Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 34 min czytania

Błękit nocy 16-30

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

XVI

Jestem zmęczona, ale kuzynka koniecznie chce iść na tę zabawę. Zbieram siły i wychodzimy. Nie pojechałam do domu, bo kuzynka bardzo chciała żebym ją odwiedziła. W lokalu jest dla mnie jakoś za głośno. Nie chce mi się tańczyć i zaczynam się zastanawiać, po co tu w ogóle przyszłam. Obserwuję znajdujące się na parkiecie dziewczyny i jestem przerażona. Są ode mnie młodsze o pięć, sześć lat, a zachowują się tak prowokacyjnie. Gdzie się podział ich szacunek do siebie? Gdzie poczucie godności? Wstyd? Prowokują pijanych chłopaków starszych od nich o kilka lat. Te smarkule są jeszcze w gimnazjum a zachowują się jakby miały po dwadzieścia lat. Nie rozumiem tego. Nie dla mnie takie zabawy. Boli mnie to, co tu widzę, ale teraz wiem już skąd biorą się te wszystkie nieletnie matki. Dziecko rodzi dziecko. Chcę już iść. Kuzynka dobrze się bawi i nie będę psuła jej wieczoru. Dla mnie to za duży przeskok. Żyję jeszcze rekolekcjami. Nie chcę mieszać tamtych wspomnień z dyskotekowym brudem. Widok pijanych czternastolatek nie wróży nic dobrego. Pójdę do domu. Mam ochotę na samotność. To właśnie w niej zawsze szukam ukojenia. Muszę sobie parę rzeczy poukładać, przemyśleć. Poproszę brata i kuzyna, aby mnie odprowadzili.

XVII

Dziś mija trzeci dzień mojego pobytu u kuzynki. Wbrew pozorom nie jest mi tu wcale dobrze. Zupełnie nie rozumiem, co się ze mną dzieje. Popadłam w bardzo dziwny stan. Nic mnie nie cieszy. Wpatruję się przed siebie, a myślami jestem gdzieś daleko. Gdzie? Nie wiem. Nie znam tego miejsca, ale jest mi tam dobrze. Dziś dzwonił ON. Nie chciałam z nim rozmawiać, ale nie miałam wyboru. Mówiłam tak spokojnie, bez emocji jakby nie było we mnie życia. A ON nie wiedział, co się stało. Pytał. Próbował coś zrozumieć, ale ja nie potrafiłam mu nic wytłumaczyć. Nie ma we mnie teraz żadnych uczuć. Nawet rozmowa z NIM ich nie wywołała. Nie ma nic. Ani złości, ani gniewu, ani nienawiści. Umknęła gdzieś radość, zginęło poczucie pewności. Wspominam ludzi, którzy kiedyś mnie zranili i nic. Jakbym była zawieszona w próżni. ON jest przerażony. Zupełnie mnie nie poznaje. Boję się, że powiem za dużo. Że moje słowa łatwo mogą GO teraz zranić. Nie podoba Mu się moja zmiana. Inna ja. Chce abym była taka jak kiedyś. Nie wierzy, kiedy mówię, że to nie możliwe. Gdyby tylko wiedział wszystko. Ukrywam przed nim TWOJĄ obecność, tak jak przed TOBĄ ukryłam JEGO. A TY jesteś jedyną osobą, o której myślę. Dostałam smsa, że napiszesz. Będę czekać. Kuzynka cierpi na to samo, co ja. Może, dlatego tak świetnie się dogadujemy. Chyba jest jedyną osobą, która mnie rozumie. Czasem rozmawiamy godzinami. Ona twierdzi, że oznaki radości widać u mnie tylko wtedy, gdy TY się odzywasz. To chore. Nie potrafię MU już pisać smsów, że tęsknię, że myślę. Nie chcę kłamać. Nie umiem. Wiem, ON znowu będzie cierpiał. Nie chcę tego. A co jeśli nic już nie wróci? Jeśli nie będzie tak jak dawniej? Odczuwam strach. Strach przed jutrem. Przed powrotem do domu, przed swoimi nowymi uczuciami. Przecież kilka dni nie mogło tak wiele zmienić. Nie wierzę w to. W końcu już się z TOBĄ nie zobaczę. Po co to wszystko? Zbyt wiele emocji, zbyt wiele wspomnień. A TY byłeś wtedy obok. Nie znasz mnie. Nie wiesz jak bardzo pomaga mi w takich chwilach obecność drugiej osoby. Trafiło na CIEBIE.

