Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Bo prawda jest taka, że Cię pragnę.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Usiadła na mokrym kamieniu i czekała. Deszcz przestał padać, ale ona uparcie ściskała rączkę od parasola w dłoni. Lubiła poczucie osamotnienia. Tej emocji, która rodzi się, gdy poczuje na policzku pierwszą zapowiedź zmarnowanego popołudnia. Nigdy nie planowała chwil. Wolała zaskakiwać. Panicznie bała się niespodzianek.

A on nigdy nie wiedział, kiedy go zaskoczy nowym pomysłem. Czasem czekał, ale ona nie przychodziła. A kiedy zapominał, że za nią tęskni, ciche pukanie do drzwi odrywało go od zajęć. Nie pukała nigdy głośno. Zawsze delikatnie, dwa razy. Nauczył się siedzieć w ciszy. Jakaś część niego zawsze miała nadzieję, że jednak przyjdzie w swoich czerwonych kaloszach i długim płaszczyku do kolan.

Szczególnie uwielbiała porę zimową. Zakładała puchową czapkę i dwie różne rękawiczki. Kupował jej zawsze kilka par, by mogła komponować je według swojego humoru. Niekiedy nosiła odcień czarny i czerwony. Nie wiedziała czy coś nie zmieni jej nastroju. Wolała być przygotowana na zmiany, choć zmian nie lubiła. Słuchał jej cierpliwie, gdy tylko wiedział w jej fiołkowym spojrzeniu, że coś gnębi jej serce. Bardzo rzadko go dotykała, nigdy nie płakała w jego obecności. Była silna, a jednocześnie tak krucha. Często chorowała i nie pojawiała się bardzo długo.

Uwielbiał jej powroty. Stawała wtedy w jego drzwiach i uśmiechała się spojrzeniem. Ustami rzadko. Czasem wargi drżały jej, gdy czytał jej na głos albo opowiadał zabawne sytuacje Była milcząca i piękna w tej ciszy, z którą chyba nauczyła się żyć. Lubiła słuchać. Nie tylko jego głosu, ale słów, które dawał jej świat. Niekiedy opowiadała o tym, czego się dowiedziała. Nigdy nie mówiła ogólnie, skupiała się na drobnostkach, których on nie dostrzegał. Z czasem się nauczył.

Szczególnie lubiła motyle. Nieraz zabierał ją na łąkę, by mogła je gonić. Biegała wtedy na boso, zostawiała koło niego swoje trampki. Nosiła zawsze sukienki. Kolorowe, nigdy ciemne. Tylko rękawiczki mogły być wskazówką jej samopoczucia. Zawsze miała kilka par w torbie. I wrzosowy portfel. Miała także lizaki, te w kształcie serca. Lubiła rzeczy proste, którzy inni wspominają tylko z dzieciństwa i rezygnują na rzecz nowszych rzeczy. Nie nosiła nic poza tym. Czasami miała ze sobą książkę lub zeszyt, do którego wpisywała swoje myśli albo wklejała rzeczy, które chciała uratować. Były to ulotki zbierane od innych, liście z ulubionego drzewa i płatki kwiatów.

Znał ją bardziej z obserwacji zachowań. Pokochał jej melancholię i szczęście, które nosiła w sobie. Spojrzeniem potrafiła przekazać mu wszystko, co czuła. Nigdy nie powiedziała, że go kocha. Wolała gesty niż słowa. Dotykała wtedy jego dłoni i spuszczała spojrzenie na ich złączone palce. Lubił jej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bo prawda jest taka, że Cię pragnę. — czytnik · opowiadania