Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 5 min czytania

Blokersi

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Iwo wstał dzisiaj wcześniej niż zwykle. Przetarł zaspane oczy i wyjrzał przez okno. Słońce wisiało już jakiś czas oderwane od widnokręgu, zapowiadał się piękny czerwcowy dzień 2004 roku. Zaparzył kawę i zabrał się do smażenia jajecznicy z czterech jaj. Mała motorola z klapką zaczęła rytmicznie brzęczeć na kuchennym stole.

- Halo. - Za ile będziesz gotowy? - Kończę robić śniadanie, daj mi dwadzieścia minut i możemy działać. - Dobra, nie zapomnij o sprzęcie. - Nic się nie martw Łysy, wszystko gotowe.

Iwo i Łysy mieli po dwadzieścia lat i byli kumplami od dzieciństwa, razem chodzili do podstawówki, teraz łączyła ich przyjaźń i zamiłowanie do kombinowania; bardzo często na granicy prawa... lub poza nią. Iwo zjadł pośpiesznie jajecznicę i wypił czarną, mocną kawę. Zawsze pił kawę bez cukru i mleka, nie rozumiał jak można spożywać ten napój inaczej. Sięgnął prędko ręką pod łóżko i wyciągnął mały, wojskowy plecak “kostka”. Sprawdził w środku sprzęt; stacjonarny aparat telefoniczny, z przewodem, na końcu którego zamiast wtyczki były dwa zaciski typu krokodylek. Iwo był specem od nowinek technicznych, znał się na elektronice i komputerach a jego głównym zainteresowaniem było łamanie systemów telefonicznych. W owym czasie była możliwość doładowania konta telefonu komórkowego na kartę, dzwoniąc pod specjalny numer udostępniony przez operatora danej sieci. Dzwoniąc, obciążało się abonament telefonu stacjonarnego na żądaną kwotę i środki te były dostępne do wykorzystania na telefonie komórkowym. Iwo wpadł na “wspaniały” pomysł by doładowywać telefon.. Niekoniecznie ze swojego telefonu stacjonarnego. Łysy skupił się na zakupie pustych kart z numerami telefonów w salonach sieci komórkowych. “Doładowane” karty sprzedawali za połowę wartości dilerom i złodziejom, którzy potrzebowali często zmieniać numer. Łysy czekał jak zwykle na ławeczce i palił spokojnie papierosa, napawając się słońcem i zapachem kwitnącej akacji. Był niskiego wzrostu, wysportowany; wspinał się i grał w tenisa. Kochał ryzyko i życie na krawędzi; okazja czyniła go złodziejem, dorabiał dilerką.

- No jesteś w końcu, kurwa. Czekam na tej ławeczce już 15 minut. - Sorry Łysy, miałem drobny poślizg na chacie. - Dobra, nie ważne. Działamy póki wszyscy są w robocie.

Weszli do klatki schodowej wieżowca pamiętającego jeszcze lata 70 i udali się w kierunku wejścia do komórek lokatorskich. Skrzynka rozdzielcza Telekomunikacji…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Blokersi — czytnik · opowiadania