Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 34 min czytania

Brain Format

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Garna ustawiła swój aromatyzator Chanel nr. 5 na standardowym piątym poziomie i łyknęła skondensowane kombi na przedwczesne śniadanie. Gary miał pojawić się dokładnie za godzinę i zarezerwował tylko piętnaście minut na podsumowanie ich dwuletniego, mniej a tylko czasem bardziej, udanego związku. Dziewczyna nie była wprawdzie zdenerwowana, choć na wszelki wypadek podkręciła relaksator do trzeciego poziomu i zamówiła jakieś expresowe ciuchy z secondhandu. On pojawił się jak zwykle punktualnie i przedstawił skompensowany pozew rozwodowy wraz z całą dostępną dokumentacją. Videorozmowy z kochankami żony, ustawiczne łamanie haseł i włamywanie się na jego konta, alkoholizm. Wydawało się, że dziewczyna przegrała z kretesem zanim jeszcze weszła w jakikolwiek związek z panem Mr. perfect i pomimo ustawionego relaksatora oczy łzawiły jak jesienna chmura. - Czy ty mnie kiedykolwiek kochałeś? - Psycholog sądowy mówi że nie, to że była iluzja... przepraszam, powinniśmy zrobić kompletne badania zanim... no wiesz... rozwód to właściwie czysta formalność, wystarczy, że pobierzesz kod i właściwie będzie tak jakbyśmy się nie znali. Nie płacz, to takie subiektywne, tutaj masz chipa, który wymaże te wszystkie wspomnienia, wirusy, a tutaj płytka z oprogramowaniem, daj spokój... będzie tak jakbyśmy się nie znali.

Kilka minut później dziewczyna stała znów zupełnie sama na środku alabastrowej podłogi. Łzy spływały po jej gładkim policzku zbierając się w rozległą kałużę, której strużka dopływała aż pod drzwi. Wiedziała, że wystarczy podłączyć czipa i będzie tak jakby nic się nie stało i znowu będzie mogła skakać po marmurowej posadzce w nowojorskim mieszkaniu przy Park Avenue, które kosztowało ją miliony dolarów i niezliczoną ilość wykupionych pochlebnych opinii wśród lokalnej społeczności. Stała tak sama zupełnie samiuśka na tej samej podłodze, na której przed kilkudziesięciu laty prawdziwi, niemodyfikowani ludzie kochali się i rozwodzili tak samo i ona, i gdzie już ktoś komuś nie raz powiedział : „Nasze uczucie było czystą iluzją, niedostosowaniem (...)” Och! Czyżby iluzją był ciepły policzek i wspólny śmiech, i dzisiejszy płacz? Czy iluzją była ślizgawka w central parku, po której żadne z nich nie chciało się ślizgać, ale której zrobili setki zdjęć? Czy iluzją była para porcelanowych słoni na nocnej szafce i wielogodzinne rozmowy? A teraz daje mi płytki do formatowania, żebym się sama naprawiła. Najpierw wszystko zepsuł a teraz te kilka zapisów binarnych ma wszystko naprawić. Garna nie chciała wierzyć w to, że kilka godzin formatowania może jej przywrócić wiarę w siebie, zatrzeć niechciane wspomnienia i wreszcie przywrócić całkowitą wydolność emocjonalną. Nie chciała, choć wiedziała, że to prawda. Kobieta, która przeżyła pięć rozwodów i pięć formatowań wie, iż istotnie życie można zmienić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wystarczy tylko zalogować czipa i wcisnąć „ok”. Mimo wszystko zaczęła zastanawiać się co by było gdyby. Poprzednio formatowała sie pięć razy, pięć razy budziła się z chęcią do życia i optymistycznym błyskiem w oku. Supernova i super zdrowa. Taki mały cud binarny Microsoftu i neurologii. Najświeższy egzemplarz od Garego nosił plakietkę XP i był z ubiegłorocznej serii limitowanej. „Cholera musi być ze mną naprawdę źle skoro Gary wydał tyle kasy na legalne oprogramowanie, tyle kasy żeby stłumić swoje wyrzuty sumienia.” Strużka słonych łez na alabastrowej podłodze otaczała spokojnie duży palec u nogi Gary i formowała sobie drogę dalej wzdłuż chudej bladoszarej stopy. Niedługo będę się mogła ciapać jak w kałuży, pomyślała dziewczyna.

