Inne · 17 min czytania
Bo To Tylko Dla Zabawy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Klaudia cały wieczór przygotowywała się do egzaminu. Pomimo wszelkich starań, nie mogła się nauczyć tematów. Na dodatek senność dawała się jej już we znaki. Na biurku, obok różnych notatek leżała mała pigułka. Była to ostatnia deska ratunku, jak zwykła mówić jej przyjaciółka. Klaudia już zażywała narkotyki, jednak tylko po to, aby nauczyć się czegoś. Wiedziała, że energia, jaką jej daje ta maleńka pigułka jest tylko chwilowa i że ogromnie niszczy jej organizm. Jednak często sytuacja zmuszała ją do tego. Najbardziej była zadowolona, gdy wzięła ją przed maturą. Otrzymała wspaniałe oceny, i nikt nawet nie domyślił się, co jest tego przyczyną. Ona, dziewczyna z przeciętnymi ocenami, nagle dostała najlepsze oceny w całej szkole. Wszyscy myśleli, iż była to zasługa ciężkiej pracy i ogromnego poświęcenia. Jednak do całkowitego opanowania materiału wystarczyła jej tylko jedna noc. Nie ważne, że później nie pamiętała nic z tego, co napisała na maturze. Dla niej liczył się tylko wynik. Teraz dzięki tym ocenom mogła studiować na bardzo dobrej uczelni. Nic nie poradzę, jutro mam egzamin. – Pomyślała sobie dziewczyna. – To przecież tylko jedna mała pigułka. Szybko przełknęła ją popijając sokiem. Teraz trzeba się skupić na temacie. Zaczęła czytać powoli. Na początku czytała i czytała, a w jej głowie nic nie zostawało. Nie rozumiała za wiele z tych ekonomicznych bredni, jak zresztą często sama je określała. Jednak w miarę upływu czasu jej umysł pochłaniał coraz więcej i więcej, i wciąż był głodny wiedzy. W pewnym momencie pozostała tylko Klaudia i Książka. Nic wokół się nie liczyło. Była już całkowicie pochłonięta w świecie papierów wartościowych.
Uff, przeżyłam ten egzamin. – Pomyślała Klaudia. I to wszystko dzięki jednej pigułce. Uśmiechnęła się sama do siebie. Przecież się nie uzależnię jak wezmę to kilka razy, w końcu, po co marnować czas w semestrze jak można łatwo zaliczyć egzaminy ucząc się w sesji. Na dodatek na dobrych ocenach. W końcu z ostatniego dostałam 4,5. Jak tak dalej pójdzie to mogłabym dostać stypendium. I nawet nie jestem zmęczona. – Uśmiech na twarzy dziewczyny był coraz większy. Sięgnęła po telefon, i wybrała numer koleżanki. - Monika? Cześć tu Klaudia. - Cześć Klaudia. Co u ciebie słychać, jak mija sesja? - Nawet nie wiesz jak dobrze. Z ostatniego egzaminu dostałam 4,5, a to wszystko za sprawą tej ostatniej deski ratunku. - Mówiłam ci, że to działa. Sama na tym daje sobie rade, nie gorzej niż te wszystkie kujony. - Wiesz, chciałabym dostać trochę więcej tych pigułeczek. Wiesz sesja jest długa. – Obie dziewczyny wybuchnęły śmiechem. - Rozumiem cię, więc musimy się spotkać. Masz czas dzisiaj wieczorkiem? - Pewnie. Zresztą, im szybciej, tym lepiej. - Więc jesteśmy umówione. Weź pieniądze. - Ok, do zobaczenia wieczorem. - Pa. Klaudia położyła się na łóżku. Teraz była przekonana, że żadnych problemów z sesją nie będzie miała. A jak będę miała dobre oceny – pomyślała – to starzy coś zasponsorują, może jakiś egzotyczny wyjazd. Przecież nauka jest dla nich taka ważna. I po raz kolejny zaczęła się śmiać. Leżała tak dalej marząc o egzotycznych plażach, ciepłym morzu, o tym, co będzie robiła podczas wakacji.
Klaudia była szczęśliwa. Jej sesja zakończyła się pełnym sukcesem. Miała jedną z wyższych średnich na całej uczelni. Mogła bez najmniejszego problemu ubiegać się o stypendium. Teraz nadeszła pora na długo wyczekiwane wakacje. Uśmiech pojawił się na jej twarzy. Teraz dostanie od starych wszystko to, czego będzie chciała – pomyślała sobie. Z rozmyślań wyrwał ją dzwonek telefonu. Klaudia podniosła słuchawkę. - Cześć Klaudia, tu Monika. - O, cześć. - Jak poszła sesja? - Wspaniale Moniko, wspaniale, a wszystko to dzięki tobie. Mam u ciebie ogromny dług. - Nie gadaj głupot, od czego w końcu są przyjaciele. Masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór, bo jak nie to idziemy razem na imprezę. - Nie nic nie planowałam. A co to za impreza. – Zapytała Klaudia. - Stary znajomy organizuje urodzinki. Szykuje się niezła balanga. Dużo dobrej muzy. Wspaniali ludzie, no i oczywiście inne sprawy. - Ekstra. Trzeba się wyluzować po sesji. To bądź gotowa około siódmej. Wpadnę do ciebie wcześniej, to coś sobie zarzucimy. W końcu nie możemy iść normalnie na taką balangę. - Ok. Będę. - To do zobaczenia wieczorem. Jaki wspaniały jest ten świat. - Pomyślała sobie Klaudia. Wszystko się ułożyło tak jak sobie tego planowałam. Popatrzyła na zegarek. Była dopiero druga. Mam jeszcze dużo czasu do wieczora. – Pomyślała sobie. – Może spróbuje tej nowej pigułki od Marcina. Mówił, że daje niezłego kopa. Sięgnęła do szuflady i pojemniczka z pomarańczowymi pastylkami. Wzięła dwie, popiła sokiem i znów położyła się na łóżku. Wpatrzona w sufit pogrążała się w myślach, coraz głębiej i głębiej, by w końcu całkowicie zatracić kontakt z rzeczywistością. Teraz nie liczyło się nic, była tylko ona wspaniała studentka Akademii Ekonomicznej, wzorowa córka i uczennica, którą wszyscy kochali.
