Fantastyka · 3 min czytania
Bóg
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ten nowy od razu wydał mi się dziwny, jak tylko zobaczyłem go rozmawiającego na korytarzu ze strażnikiem. Był bardzo młody, pewnie niedoświadczony. Takie sprawiał wrażenie. Patrząc na niego zatęskniłem za ojcem Piotrem.
Ojciec Piotr... Odwiedzał nas bardzo często. Zawsze miał dla nas czas, dla wszystkich. Chociaż zawsze wydawało mi się, że mnie lubił wyjątkowo. Zwłaszcza wtedy, gdy byłem Waszyngtonem. Od kiedy jestem Bonapartem, jego stosunek do mnie stał się jakby odrobinę chłodniejszy. Najbardziej podobało mi się w nim to, że lubił nas takimi jakimi byliśmy. Akceptował, nie próbował zmieniać (strażnicy ironicznie namawiali mnie żebym jak już się bawię w postacie historyczne, wziął się za kogoś naprawdę wielkiego, który przysłużył się światu – na przykład Hitlera). Do mnie zawsze mówił Jerzy albo Napoleon, a nie jak niektórzy: panie Kowalski, albo co gorsza: panie Włodku. Skąd oni w ogóle wytrzasnęli to dziwne nazwisko?
Ale ojciec Piotr chorował. Chorował coraz mocniej, chociaż nigdy nie odpuszczał i odwiedzał nas regularnie. Słyszałem strażników jak, sami niewierzący, śmiali się z poświęcenia księży a o