Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

pisarstwo · 10 min czytania

Bunscha pamięci, pochawlny utwór

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Piątek. Ciepły grudniowy wieczór. Ze sklepowych wystaw i oświetlonych bilbordów wyłaniały się święta. Radio nadawało głownie kolendy i świąteczne piosenki. Grupka pięciu osób oczekiwała na pojawienie się autobusu, który odwiezie ich do domów, gdzie będą stroić choinkę i piec pierniki. Niestety zacinający deszcz zagonił ich w róg przeciekającej przystankowej wiaty przeszkadzając im skupić się na radosnym nastroju. Co gorsza, mimo, że pogoda nie zdążyła jeszcze zaskoczyć drogowców, a asfalt jezdni pozostawał czarny jak węgiel autobus się spóźniał. Morale spadało. Oczekujący nie sprawiali wrażenia by chcieli skrócić sobie czas pogawędką. Zbyt się różnili. Dzieliły ich stereotypy i uprzedzenia. Byli dla siebie obcy. Jedynie jedna rzecz, jedno zainteresowanie ich łączyło, o czym nigdy by się nie dowiedzieli gdyby Agata nie otworzyła gazetki reklamowej. Roześmiana śnieżynką święcąca z pobliskiej reklamy dawał dość światła by dało się rozróżnić przeróżne kosmetyki, zabawki i świąteczne gadżety. Agata zamyśliła się.

Kończyła właśnie czterdziestkę i jej życie zmierzało donikąd. Wiedział o tym już od dłuższego czasu i nawet się z tym pogodziła, ale w okresach ogólnej radości było to bardzo przykre. Za mąż wyszła z miłości, która wypaliła się po siedmiu latach. Niestety okazało się, że z mężem niewiele ma już wspólnego i następne trzy lata były burzliwe. Darzyli się jednak pewnym uczuciem, dlatego teraz, od kolejnych trzech lat łączyło ich, lub dzieliło, przywiązanie, przyzwyczajenie oraz sympatia. I syn. Kuba, teraz dziesięcioletni był ich oczkiem w głowie i ogniwem spajającym rodzinę. Z przerażeniem wyczekiwała momentu, gdy pójdzie własną drogą. Na całe szczęści nie nastąpi to szybko. Teraz przerzucała bezmyślnie strony starając się znaleźć coś odpowiedniego dla dziesięciolatka.

-Same śmieci. - Przerwał cisze stojący obok niej Stefan. Jako osoba energiczna i zrzędliwa nie wytrzymał przeciągającej się ciszy. Stefan należał do tych mężczyzn, którzy ciężko przeżywają emeryturę. Całe życie walcząc z rzeczywistością, prąc pod prąd i zwalczając trudności odwykł od spokoju. Teraz miał go aż nadto. -Właśnie – odpowiedziała na odczepne Agata, po chwili jednak dodała. – Chciałam synowi coś mądrego kupić - nie liczyła by mężczyzna jej w czymkolwiek pomógł, ale gazetka zaczynała ją drażnić. Nie przypominała sobie by, jako nastolatka chciała choć jednej rzeczy z reklamówki. -Ja tam zawsze kupuję wnukom książki – ciągnął niezrażony Stefa. – Najlepiej jakąś wartościową. Budującą wartości. Nie taki chłam, co to w empiku leży na każdej wolnej półeczce. Ja tam pracuję, jako ochroniarz to chodzę po sklepie i widzę. Tu Wiedźmin, tam jakieś diabły, tfu… plugastwo jakieś. –Agata osobiście nic do Sapkowskiego czy Browna nie miała. Ale szukała czegoś oryginalniejszego. Choć tak naprawdę to przymierzała się by zaopatrzyć syna w książkę jej ulubionego autora. Bała się tylko, że synowi się nie spodoba. -Myślałam o Bunschu – rzuciła szybko z myślą, że wypróbuje pomysł na nieznajomym. Stefana aż zatkało. No to klops. Stwierdziła Agata. Jak starszy facet nie skojarzył to nie ma, co liczyć na uwagę dziesięciolatka. Trudno. W tym momencie przypomniała sobie pierwsze spotkanie z prozą Bunscha. Była wtedy małą dziewczynką, która niedawno przestała marzyć o królewnach w zwiewnych różowych sukienkach i rycerzach w śliniących zbrojach, a nie zaczęła jeszcze wzdychać do piosenkarzy pop. Świat brutalnego średniowiecza był dla niej początkiem drogi do ludzkiej psychiki, która skończyła się na studiach psychologicznych. -To, mój ulubiony pisarz – powiedział wreszcie Stefan ze wzruszeniem. Tym razem zatkało Agatę. – Czytałem jego książki w młodości. Tak samo jak Kraszewskiego, Sienkiewicza, Szklarskiego... Ale Bunsch jakoś tak mnie ujął specjalnie. Do dziś wracam do jego powieści. Ot wczoraj na przykład zasiadłem do „Dzikowego Skarbu”. Ten magiczny klimat pasuje jakoś do świąt. -Ja wolę „Ojca i Syna” – dodała Justyna, która z zainteresowaniem przysłuchiwała się dyskusji. – Choć „Bracia” też są nieźli – uśmiechnęła się i w ramach usprawiedliwienia dodała – Tak się przypadkowo składa, że Karol Bunsch jest też jednym z bardzo przeze mnie cenionych autorów. Łączy styl Prusa z Sienkiewiczem, którzy według mnie są koronnymi pisarzami Polski, z Mickiewiczem oczywiście. –Pozostała czwórka spojrzała na nią z mieszaniną zdziwienia i pobłażania. – Przepraszam – Justyna szybko się zreflektowała – To takie moje zboczenia zawodowe. Jestem polonistką. -I, co pani myśli o prozie Bunscha – spytała Agata chcąc zasięgnąć rady eksperta – spodoba się mu, czy nie? -Och, naprawdę trudno mi pani odpowiedzieć. Młodzież czyta teraz tak dużo różnych rzeczy. To zależy od zainteresowań. Osobiście…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bunscha pamięci, pochawlny utwór — czytnik · opowiadania