Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 10 min czytania

Bronn, Hik! Z Nuln - Rozdział 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W pomieszczeniu roznosiła się woń świeżej krwi. Faktycznie, krew była wszędzie, nic w tym jednak dziwnego, bowiem kilka minut temu działa się tutaj prawdziwa rzeź. Oczywiście to też nie było niczym nadzwyczajnym, a szczególnie dla łowcy głów, jakim był zabójca. -Witaj Bornn. Widzę, że jutro znowu będziesz miał pełną sakiewkę. – Powiedział spokojnym głosem staruszek, który wszedł właśnie do zbryzganej krwią tawerny. -Ano będę. Dawali pięćdziesiąt koron za głowę, a ilu ich tu było…? Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć… dwieście pięćdziesiąt złotych koron! Zapraszam Cię na piwko, kolego! – Krzyknął wesoło Bronn i wstał powoli ze stołka. Podszedł do staruszka i dopiero teraz na niego spojrzał. -Dawnom Cię nie widział, Kirlen! Co Cię sprowadza do Nuln? – Spytał, po czym wyszczerzył pożółkłe nieco zęby w uśmiechu. -Interesy, jak zwykle. Przywiozłem spory ładunek broni palnej dla straży. Nieźle płacą, oj nieźle. Ja również będę miał pełną sakiewkę. – Zaśmiał się cicho, po czym rozejrzał się po pomieszczeniu. – Cholera, a Ty ciągle to samo! -Człowieku, ta praca naprawdę sprawia mi przyjemność! Dobry zarobek i świetna zabawa – to jest to, czego potrzebuję, a ta robota mi to gwarantuje. -No dobra, chodźmy stąd, bo niezbyt miły to widok. -Wcale, właśnie, miły widok, Kirlen, bardzo nawet miły, ale masz rację, chodźmy stąd, bo milszy od trupa widoczek czeka w oberży pod pustym dzbanem, w gigantycznym kuflu. – To powiedziawszy ruszył w stronę drzwi nie czekając na potwierdzenie ze strony handlarza, a ten ruszył za nim. Po krótkim spacerku w milczeniu, dotarli w końcu do oberży. Była to bogata knajpa, a co za tym idzie – niemalże pusta. Tylko kilku szlachciców znalazło parę złociaków, aby zafundować sobie jakieś porządne winko z etykietą, na której widniała magiczna data określająca gigantyczną cenę trunku. -Karczmarzu, znajdź tam antałek krasnoludzkiego ciemnego i dwa kufle. – W progu krzyknął Bronn, zwracając na siebie uwagę wszystkich zgromadzonych w karczmie. Usiadł przy wolnym stoliku w kącie, a po chwili dosiadł się Kirlen. -Zamiłowanie do krasnoludzkich napojów także Ci nie minęło. Wcale się nie zmieniłeś Bronn. -Piwko jest chlubą rasy grubasków. Lepszego napoju nie robi żaden człek, czy elf, sam mi to zresztą kiedyś przyznałeś. O, patrz, karczmarz się uwinął! Faktycznie, nie minęło kilka sekund, a karczmarz już niósł beczułkę z krasnoludzką chlubą, oraz dwa kufle. Postawił je na stoliku i zmierzył wzrokiem nowoprzybyłych, po czym bez słowa odszedł za ladę. Kufle zostały opróżnione równie szybko, jak napełnione. Zawartość całej beczułki została wypita w rekordowo szybkim czasie, co zapoczątkowało rozmowę. -Cholera, jakieś to piwsko takie... szybko jakoś znika, jakaś dziura gdzieś musi być w tym antałku. – pomyślał głośno Bronn przybierając niezwykle poważny wyraz twarzy. -Nie ma dziury, ale dwóch doświadczonych pochłaniaczy alkoholu. -Ja jednak wolałbym się upewnić – to powiedziawszy podniósł beczkę i sprawdził denko, ale wszystko było w porządku. – Wygląda, że dziury nie ma, ale mi to magią śmierdzi. -Nie ma dziury, nie ma magii, jest rachunek. Zapłacę, bo zdaje się, że Ty jeszcze nagrody nie odebrałeś. -Ej, Kirlen, czy ty mnie uważasz za biedaka?! – Oburzył się pijany łowca. -Nie, wcale tego nie powiedziałem. Zapłacę jednak, bo ty nie jesteś w stanie policzyć pieniędzy… -Kirlen! Nie obrażaj, hik, mnie! Jestem w stanie policzyć wszystkie pensy w imperium i jeszcze więcej! -Dobrze,więc płać – staruszek uśmiechnął się szyderczo i począł obserwować próbującego odwiązać od pasa sakiewkę Bronna. Nie udało mu się to jednak, więc zaklął siarczyście i zrezygnował. -Pomóc? – Zaszydził Kirlen i roześmiał się głośno. -Dobra, płać, do cholery, ale jutro ja stawiam. Na tym skończył się niezwykle zwykły dzień z życia Bronna z Nuln – słynnego zabijaki, oraz pijaka. Kirlen wynajął dwa pokoje i zaprowadził pijaczynę do swojej izby, po czym poszedł do siebie. Sen jednak go nie spotkał, bowiem Bronn śpiewał głośno jakieś kislevskie pijackie piosenki.

***

-Na wszystkich Sigmarów i innych boskich młotojebców! – Krzyknął Bronn budząc się rano z bólem głowy. -Na wszystkich, cholera, Ranaldów i innych pieprzonych Ranaldów! – Zawtórował mu Kirlen. Kac morderca dopadł ich po raz kolejny i zapewne nie ostatni, a te okrzyki były ich tradycyjnym powitaniem. -Ty... weź mie podaj browarka, bo nie wyrobię! – Zawołał obeznany już w leczeniu tej okropnej choroby zabójca, który właśnie wyszedł ze swojego pokoju. Na korytarzu czekał już Kirlen dzierżący dwa kufle.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bronn, Hik! Z Nuln - Rozdział 1 — czytnik · opowiadania