Microsoft Brain Format powstał jakieś dziesięć lat temu i doczekał sie juz ponad dwudziestu edycji. Na pomysł oprogramowania wpadła grupa neurologów pracująca od lat nad leczeniem głębokich depresji. Zaobserwowali oni niezwykłą właściwość ludzkiego mózgu, występującą u niektórych badanych osobników. Każdy homo sapiens dotknięty jest w ciągu swojego życia jakimś traumatycznym wydarzeniem, śmiercią, rozwodem, bankructwem etc.., wszelkie te tragedie przeżywa w podobny sposób, ale nie u wszystkich osobników przeżycia te kumulują sie i prowadzą do długotrwałych stanów depresyjnych. Podczas gdy istnieją jednostki, które latami poddawane różnym terapiom i środkom psychotropowym nie wychodzą z klinicznej odmiany choroby, inne w tym samym czasie potrafią przejść dwa wypadki samochodowe, próbę samobójstwa i śmierć dziecka, a pomimo to po każdej z tych tragedii powracają do normalnej kondycji emocjonalnej. Zespół lekarzy skupił więc szczególna uwagę na tych osobnikach, które samoistnie wychodziły z rożnego rodzaju załamań, aby lepiej zrozumieć strukturę procesu. Zaobserwowano, że jednostka należąca do tej mniej pechowej grupy, po wielu dniach głębokiego załamania emocjonalnego i depresji niczym nie różniącej się od pozostałych klinicznych przypadków, pewnego dnia budzi się z uśmiechem na ustach, idzie z werwą do pracy i jest nawet skłonna podśpiewywać pod prysznicem. Co więcej zachowania te dotyczyły całkiem sporej grupy osobniczej. Człowiek, który przed pójściem spać myślał tylko o odebraniu sobie życia, budził się rano z apetytem na hotdoga i dużą colę. Budził sie jak nowo narodzony bo budził się.... sformatowany!!! Naukowcy doszli do wiekopomnego odkrycia, otóż okazało się, ze mózg ludzki ma niesamowitą zdolność do samo formatowania się. W momentach szczególnie traumatycznych, w których wydajność psychofizyczna spada praktycznie do zera, a mózg pracuje jak zawieszony procesor, uruchamia sie jakiś system, który porządkuje i wyrzuca dane, naprawia połączenia neuronowe i pozbywa się wirusów. Niesamowite! Niebywałe! ale prawdziwe... Pomimo ogólnej euforii nikt jednak nie potrafił odpowiedzieć na pytanie dlaczego u niektórych osobników ten system działa, u innych natomiast nie uruchamia się w ogóle lub jest wyraźnie wadliwy. Po latach prób auto formatowania w grupie osobników depresjogennych nie dokonano żadnego istotnego postępu w badaniach, i najwyraźniej w mózgach niektórych osobników zapis takowego procesu po prostu nie istniał. Wtedy to rozpoczęły sie prace nad swoistą atrapą, kopią systemu, który dokonywałby formatowania mózgu w taki sam sposób, ale w dogodnym dla nas czasie i na określonych warunkach. Pierwszy Brain Format z początku ubiegłego stulecia był kompletna klęską i neurologiczną apokalipsą. Wielokrotnie testowane oprogramowanie, posiadające wszelkie atesty neurologiczne, po raz kolejny wydawało się udowadniać, że natura przerosła człowieka. Uczeni przy konstrukcji programu popełnili jeden zasadniczy błąd. Format oprócz naprawiania funkcji mózgowych usuwał przy okazji wszelkie wydawałoby się zbędne i bolesne wspomnienia. Na przykład porozwodowy brain format usuwał wspomnienia współmałżonka na dobre, ale przy okazji wszelkie dane relacyjne. Jeżeli np. ukochani poznali sie na uczelni formatowana były wszelka wiedza zdobyta w trakcie studiów, do tego dochodziły dane odnośnie wspólnych kont bankowych, mieszkania, etc.. Eksperymentalna grupa wolontariuszy programu Brain Format do dziś pobiera ogromne transze z racji odszkodowania, ale utraconych danych odzyskać się nie dało.. Kiedy juz wydawało się, że dla Brain Format nie ma przyszłości, Rafał Kamińsky wpisał do programu istotne zmiany w kodzie. Mózg ludzki nie miał już nie usuwać danych na stałe, ale przesuwać „niechcianą” część z nich w obszar podświadomości, nie zakłócając przy tym relacji z pozostałymi obszarami danych. Eureka! Druga edycja Brain Format gotowa była w przeciągu dwóch miesięcy i tym razem grupa wolontariuszy była zachwycona bieżącą wersją. „Wreszcie chce mi sie żyć!!!” „W przyszłym tygodniu otwieram hotel! Jadę do Wenecji!” „Mam ochotę na wielkiego burgera!”

