Filozofia · 3 min czytania
brzoskwinia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jakże często jestem jako Ty,wietrze, szybka, beztroska w odczuciach, bezkształatna. Zapach brzoskwini to dla mnie tylko aromat. A przecież można doknąć tych owoców ręka, odczuć je koniuszkami palców. Najpierw włoski, potem skórkę. Później oddalić palce i w nich rozetrzeć zapach. Delektując się nim zamknąć oczy. Stać się człowiekiem, na chwilę stać się tym, ktory zapada w bezkresną nicość poruszony bodźcem aromatu. Gdy jedynym odczuwalnym zapachem stanie się zapach brzoskwiń, znów trzeba poczuć je na swojej skórze. Dotknąć, pchwycuić te owoce tak, by wolno zanurzyły sie w małych dłoniach, by czuć je całymi dłońmi. Znów zamknąć oczy. Zanurzając zęby w kresnym oceanie brzoskwini trzeba budzic wszystkie zmysły, by rozróżnić powietrze,skórkę, miąższ,pestkę. By poczuć wszystkie włókna. By poczuć mięśnie poruszające szczęką. By starać się zrozumieć coroczny trud owadów zapylających kwiaty, pyłku kwiatów brzoskwini, magii tworzenia owocu. Pestki-zaiarna przetrwnia. Miąższu, włókienek,skórki, włosków, pajęczyny okalającej owoc, misternie tkanej przez upartego stawonoga. To…