szkoły. Po raz pierwszy dziewczyna poczuła taki chłód od swojej matki. Nawet po wydarzeniu z sędzią, czuło się ciepłe uczucia od kobiety, ale teraz czuła tylko jakby mur pomiędzy nimi. Domyślała się, że to już może było za dużo dla niej. Najpierw znajomość rzeczy o których nie powinna mieć pojęcia, a teraz to zniknięcie w nocy… „Jakże pragnę powiedzieć jej całą prawdę.” Pomyślała. ”Mamo. Jakże bardzo tego pragnę!” Nagle poczuła wilgoć na swoim policzku i zdała sobie sprawę, że płacze. „Kiedy to wreszcie się skończy? Nie mogę nikomu niczego powiedzieć póki sama tego nie zrozumiem.” Szybko otarła łzy i przyspieszyła, aby zdążyć na lekcje. Nie mogła się skupić. Dziś jak by wszystko przychodziło jej trudniej, nawet nauczyciele zaczęli się martwić i zwolnili ją z reszty przedmiotów, zbyła jeszcze przyjaciół, którzy chcieli się umówić na basen i wróciła prosto do domu. Lecz ledwo do niego doszła, już zaczęła tego żałować. Znów na nią czekała… Kolejna koperta… Szybko zerwała się, podbiegła do koperty, chwyciła ją i wpadła do domu. Rzuciła plecak na ziemię, po czym skierowała swoje kroki do kuchni. Trzęsącymi się rękoma odkręciła gaz, chwyciła po zapałki i zapaliła palnik, nad którym wyciągnęła kopertę. - Niech to się już skończy! – Krzyknęła. – Ja już nie chcę! Stała tak z dziesięć minut, nie zbliżając nawet przesyłki do ognia. A gdy zauważyła,…