Fantasy · 8 min czytania
Bogini Miłości
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
PROLOG: W czasach starożytnej Grecji uznawana była za symbol miłości, piękna, pożądania, płodności… Według powstałych mitów nie posiadała rodziców, wyłoniła się z piany morskiej w pobliżu Cypru. I ta oto wyspa stała się miejscem kultu tej pięknej Bogini. Jej wiernymi towarzyszkami życia były Charyty. Mniej lub bardziej znane jako Trzy Gracje - Eufrosyne, Aglaja i Talia. Wielu naukowców badało pochodzenie Afrodyty, i nie tylko jej, ale po latach badań istnienia Olimpu i jego mieszkańców zaczęło tracić na wiarygodności. Niektórzy zapaleńcy jeszcze przez pewien czas próbowali udowodnić, że bogowie istnieli, lecz w końcu zrezygnowali. Jednak prawda była inna, i to bardzo. Nie dość, że oni naprawdę istnieli. To niemal idealnie manipulowali i zwodzili archeologów którzy bardzo długo szukali dowodów. Jak już ktoś był blisko udowodnienia swoich racji, znikał w tajemniczych okolicznościach. Zawsze było jakieś wytłumaczenie, a to słabe serce, a to problemy z ciśnieniem. Za każdym razem wyglądało to na przypadek. Bogowie przez wieki dbali by o ich istnieniu nikt się nie dowiedział. Afrodyta należała do tych chowających się w cieniu, nie wychylała się. Nie obnosiła się ze swoją boskością. Może dlatego, że była bękartem Zeusa. O tym fakcie wiedział tylko sam bóg bogów i bogini miłości. Ojciec wstydził się jej, wręcz brzydził. Wiedział, że jeśli reszta bogów poznałaby prawdę straciłby autorytet. Zatem od dzieciństwa młoda bogini wychowywała się w samotności. Przyjaciółkami były jej kwiaty, z którymi rozmawiała często. Jednak, miewała momenty, gdy czuła się samotna w świecie pełnym ludzi. Na początku bogowie byli zdziwieni jej pojawieniem się. Natomiast, sam wielki Zeus pomyślał o wszystkim. Rozpuścił plotkę o jej narodzinach i braku rodziców. Tak oto trafiła pod opiekę jednej z Nimf. Wraz z upływem lat wyrastała na piękną, zgrabną długowłosą blondynkę o błękitnych oczach. Spekulowano, kim mogła być jej matka. Podejrzewano, że może być to jedna z syren, gdyż to woda wydała ją na świat. Jednak Zeus uciszył ich i kazał dać dziewczynie spokój. Mimo upływu czasu uważana była za dziwoląga, należała do typu romantyczki. Jednak nigdy się nie zakochała. Każdy chłopak lub mężczyzna, który próbował się do nie zbliżyć, został niemal natychmiast odsuwany przez swoich rodziców. A oni nie mieli sił sprzeciwiać się swoim rodzicom. Wiedziała, że jest skazana na wieczną samotność ponieważ spoufalanie się ze śmiertelnikiem było kategorycznie zabronione. Dziewczyna przez całe życie chodziła swoimi ścieżkami, aż w końcu nabrała tyle odwagi, by nie bać się powiedzieć komuś prawdy prosto w twarz. Dzięki temu udało jej się stworzyć imperium mody.
1. Początek Był bardzo zimny poranek. Maggie ubierała się w pośpiechu, klnąc pod nosem, że się spóźni. Nie cierpiała tego. Mimo że była właścicielką bardzo dobrze prosperującej agencji modelek, to nie cierpiała się spóźniać. Uwielbiała swoją pracę. Często podróżowała i jej to nie przeszkadzało. Wiele jej dziewcząt, wraz z upływem czasu, zakładało własne rodziny i odchodziło. Za każdym razem, gdy tylko o tym myślała, czuła znajome ukłucie w sercu. Tak samo było teraz. – Dość! - skarciła się w duchu. - Nie masz czasu na błahostki. Cała firma spoczywa na twoich barkach. Ogarnij się! - W głębi duszy wiedziała, że tak nie jest. Miała sporo ludzi, którzy byli na każde jej skinienie. W biegu złapała dietetyczny batonik i zarzuciła na siebie ciepły płaszcz w kolorze łososiowym, na szyję zakładając szal . Gdy tylko wyszła na dwór, owiał ją zimny wiatr. Zadrżała i szybko wsiadła do limuzyny, która czekała na nią przed domem. Kierowca zamknął drzwi, zajął swoje miejsce i bez słowa ruszył w kierunku agencji. Po chwili ciszy usłyszała miły głos Szkota: - Jak się spało, panienko? - Bardzo dobrze, dziękuję. - Uśmiechnęła się. Uwielbiała sposób, w jaki zwracał się do niej…