XVIII

Kto wymyślił, że urodziny trzeba świętować? Ja najchętniej wcale bym się nie przyznawała, że je mam. Niestety rodzinka zdążyła się już dowiedzieć. Szykują tort i spotkanie w gronie najbliższych. Nie mam na nie ochoty. I tak odnoszę wrażenie, że to wszystko jest sztuczne. Jak dla mnie mogliby nic nie organizować. Przyjaciele pamiętają. Już od rana dostaję smsowe życzenia. To miłe.

- To ile Ty już masz lat? O ile się nie mylę to... - Nawet nie waż się tego mówić głośno. - O, czyżby przed urodzinowa depresja? No, przecież to jest taki piękny wiek. - Ja go nie akceptuję. - Kiedyś będziesz musiała. W końcu trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Przestać żyć mrzonkami i wrócić do starych spraw, zapomnianych osób. - Nie możesz wprost powiedzieć, że chodzi ci o NIEGO? Bo chodzi, prawda? - Mam wrażenie, że już ci na NIM nie zależy. - To jesteś w błędzie. - Straciłaś głowę dla kogoś, kogo zupełnie nie znasz. Co ty o nim wiesz? Jak możesz porównywać ich obu. Znów mylisz pojęcia. - Pouczasz mnie jakbym, miała dziesięć lat. - Bo czasem tak właśnie się zachowujesz. - Nie potrafisz zrozumieć, że jest mi trudno? - Uprzedzałam cię, ale ty zawsze wszystko wiesz lepiej Nic mnie nie cieszy. Ani tort, ani prezent od kuzyna, czyli duży niebiesko-biały miś. Dam mu na imię Felek. I choć zawsze chciałam dostać taką zabawkę dziś odkładam ją w kąt. Tort jest za słodki. Mdli mnie po nim. Udaję jednak, że bardzo mi smakuje. O, znowu, sms. To ON. Przesyła mi życzenia i przeprasza za rozmowę. Nie chciał być egoistą, tylko jest mu teraz ciężko. Znowu pisze, że mu na mnie zależy. Że beze mnie nic nie ma sensu. Co mu odpisać? Jak to wszystko pogodzić? Wytłumaczyć? Nie umiem. Dlaczego musiał wyjechać za granicę? Gdyby był obok nic takiego by się nie wydarzyło. Ale GO nie było i nie ma. Jesteś i byłeś teraz TY. Ze spotkania rodzinnego urywam się dość szybko. Chcę już zapomnieć, że dziś przybyło mi lat. Może pójdę do kościoła? Nic mi teraz tak nie pomaga jak modlitwa. To w niej szukam ukojenia. Bóg mnie przecież kocha. Nie pozwoli, aby ten stan trwał wiecznie. Dziś jak nigdy dotąd wierzę mu z całych sił. Tylko ta wiara sprawia, że jest mi łatwiej. Mam w sobie spokój, ale potrzebuję teraz czegoś więcej. Muszę odnaleźć uśpione gdzieś uczucie do NIEGO. Muszę, choć raz w życiu pokierować się rozsądkiem. - Proszę Boże zabierz ode mnie te myśli. Chcę, aby było tak jak kiedyś. Chcę za NIM tęsknić, liczyć dni do JEGO powrotu. Potrzebuję tamtych wspomnień. Mogę siebie oszukać. Wmówić rzeczy, w które z czasem zacznę wierzyć, ale jedno mi się nie uda. Bóg wie, że zapomniałam o jeszcze jednej prośbie. Wie, że to CIEBIE chce znów zobaczyć.

XIX

Nareszcie w domu. Tu będzie lepiej. Mam swój pokój, własne łóżko i grono przyjaciół. Oni przemówią mi do rozsądku. Wytłumaczą, że to, co było musi wrócić. Wierzę, że wszystko się naprawi. Może powinnam zmienić numer komórki? Wtedy nie będzie mnie kusić puszczanie CI sygnałów. Idę do przyjaciółki. Jest ciekawa jak wyglądasz i co się tam wydarzyło. Nie podoba jej się to, co słyszy. Nie akceptuje moich uczuć. Krzyczy na mnie i każe wymazać TWOJE imię z pamięci. Wiem, że ma rację, ale tłumaczę jej spokojnie, że to nie jest łatwe. Chyba mnie nie rozumie. Kilka dni. Znasz GO trzy dni. To minie. Przejdzie i nim się zorientujesz będzie jak dawniej. Ty i ON. Zakochani jak kiedyś. Musisz tylko tego chcieć. Przecież chcę. Nie, nie chcę. Nie wiem. Mam mętlik. Nie bój się. Na to trzeba czasu. Ile? Tydzień, dwa? Nie mam go dużo. Mam za to wrażenie, że przyjaciółka wyzwie mnie od kretynek. Kilka lat temu może i miałabym prawo do wakacyjnych romansów, ale aby stworzyć coś trwałego trzeba się ich wyrzec. Dziś dostaję od CIEBIE smsa, że list już prawie gotowy. Może on więcej wyjaśni. Napiszesz coś, co pozwoli mi wrócić na ziemię. Przyjaciółka nie chce mnie już słuchać. Nie może mi pomóc. Rozumiem to. Postanawiam cierpliwie poczekać na list. Chyba nie pozostaje mi nic innego. Ale chwileczkę, właśnie przychodzi następny sms. Czytam go i nie wierzę własnym oczom. Chcesz do mnie przyjechać!! Tak po prostu. Czy się zgadzam? Oczywiście. Robi mi się gorąco ze szczęścia.