Minęło dziesięć lat i Garna trzymała w ręku siedemnastą wersje oprogramowania, malutki czip, dla którego miejsce było od dawna przygotowane, tuż za prawym płatem ucha, i który obiecywał ulgę w przeciągu zaledwie kilku godzin... Dziewczyna wyjrzała jeszcze za okno na Park Avenue i z dołu uśmiechnął się do niej hologram sformatowanej modelki. Włączyła telewizor i sformatowany speaker rozmawiał z równie sformatowaną piosenkarką. Garna patrzyła pusto na ten sformatowany wonderland ale z oczu płynęły jej ciągle te same słone łzy, i o dziwo chciała delektować się tym jeszcze przez chwilę, bo przecież może upłynąć kilka dobrych lat zanim się znowu zepsuje.. Bardzo bolało ją to rozstanie, ale to nie ból był zły, tak jak i nie był zły ich pierwszy pocałunek. Ten dławiący uścisk nadawał sensu wspomnieniom ich wspólnych wakacji, przypalonego bigosu i tostów z bananami i dżemem, który zrobił jej w pierwszy wspólny poranek. Garna nie chciała stracić tych wspomnień tak jak nie chciała stracić Garego. Ale stało się, pobrała juz kod. Chwileczkę ! Przecież ma jeszcze butelkę jego perfum Hugo Boss w szafce, jego skarpetki w szufladzie i jego ciepły glos w głowie...