Gdy usłyszała dzwonek do drzwi, była jeszcze w łazience, relaksując się gorącą kąpielą. Do imprezy miała jeszcze ze trzy godziny. – Kto to może być? – pomyślała. Wyszła z wanny, owinęła się w swój ulubiony ręcznik z Kubusiem Puchatkiem, po czym stanęła na zimnej posadzce. W myślach zaczęła się zastanawiać gdzie podziała pantofle, jednak wzmagające się dzwonienie odwróciło jej uwagę od chłodu promieniujące od stóp. Ruszyła czym prędzej w stronę drzwi, zostawiając za sobą mokry ślad. Otworzyła drzwi. Na klatce stał Bodzio, jej dobry kumpel od czasów liceum. - Cześć mała. Widzę że ty jeszcze nie gotowa. – Po czym wszedł do środka, mijając w drzwiach Klaudie. - Cześć. Zamknęła za nim drzwi i podążyła w stronę pokoju. - A ty co tak wcześnie? Nie wiesz, że my kobiety potrzebujemy trochę więcej czasu. - Wiesz, mam świetny towarek. Myślałem, że przypalimy przed wyjściem. – Chłopak usiadł na fotelu, i wyciągnął z plecaka piwo a następnie mały worek. Powąchał, po czym rzucił w stronę dziewczyny. - Łap. Powąchaj. Świeża dostawa. Jak się ładnie uśmiechniesz może ci odpalę worek lub dwa. – Mrugnął do niej okiem. Klaudia złapała, po czym przeciągnęła nosem wzdłuż otwartej krawędzi. - Pachnie bosko. – Uśmiechnęła się i odrzuciła worek chłopakowi. - Daj mi 15 min w łazience. Zrobię się na bóstwo i jestem do twojej dyspozycji. – Powiedziawszy to obróciła się na pięcie i pognała w stronę otwartych jeszcze drzwi łazienki. Chłopak rozsiadł się jeszcze wygodniej w fotelu, otworzył piwo i włączył telewizor.
Klaudia wyszła z łazienki po dwudziestu minutach zastając Bodzia w takiej samej pozycji w jakiej go opuszczała. No może z tym wyjątkiem, że obok niego leżały już tylko trzy puste puszki, zamiast pełnych. - W końcu. Już mi się browary skończyło. Co wy baby robicie tyle w tych łazienkach? Zadał pytanie, i jakby nie oczekując na nie odpowiedzi zaczął nabijać faje, wcześniej wyciągniętą z plecaka. - No chodź. Zaraz poczujesz jak smakuje czyściutki towar. – Dziewczyna usiadła na drugim fotelu po przeciwnej stronie ławy. Złapała podaną jej przez chłopaka nabita faję, podpaliła jej koniec, po czym zaciągnęła się głęboko. Trzymała dym w płucach kilkanaście sekund po czym wypuściła gwałtownie, czując mocne drapanie w gardle. Zaczęła kaszleć. - Nie czułam się tak od tego razu gdy paliliśmy w piwnicy. - Wtedy, gdy wydawało ci się że spadasz ?? - Tak. Dawno tak nie kaszlałam po trawie. – Klaudia przepłukała gardło pijąc zimna kawę, która stała od rana na ławie. Przestała kaszleć. Zaciągnęła się jeszcze 5 razy. Z każdym kolejnym wdychaniem dymu, męczące drapanie coraz bardziej zanikało. - Mi już starczy. – Odpowiedziała. – Chciała bym jednak iść na tę imprezę. - Ok. Zrobimy dopał na miejscu. Ubieraj buty i jedziemy. Usiadła na kanapie, i zaczęła wciskać buta na stopę. Gdy przechylała głowę w dół wpatrując się w dywan, wszystko wirowało. Ciemnobrązowe plamki na czerwonym dywanie wydawały się tańczyć, a ona bezwiednie błądziła za nimi wzrokiem. Dopiero głos Bodzia wyrwał ją z zamyślenia. - No ubieraj się dziewczyno. Bo nam cały browar wychleją na imprezie. - Dobra już. Tylko tak fajnie mi wszystko wiruje. Powiedziawszy to, ubrała drugiego buta, zasznurowała i oboje wyszli. Droga na…