XX

Dziś mija czwarty dzień od momentu jak dostałam od CIEBIE smsa. Od tego czasu nie odezwałeś się ani razu. Co się stało? Nie rozumiem. Pisałam, ale nie dostałam odpowiedzi. W skrzynce też pustki. Każdego dnia rano, jak tylko otworzę oczy biegnę do niej. Nic. Za każdym razem nic. Nie wiem, co się dzieje. TY pewnie nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo ten list jest dla mnie ważny. A może wcale nie masz zamiaru odpisać? Może pomyliłam się, co do TWOJEJ osoby? Przecież CIE nie znam, skąd mogę mieć pewność, że wszystko, co mówiłeś było prawdą. Nienawidzę siebie. Jestem taka głupia. Taka naiwna. Znów byłam u przyjaciółki. Już na mnie nie krzyczy. Myślę, że stara się zrozumieć moją sytuację. Nie wierzy w moc rekolekcji, ale wierzy w moc uczuć. Mówi, że chciałaby CIĘ poznać. Wtedy wiedziałaby, co mi doradzić. Dziś nie wiele może powiedzieć. Przypomina mi tylko stale o NIM tak jakbym już zapomniała, że jest, a przecież to nie prawda. A ja? Może to wszystko to jest moja wina? Byłam taka pewna. Mówiłam o NIM, o naszym związku tak przyszłościowo. Planowałam. Ja, która nigdy wcześniej tego nie robiłam. Myślałam, że ON jest tym jedynym. Za dużo pewności. Teraz z niej nie zostało już nic. Może ktoś chciał mnie ukarać? Pokazać, że niczego w życiu nie mogę być pewna. Przecież nigdy nie byłam. Zawsze żyłam w poczuciu niewiedzy. Ale poznanie CIEBIE to nie może być kara. Jeśli tak, to okrutna. Za kilka chwil w szczęściu - miliony łez. Dzwonił ON. Nasze rozmowy przez telefon wyglądają żałośnie, ale tym razem było inaczej. Miałam wrażenie, że coś zaczyna się naprawiać. Właśnie teraz. Teraz, kiedy najbardziej potrzebuję, nie ma przymnie ani JEGO ani CIEBIE.

- Widzisz, ON zawsze o Tobie pamięta. Jest tak daleko, ale dzwoni, a ten TWÓJ piłkarzyk? Czekasz i czekasz, a w telefonie cisza. Zwyczajnie Cię olał. - Nie, ja w to nie wierzę. Coś musiało się stać i dlatego przestał się odzywać. - Myślisz, że komuś takiemu zależy na Tobie? To chłopak kierujący się w życiu rozsądkiem. Dzieli was dwieście kilometrów. Widzisz tu gdzieś rozsądek? - Obiecał, że napisze. - A Ty obiecałaś sobie kiedyś, że będziesz MU wierna. Jesteś? - Przepraszam, czy ja się z kimś przespałam? Czy ja się, choć całowałam? Nie? Więc nie ma zdrady. - Masz JEGO, ale myślisz o kimś innym. To się nie liczy tak? Chyba zwątpiłam. Nie chcę się nad tym zastanawiać. Przecież nie zrobiłam tego specjalnie. Bronię się przed tym, ale wciąż przegrywam.