Ronny Kris miał poważny problem alkoholowy. Dobrze i niedobrze bo dzięki temu poznał wielu ciekawych osobników, tak jak i Garnę, na holoczacie AA. - Kris? Obudź się!!! Telehologram nie reagował na nawoływanie Garny a profil pokazywał uśmiechniętego chłopaka ubranego w puchową kurtkę, dzierżącego w dłoniach kijki do nart. To zdecydowanie nie mógł być obraz skacowanego Ronnego Krisa i Garna wiedziała to równie dobrze jak i to, że uśmiechnięta buzia profilu jest tylko dla idiotów. - W czym mogę pomóc? - Obudź się pijaku!!!! Rozespany facet w wymiętolonych slipkach wydawał się nie wiedzieć ani jaka jest pora dnia dnia na jakim świecie się znajduje. Od dawna nie rozmawiał z nikim w czasie rzeczywistym i pewnie nawet nie wiedział od jak dawna, dlatego kompletnie nie rozumiał czego od niego może chcieć ta wydawałoby się znajoma chuderlawa dziewczyna na alabastrowej podłodze. Patrzył głupawo w oko przekaźnika i drapał się po brzuchu - Ronny to ja Garna - No i? - Rozwiodłam się - K.. .a co ja sąd cywilny? O co chodzi, masz problem z kodem? - Nie, ja nie chcę się formatować rozumiesz? Chce zasejfować wspomnienia. Nie chce się formatować!! Dziewczyna wybuchnęła płaczem i kałuża na alabastrowej podłodze powiększyła się otaczając jej kolejna suchą dotąd stopę. Ronny jednakże nie wydawał się zdumiony - Przyjdź w poniedziałek - Co? Przyjdź w poniedziałek. Zreszta k... jaki mamy dzień? Nie wiem.. przyjdź za trzy dni. Kris wyłączył przekaźnik i na nowo pojawił się profil uśmiechniętego chłopca w puchowej kurtce. Garna stała znieruchomiała w totalnym szoku. Co to znaczy „przyjdź do mnie”? Dziewczyna od dawna nie spotykała sie w realu z nikim oprócz opłakiwanego już nie męża, no i z rodziną od wielkiego święta, nie licząc tłumu obcych ludzi, których czasem mijała wsiadając do transportera. No i do tego dochodzi obsługa hotelowa, w czasie wakacji, ale dla nich była poniekąd anonimowa. Spotkać kogoś w realu oznacza ni mniej ni więcej, tylko to, że ten ktoś mógłby zobaczyć Garnę w całej okazałości, a raczej niedoskonałości, bez żadnych filtrów. Garna miała filtry nawet w lustrach, i od dawna nawet nie próbowała patrzeć na siebie taką jaką jest, a oto miałaby sie pokazać komuś poniekąd obcemu! Wydawałoby się wprawdzie, że kobieta powinna być przygotowana na taką ewentualność, i na swoim profilu zalecano nawet wprowadzanie tylko takich zmian jakie później dałoby się szybko zaimplementować w rzeczywistości, tyle tylko, że faktycznie jakoś nikt się do tych reguł nie stosował. Zamiast tego zlecało się kosmetyczce podrasowanie profilu, w pakiecie z hologramem i filtrem za skromne 3000 dolarów. Garna wiedziała, że rzeczywistość może kosztować o wiele więcej.. nie wiedziała ile, ale wiedziała doskonale, że nie ma aż tyle kasy...

- Halo!! Instytut Ireny Eris w czym możemy pomóc? - Chcę, to znaczy ... muszę się z kimś spotkać w realu. Chciałabym wyglądać tak jak na profilu, to znaczy o ile to możliwe. - Rozumiem, ale bardzo proszę wyłączyć filtry przekaźnika. Garna nie wyłączała filtrów przez rok. Nie pamiętała nawet hasła. - Wie Pani jak? Proszę powiedzieć „Wyłącz filtry” Ach tak! Zakłopotana Garna znowu poczuła sie jak idiotka tak jak zawsze gdy musiała rozmawiać z kimś w czasie rzeczywistym, bez przygotowania. „Boże jak ludzie tak mogli żyć na co dzień” pomyślała - Dziękujemy, zapisaliśmy dane, przyślemy wyniki konsultacji Wyniki konsultacji? O Boże a co oni tam będą konsultować? Garna zauważyła że relaksator znowu się sam zrestartował, pewnie od nadmiaru stresu. Podniosła stopę znad słonej kałuży łez i włączyła wiadomości żeby posłuchać co ciekawego zdarzyło się dziś w sformatowanej rzeczywistości. Wyniki konsultacji przyszły pół godziny później. Wnikliwa analiza przypadku zaowocowała propozycją 23 wariantów podrasowania. Najgorsze były chyba zdjęcia: profil i real, coś czego Garna starała się nie oglądać. Uśmiechnięta zdrowa dziewczyna z profilu miała złotawą połyskującą skórę, ładnie zarysowane mięśnie, białe zęby i rumiane policzki. Skulona na alabastrowej podłodze postać obwisłą skórę, zapadłe policzki, szarawą cerę i brak jakiegokolwiek uśmiechu.

