Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 3 min czytania

Bractwo, rozdział 5

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

24 sierpnia

Zasugerowałam mamie, żeby zamiast dręczyć mnie pytaniami, poszła odwiedzić Esmeraldę, swoja najlepszą przyjaciółkę. I naprawdę- niech Bóg błogosławi tego kto wymyślił najlepsze przyjaciółki, bo jeszcze chwila tej paplaniny, a wyszłabym z siebie i nigdy nie wróciła, co byłoby całkiem dobrym pomysłem, biorąc pod uwagę okoliczności.

W nocy budziłam się aż osiem razy! Jestem pewna, ze od tej całej utarczki z mocami ciemności kompletnie rozreguluje mi się zegar biologiczny.

W każdym razie w kółko to zasypiałam, to znów się budziłam, tuląc do siebie mój kij bejsbolowy, który roboczo nazwałam Andy’m. Dobra, może i w pobliżu obozuje ekipa rodem z „Archiwum X”, ale z Andy’m u boku czułam się bezpieczniej. W razie czego mogłam sama przywalić ewentualnego Draculi w zaciszu swojego pokoju...

Właściwie to nigdzie nie zauważyłam wysłanników Bractwa. Ulica była spokojna i pusta jak zawsze. Chociaż jakby się nad tym zastanowić, to już i tak fenomen. Hm albo zasługa świetnych dźwiękoszczelnych okien.

Udało mi się zasnąć tak na poważnie gdzieś około 6 rano, kiedy zrobiło się całkiem jasno, a i to tylko dlatego, ze przypomniało mi się, ze wampiry śmiertelnie boja się słońca, czego właściwie nie jestem taka pewna.

Boże dlaczego jestem taka słodka idiotką, ze nie zapytałam o wampiry kogoś, kto wczoraj leżał w moim łóżku i najprawdopodobniej wiedział o nich wszystko? To żałosne, że jeden chłopak potrafi zawrócić

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%