XXI

Nie odzywasz się od tygodnia. Nie mam już siły zastanawiać się, dlaczego. Nie wysyłam CI smsów, bo to nie ma sensu. Może tak właśnie miało być. Kontakt urwany tak nagle, bez żadnego wyjaśnienia. Brutalny powrót do przeszłości. Tylko czy teraz będzie tak jak przed pojawianiem się CIEBIE? Tak. Jeżeli się postaram wszystko da się zrobić. ON przyjeżdża za miesiąc. Tyle mi wystarczy by do siebie dojść. Zamiast się zamartwiać jadę na rodzinny zjazd. Trzeba się, choć trochę oderwać od tych moich problemów. Ostatnio mam wrażenie, że wszystko kręci się wokół CIEBIE i JEGO. Trzeba to będzie zmienić. Jak będę się tym tak przejmować źle na tym wyjdę. U rodzinki jest przyjemnie. Lubię takie spotkania, choć są one organizowanie rzadko. Jak dla mnie za rzadko. Dawno nie widziałam się z ciotkami i wujkami. Każdy jest ciekawy, co się u nas dzieje. Widzę, że niektórzy bacznie mnie obserwują. Trzeba się pokazać jak z najlepszej strony. Następne spotkanie będzie przecież dopiero za rok. Jest wspólny obiad, a wieczorem ognisko. Ktoś ma gitarę, więc śpiewamy te bardziej znane kawałki. Ciocie chyba za dużo wypiły, bo zaczynają tańczyć wokół ogniska. To koniecznie trzeba uwiecznić na zdjęciach. Kuzyn przywiózł aparat cyfrowy. Będzie około tysiąca fotek. Zaczynam pisać list do NIEGO i całkiem dobrze mi idzie. Tak bym chciała napisać mu tyle rzeczy, skończyć tą chorą sytuację. Ale z drugiej strony czy nie lepiej o tym potem porozmawiać? Sama nie wiem. Jestem zmęczona i szybko kładę się spać. Dziś śni mi się ON. Ma takie smutne oczy. Ach gdyby mogły być tak jak TWOJE – zielone. Rano budzą mnie przed dziesiątą i czuję, że to odbije się niekorzystnie na moim całym dniu. Czas mija jakoś szybko. Znów wspólny obiad, ale ja chcę już jechać. Nikt nie rozumie gdzie mi się tak śpieszy. W końcu żegnamy się i wyruszamy w drogę. Może dziś wyślę MU smsa żeby do mnie zadzwoni?. Chyba stęskniłam się już za JEGO głosem. Tak, tak właśnie zrobię. Czterdzieści kilometrów przed naszym miastem psuje nam się samochód. Te maluchy. Dawno mówiłam, że trzeba kupić nowy samochód. Jest problem, bo nie umiemy go naprawić. Ktoś nas holuje, ale dalej trzeba będzie iść „na stopa”. Rozdzielamy się. Ja idę z bratem. Nie mamy szczęścia. Nie pomaga nawet moja krótka bluzka. Jak na złość nikt nie chce się zatrzymać. Oo, dzwoni komórka. - Przepraszam, chyba się przesłyszałam. Możesz to powtórzyć. Kto dzwoni? W słuchawce słyszę TWÓJ głos. Nie wiem, co mam mówić. Nie odzywałeś się od tak dawna. Co się stało, że dzwonisz? Za tydzień TWÓJ brat się żeni. Tak wiem, mówiłeś mi o tym na rekolekcjach. Że co? Chcesz abym była Twoją partnerką? Czy na pewno nie pomyliłeś numerów? Na pewno dzwonisz do właściwej osoby? Ja...ja...nie wiem. Chyba muszę to przemyśleć. Zgadzasz się. Kiedy się wyłączasz stoję zdezorientowana. Nie wszystko jeszcze do mnie dotarło? Rozpaczliwie macham ręką. Proszę, niech się ktoś w końcu zatrzyma. Zabiera nas jakiś Tir. Tego wieczoru nie piszę do NIEGO smsa. Kładę się szybciej do łóżka i płaczę. I będę tak płakać przez pół nocy zanim nie zabraknie mi łez lub nie usnę z wycieńczenia.

XXII

Co robić? Jaką mam podjąć decyzję? Jechać? A może odmówić? Dlaczego to jest takie trudne? Nawet nie wiesz jak bardzo chcę CIĘ zobaczyć. A ON? Powiedzieć mu, że jadę? A może ukryć ten fakt? Przyjaciółka jako pierwsza wie, co mam robić. Jechać. Jeśli tego nie zrobię na pewno będę żałowała. Wiem. Tak, chcę być TWOJĄ partnerką. Chwilami jeszcze nie wierzę w to, co się stało. I znów ten strach. Już zaczynało być dobrze. Myślałam o NIM. Chciałam JEGO. Już nie chcę. Znowu jesteś TY. Tak się cieszę, że zadzwoniłeś.

