Fantasy · 2 min czytania
Brak (sami se jakis wymyślcie)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Budzę się. Szary sufit już dawno przestał mnie przytłaczać... Czarne ściany już nie chcą mnie połknąć. Meble zrobione przez średniowiecznych mistrzów nie kryją potworów. Wszystkie zarąbałem. Nie powinienem tyle pić, ale nie umiałem znieść życia. Kiedy na twoich barkach leży zabijanie ciała każdego kto idzie na górę możesz się zmęczyć. Nawet jeśli umrzesz śmiercią naturalną, spokojnie w trakcie snu odcinając cie od życia będę cały zachlapany twoją krwią... nawet jeśli nie będziesz mieć ran. Opłata za szczęście, które przez całe życie dostawałem za darmo. Czasem wyręcza mnie któraś śmierć. Wtedy mogę na chwilę być w jednym miejscu na raz. Dziś mam urlop. Czyli zabijam tylko w jednym miejscu, przez chwilkę, mogę zmyć krew z rąk i w pełni cieszyć się Jej bliskością. Nie, nie krwi. Bliskością ukochanej. Nie boję się o nią. Moi wrogowie wiedzą, że nic im nie da zabicie jej. Trafi do nieba i tam będę się z nią spotykał. Rzadziej, ale jednak. Więc jej nie tykają.