Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

Bokserki na śniegu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Bokserki na śniegu

Sięgnęłam ostatnio po wiszący nad biurkiem kalendarz i z wielkim przerażeniem odkryłam, że pozostała w nim już tylko jedna jedyna, ostatnia kartka.

Z zaśnieżonego tła, w samych bokserkach, spoglądał na mnie filuternie Pan Grudniowy. W lekkiej konsternacji odwróciłam od niego wzrok i spojrzałam przez okno na ściemniające się miasto. Rozwiązania były dwa: albo zakupiony przeze mnie egzemplarz był nad wyraz felerny i ktoś wyrwał z niego parę kartek albo rzeczywiście : oto kończył się rok.

Spojrzałam w lusterko – cóż, istotnie po wakacyjnej opaleniźnie niewiele już pozostało. Na dodatek przypomniało mi się, że ostatnio w centrum handlowym jakiś staruszek w czerwonym kubraczku próbował posadzić mnie na swoich kolanach… Na Boga! Dlaczego tak późno skojarzyłam te fakty?! Brutalna myśl o tym, że już za niedługo niechybnie rozpocznie się kolejny rok uderzyła mnie gwałtowną falą gorąca. Aby nieco ochłonąć urządziłam sobie zatem małe tournée dookoła pokoju – siedem okrążeń po dywanie i krótka wizyta w toalecie. Mrugnęłam przy tym okiem do Pana Grudniowego - przez cały czas czując na sobie jego uważne spojrzenie, zastanawiałam się, która strona moich pleców bardziej mu się podoba.

- No dobra. Masz rację – zatrzymałam się w końcu tuż przed nim – Ta sytuacja wymaga dogłębnej analizy. Najlepiej z A., butelką czerwonego wina i paczką wiśniowych cygaretek.

Nie wahając się ani minuty dłużej chwyciłam za słuchawkę i wykręciłam znany mi na pamięć numer przyjaciółki. W czasie, gdy oczekiwałam na nawiązanie połączenia, rzuciłam jeszcze jedno szybkie spojrzenie na zdjęcie w kalendarzu. Pan Grudniowy stał w swoich przemoczonych gatkach ciągle w tym samym miejscu i pozie, z identycznie głupkowatym uśmieszkiem przyklejonym do rozanielonej twarzy.

- A tobie radziłabym założyć coś cieplejszego. Jako ekonomistka z wykształcenia mogę Cię zapewnić, że nawet chwilowe zamrożenie interesu może doprowadzić do długotrwałego spadku benefitów… A tego oczywiście byśmy nie chcieli, prawda?

Na przyjaciółkę zawsze można liczyć, że przyniesie ze sobą nową torebkę, najświeższe plotki i butelkę wytrwanego wina.

Po szybkiej wymianie kluczowych dla Wszechświata informacji (kto, gdzie, z kim i ile razy); gdzieś pomiędzy trzecią lampką wina a wybuchem trudnego do opanowania rechotu, nasza rozmowa stoczyła się na kruchy jak lód grunt postanowień noworocznych. Jak co roku, dla zaspokojenia wewnętrznego głodu perfekcji, zabrałam się za tworzenie listy pozycji do zrealizowania w Nowym Roku. (Część oczywiście przeszła w spadku jeszcze po starym).

• Nie będę jadła nic – ale to absolutnie nic - po godzinie 20. (Czy weekendowe wieczory nie powinny być traktowane ulgowo??)

• Nie będę zabierać się za mrożoną pizzę za każdym razem, gdy umieram z głodu a akurat śmiertelnie nie chce mi się niczego gotować (znów, patrz: punkt pierwszy)

• Oddam do Czerwonego Krzyża ubrania, w których naprawdę, naprawdę nie będę już chodzić i które naprawdę, naprawdę nie przypadną do gustu mojej młodszej siostrze i których naprawdę, naprawdę nigdy nie będę miała czasu zanieść do przeróbki moda na które naprawdę nigdy już, nigdy nie wróci

• Przejadę się do siostry i sprezentuję jej kilka sweterków, w których już nie chodzę. A nuż jej się spodobają!?!

• Nie kupię w tym roku żadnej nowej pary butów, bo przecież stare nie mieszczą mi się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bokserki na śniegu — czytnik · opowiadania