- Nie, ty zupełnie zgłupiałaś. Jeszcze chwila i nie będzie dla ciebie ratunku. Opamiętaj się dziewczyno. Co ty robisz? - Jest mi tak dobrze. Tak cudownie. - Nie mogę tego słuchać. Czy nic do ciebie już zupełnie nie dociera? MASZ CHŁOPAKA. Zdefiniować ci to pojęcie? Może ty po prostu zapomniałaś, co ono znaczy. - Nie, wiem, dobrze. - Więc, o co chodzi? ON Cię kocha, a ty tak po prostu GO okłamujesz. A jedz, jedz. Tylko się potem nie dziw, jak zostaniesz sama. Piłkarzyk jest daleko, a ON jak się dowie na pewno już z tobą nie będzie. No właśnie. Co się stanie jak MU o tym powiem? Rzuci słuchawką? Tak, pewnie tak. Już kiedyś to zrobił. Ale chyba nie powinnam, GO oszukiwać. To nie fair. Pamiętam jak o mnie walczył. Miał tyle siły i wygrał. Zwyciężył mój upór. Przełamał bunt. A dziś jest tam daleko i nawet nie wie, co się tu dzieje. Jak MU to powiem? Jak spojrzę w oczy, kiedy przyjedzie? A TY? Gdybyś o NIM wiedział nie byłoby tego zaproszenia. Nic by nie było. Ona ma rację. W końcu zostanę sama. I za wszystko będę mogła obwinić tylko jedna osobę – siebie. Mam jeszcze czas, aby się wycofać. Wystarczy jeden telefon. Powiem nie i nic się nie wydarzy. Każde z nas pójdzie swoja drogą. Tak chyba będzie najlepiej. Wykręcam TWÓJ numer telefonu. Odbierasz. - Dzwonię, żeby CI powiedzieć, że...że... że się zgadzam.

XXIII

Jeszcze nigdy czas nie minął mi tak szybko. Wybierałam odpowiedni strój i fryzurę. Chciałam, aby wszystko było idealnie dopracowanie. Każdy szczegół. Teraz siedzę już w pociągu i za niedługi czas się z TOBĄ zobaczę. A co z NIM? Kiedy dzwonił powiedziałam, że jadę do koleżanki. Do przedziału wchodzi jakiś starszy mężczyzna. Pyta, czy miejsce przy oknie jest wolne, a kiedy kiwam głową na znak, że jest - siada. Mój stres powoli osiąga apogeum. Dziś nic jeszcze nie jadłam. Właściwie to od tygodnia żyję na jednym posiłku dziennie. Kiedy jestem zdenerwowana nic nie przełknę. Boję się spotkania z TOBĄ. Nikogo tam nie znam. CIEBIE w zasadzie prawie też nie. Gdzie mam wysiąść? A jak przejadę tę stację? Nie, nie będę o tym myślała. Wszystko będzie dobrze. Oddychaj głęboko. A co jeśli drzwi się nie będą chciały otworzyć? Przestań!! Przecież sobie poradzisz. Nie mogę o tym tyle myśleć. Zagaduję, więc mojego współpasażera. Jest bardzo miły i zaczynamy rozmawiać. Obiecuje, że powie mi gdzie muszę wysiąść. On dobrze zna tę trasę. Opowiada o swoich wnukach. Śmiejemy się i aż jestem zdziwiona, że tak dobrze nam się rozmawia. Następna stacja to już koniec mojej podróży. Żegnam się życząc miłego dnia i idę czekać do korytarza. Przez okno już CIĘ widzę. Uśmiechasz się z daleka. Pociąg staje. Chcę otworzyć drzwi, ale nie potrafię. Chyba się zacięły. Niech mi ktoś pomoże!!! Nie umiem. On zaraz ruszy, a ja nie wysiądę. Jest!!! Udało się, ale przy okazji wypadłam z pociągu. Konduktor się śmieje. Nie ma to jak odpowiednie wejście. Nigdy bym nie przypuszczała, że się jeszcze zobaczymy. To istniało w sferze moich marzeń. A teraz stoisz przede mną i pytasz jak minęła mi podróż. Może jednak marzenia się spełniają. Już niczego się nie boję. Jedno spojrzenie na CIEBIE rozwiało cały strach.

XXIV

Masz bardzo miłą rodzinę. Twoja siostra pomaga mi się rozpakować i zagaduję, żebym nie czuła się nieswojo. A my? Rozmawiamy tak jak na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Błękit nocy 16-30 — czytnik · opowiadania