Przewaga typu euroidalnego, wiek ok. 42 lata Zalecane zabiegi: wybielenie zębów, lakierowanie, Botox complex, podniesienie kącików ust, Licowanie czaszki, symetrowanie twarzy, wymiana dozowników przyzębnych, złotowanie skóry i tak dalej, i tak dalej aż do dwudziestej trzeciej pozycji. Garna nie wiedziała dokładnie co znaczy większość z przedstawionych opcji, chociaż do pliku dołączone było całkiem spore objaśnienie, ale nawet bez czytania załączników wiedziała, że pewnie przydałoby jej sie wszystko. - Ok Ok Ok - Cena 230 000 USD, termin realizacji 23 dni „ O k... Ja nie mam 23 dni!! A przede wszystkim 230 000 USD!!! Za takie pieniądze można by było gdzieś na peryferiach kupić całkiem całkiem fajne studio, a nawet kawałek ziemi.. Cholera czy oni oszaleli?” Metodą prób i błędów Garna doszła do kalkulacji, że najdroższe było to całe symetrowanie twarzy i faktycznie wiązało się z serią całkiem skomplikowanych zabiegów, szybko odrzuciła też botoxy, złotowania, wybielania i w końcu za kwotę 5000 dolarów (bo dokładnie tyle miała jeszcze dostępnego kredytu) zdecydowała się zamówić manicure oraz maseczkę dogłębnie regenerującą. - Dziękujemy. Cena 4230 dolarów. Termin realizacji 2 godziny. Dokładnie dwie godziny później android z firmy Ireny Eris wpuszczał regenerujące sądy do rozszerzonych porów i uzupełniał połamane płytki paznokciowe. - Jestem gotowy do weryfikacji jakości wgrania gwarancji. Obciążymy Pani konto należną kwotą w ciągu 24 godzin. Dziękujemy za dokonane zakupy i zapraszamy do dalszego korzystania z naszych usług. Czy chciałaby Pani posłuchać o naszych promocjach? - Nie, dziękuję Garna mimo wszystko nie odważyła się ponownie spojrzeć w lustro.

Granatowe drzwi do mieszkania Ronnego rozsuwały się dopiero za naciśnięciem guzika, jak w starych zabytkowych windach. Sama dzielnica była porażająco bogata i nie przypominała niczym zaśmieconego centralnego Manhattanu ani nawet brudnego Chinatown. Bronx choć czarny od setek lat wyrastał alabastrowo-białymi luksusowymi apartamentowcami, zielonymi sztucznie schładzanymi skwerami iglaków, i największym na planecie kilkupoziomowym Mikro i Makro- Zoo. A pomimo tego wszystkiego Kris mieszkał w najgorszej i najbardziej śmierdzącej piwnicy jaką dało się w okolicy znaleźć. - Załóż buty, bakterie - Buty? Nie mam? Garna była co najmniej zdziwiona, na planecie butów nie nosiło się od conajmmiej ćwierćwiecza, w końcu wszystko było sterylne, a wszelkie mikroorganizmy, które przeżyły zmasowany atak koncernów chemicznych żyły już tylko w nowojorskim mikro-Zoo - No co się gapisz, załóż buty - Nie wierzę, chyba nie wychodzisz z tej swojej śmierdzącej dziury od stuleci, tu nic nie ma żywego oprócz nas.. - haha, zdziwiłabyś się. Buty stoją w kącie, nalej sobie drinka, bo ja i tak się napiję. Ronny sięgnął po butelkę starej i pewnie cholernie drogiej whiskey i łyknął sporego hausta brązowego płynu. Dziewczyna zastanawiała skąd facet ma kasę na oryginalny alkohol, skoro nie stać go na porządne mieszkanie, ona nie mogła sobie pozwolić na nic poza procentami pigułkach, a to i tak reglamentowane. - To będzie kosztować - Co będzie kosztować? - To po co przyjechałaś, twój hologram, masz kasę? - co ty pieprzysz. Skąd możesz wiedzieć czego chce, a kasę mogę mieć, ale musze wiedzieć na co, i nie kupuje piratów.. - hahahaha tego legalnie nikt nie robi… a ja wiem czego ty potrzebujesz, tak jak połowa tego pieprzonego miasta. Holo XP , twój osobisty hologram, program który przechowuje i wizualizuje twoje „wspomnienia”. Mówisz, że się rozwodzisz a najwyraźniej nie chcesz. Chcesz ? Już się rozwiodłaś? Well. Holo stworzy hologram twojego męża, bazując na wspomnieniach i wyobrażeniach, które zasejfowałaś w swojej głowie. A co więcej gość będzie robił tylko to co zechcesz, mężulek…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Brain Format — czytnik · opowiadania