Fantasy · 11 min czytania
Bransolety Zagłady 04 Krasnoludy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Była noc. Artur oraz Sasha zrobili postój w lesie w połowie drogi do elfów z lasu Światła i Cienia. Brunet właśnie spał sobie pod drzewem, do którego przywiązał swojego konia. Kobieta pisała coś na dopiero co wyciągniętej kartce, robiąc krótkie przerwy na myślenie. Jej jaszczur Łusek sprawował straż, zresztą i tak nie czuł zmęczenia. Kiedy Sasha skończyła robotę, przyglądnęła się uważnie swojemu towarzyszowi. Po chwili wstała, wsadziła zwinięty papier do jednej z kieszeni przy siodle swojego wierzchowca i powiedziała gadowi na ucho, że pójdzie sprawdzić okolicę, czy jest bezpieczna. Łusek pokiwał głową, a ona pobiegła prawie niesłyszalnie między drzewami. Nastała chwila spokojnej, nocnej ciszy. Kiedy Artur otworzył oczy, jaszczur od razu spojrzał w jego stronę. Mężczyzna wstał, aby podejść, ale kiedy już się zbliżał, gad zaczął groźnie pomrukiwać. Brunet powoli wyciągnął rękę do niego. Łusek spojrzał na niego nieufnie, jednak coś go kusiło, żeby powąchać tę dłoń. Pociągał nosem tu, pociągnął nosem tam, a potem zaczął lizać Artura. To znaczyło, że może bezpiecznie podejść. Artur wykorzystał okazję i wyciągnął z kieszeni przy siodle ten sam zwinięty papier, który schowała przed chwilą Sasha. Były to jakieś notatki. Kobieta pisała bardzo ładnym pismem, ale z wieloma błędami. Zobaczył na kartce pojedyncze słowa oddzielone przecinkiem. „chlopiec, 10 lat, imie?, miasto edwarda rock, facet, lysa pala, zdrajca?, branzoleta!, skond?, uwarzać! facet, artur, dorosly, bronzowy?, miasto edwarda facet, elf, robin, dorosly, zloty, las świetlikuw? krasnolud, rudy, thor, niski, gdzie? branzolety, 4?, wiecej, rzywioly, gdzie?, ksiega? szaro brody, kto?, skond?, podejżany, uwarzać!” To była pierwsza część notatek z licznymi, sporymi błędami. Pod spodem pisała na brudno jakiś list cały poskreślany. Zaproponowała w nim pomoc za niewielką opłatą. Do kartki przyczepiła inny list zaadresowany do Łowczyni. „ Droga Łowczyni! Zapewnie słyszałaś o naszych problemach. Wykradziono nam bransoletę, która według pewnej legendy jest jednym z kluczy i zapewnie wiesz jakich. Jeżeli nie, dalsze informacje musisz uzyskać od poszczególnych magów, ten najbardziej doświadczony powie ci wszystko. Wracając do bransolety, błagamy, abyś nam pomogła. To wszystko jest prawdą. Prosimy o szybką odpowiedź. Wskazówki będzie miał rybak. Magowie z Akademii” Artur nie zrozumiał, o co chodziło w liście. Zaczynał się obawiać, że Sasha, nazywana Łowczynią przez magów z Akademii, nie była zwykłą, gadatliwą, uroczą kobietą jaszczurem. Zamiast schować list z powrotem do torby przy Łusku, wsadził go do swojej kieszeni. Wrócił pod drzewo i zasnął. Ogromny jaszczur przechylił głowę, patrząc na niego zaciekawiony. Sashy długo nie było, a gad prawie zawsze chodził z nią wszędzie. Przeraził się leśnymi dźwiękami. Żadnego nie znał. Podszedł cichutko do Artura. Tamten natychmiast otworzył oczy, kiedy poczuł jak zwierze wpycha mu sporą głowę pod pachę. Łusek drżał ze strachu. Mężczyzna podrapał go pieszczotliwie po szyi. Jaszczur, czując to ubóstwienie, zaczął mruczeć podobnie do kota, a potem wielkie ślepia jakoś same się zamknęły. Brunet mógł spokojnie wrócić do przerwanego snu. Niestety nie dane mu było zasnąć, ponieważ zza drzewa czyjaś ręka niespodziewanie zatkała mu usta. - Podążaj cały czas do elfów, weź ze sobą Łuska. Pojadę za wami. To nie jest prośba! – ostrzegł groźnie kobiecy głos, to była Sasha, mówiła poważnym tonem. – Pośpiesz się! Jaszczur już czekał, wiedział dobrze, o co chodziło, dlatego wolał nie zwlekać. Młoda kobieta pomogła wsiąść Arturowi na gada, który odczekał, aż jeździec usiądzie wygodnie, następnie zwierz wystartował gwałtownie. Zatrzymał się dobre parę kroków dalej, brunet nie wiedział czemu. Niedługo usłyszał czyjeś jęknięcie, a następnie męski, pewny siebie głos. - Śmierdzisz ludźmi! – powiedział groźnie mężczyzna. - Też miło cię widzieć. – odpowiedziała Sasha. - Nie wysyłałaś żadnych wiadomości! Omawialiśmy to już! – oznajmił, Łusek wyszczerzył groźnie zęby na jego słowa. - Ludzie nic nie wiedzą, możesz ich zostawić. - Ja? Myślałem, że my. - Nie będziemy ze sobą współpracować, dopóki nie przestaniesz! Znowu kogoś torturowałeś! Widać ślady krwi na twoim ubraniu! – zawołała bojowniczo. - Mój jaszczur opryskał mnie krwią, kiedy jadł zwierzynę. - Naprawdę? Trzeba było tak od razu! - Idź do elfów i ich wypytaj o wszystko. Mnie by nie wpuścili, ale ciebie… hmmm… kto wie? - Dobra, dobra! Znam plan. - Udawaj, tak jak cię wyszkolono. - Niby co mi się może stać? - Wszystko. Trzymaj się młoda i przebierz się w to. W tym momencie Artur oraz Łusek usłyszeli ryk jakiegoś ogromnego zwierza. Jaszczur natychmiast wystrzelił do przodu, brunet ledwo mógł się na nim utrzymać.
Sasha, po rozmowie z tajemniczym mężczyzną, podążała na rumaku Artura za jego śladami. Niestety konie były wolniejsze od jaszczurów, przez co brunet wyprzedził ją znacznie. Właśnie wjechała do lasu Światła i Cienia, chociaż wcale o tym nie wiedziała. Dzięki swojemu wzmocnionemu węchowi spokojnie wyczuwała zapach pozostawiony przez Łuska oraz Artura parę godzin drogi stąd. Już prawie ich dogoniła, ale oczywiście coś musiało się zdarzyć. Usłyszała znajomy głos, głos mężczyzny, z którym ostatnio rozmawiała. Zamknęła oczy i wyczuliła swój słuch. Szybki oddech biegnącej sarny, dreptanie myszy w wydrążonej norce pod ziemią oraz wypowiadane słowa. - Powiedz mi gdzie to jest, to przestanę. Tyle wystarczyło, żeby popędziła do właściciela…